Boleń na spinning

No i zostałem sprowokowany do napisania następnego artykułu. Zaznaczam, że mam ich kilka w przygotowaniu, więc zimową porą będzie, co czytać. W tym sezonie rozpocząłem przygotowania i naukę w łowieniu boleni. Zacznę od początku i od razu powiem, że nie jestem znawcą łowienia boleni, to mój pierwszy sezon boleniowy. Mam, więc nadzieję, że znawcy w łowieniu boleni wybaczą mi tak myślę pewne błędy, które na pewno pojawią się w moim artykule.
Zacznę więc, od stwierdzenia, że boleń to ryba jak każda i jak każdą da się złowić. Tak śmiało mogę napisać teraz po kilkumiesięcznych próbach podejścia i łowienia tej ostrożnej i płochliwej ryby. Moja przygoda z boleniem zaczęła się całkiem przypadkowo, choć kupiony wobler firmy Salmo Trill został celowo wrzucony do wody z chęci zobaczenia jak pracuje. I co?, i nie pracuje. Szlak mnie trafi chyba tak myślę wywaliłem grubą kasę -30zł , a wobek „pracuje jak szmata” . Kilka chwil później piałem z zachwytu ,bo na moim kiju siedział ponad 70cm bolo. No i się zaczęło. W pierwszej chwili, chyba jak większość spinningistów, którzy tak jak ja sami dochodzą do przemyśleń i wniosków na temat połowu bolenia, odpalam komputer i oglądam kanał Youtube- łowienie boleni. Sam już nie wiem ile filmów oglądałem, ile przynęt, wędek i kołowrotków. Teorię, więc mam twierdzę porządnie opanowaną i jako belfer rozkminiłem łowienie boleni od A do Z.

Boleń
Nie będę rozpisywał się na temat sprzętu używanego przez innych wędkarzy. Przedstawię własny sprzęt do połowu boleni. A zaraz , zaraz, muszę napisać, że uczyłem się łowienia boleni na zbiorniku zaporowym Słup- nieopodal Jawora a 20km od Legnicy. I tak się dowiedziałem, że złowienie bolenia na zaporówce to nie lada wyczyn. Wyszedłem z założenia, że skoro zbiornik jest dopuszczony do łowienia z łodzi a większość sandaczy już „wyjechała”, zostało jeszcze sporo suma, to następną rybą w kolejce jest boleń. Mało wędkarzy je łowi, więc w przeciągu kilku lat zostanie na zbiorniku sum i boleń. Zaznaczam, że na Słupie złowiłem w sezonie 2015- 32 bolki. Największy miał 80cm, najmniejszy 40cm i do czasu pisania artykułu mam 2 bolki z Odry. Moim zdaniem jak na naukę i pierwszy sezon- a to jeszcze nie koniec – to tak myślę całkiem dobrze.

Boleń na spinning
Używam wędki 2,70 Beastmaster Shimano, o ciężarze wyrzutowym 10-30gr. Opisywany wcześniej w artykule Nocny Sandacz Robinson Diafleks 10-45gr i długości 2,40 też jest używany przeze mnie do połowu bolenia z drobną różnicą- teraz wiem, dla czego dużo boleni spadło z twardego kija. Tak musicie mi uwierzyć, że sporo zaporowych boleni spadło w trakcie holu. Jako, że wędkarstwo nie stoi w miejscu, szukajcie informacji o wędkach z przeznaczeniem do połowu konkretnych gatunków ryb. Ja tak robię i myślę, że za jakiś czas będę wiedział naprawdę dużo o łowieniu bolenia. Teraz wiem, że twarda i za krótka wędka to błąd. Pewnie, że i na kij od miotły da się wylądować rybę, ale na dłuższą metę nie polecam. Dlaczego 2,70 i nawet ponad 3,00 m. Boleń jest szybki, naprawdę szybki. Wyobraźmy sobie branie bolenia i nagłą  zmianę kierunku ucieczki- i co, krótki kij nie nadąży z przytrzymaniem ryby.

Rekordowy boleń

Przez krótką chwilę- tak nam się wydaje powstaje luz między nami a rybą. Dla czego nam się wydaję, że przez krótką chwilę powstaje luz, bo tak nam się po prostu WYDAJE-, ŻE TO TYLKO CHWILA???. Mam wiele filmów nagranych za pomocą mojej go-pro i oglądając filmy w zwolnionym tempie śmiało powiem, że TO NIE JEST KRÓTKA CHWILA. To my w świecie przyrody jesteśmy mega wolni, ślepi, słabi i całe szczęście, że nie ma dinozaurów, bo by nas zjadły.
Krótki kij nie da rady, dla tego dobrze, że myślimy i wymyśliliśmy, że lepiej mieć długi patyk, który da radę. Moja wędka daje rady i jest w stanie przytrzymać zmieniającą kierunek ucieczki rybę.
Kołowrotek , który od niedawna mam z przeznaczeniem tylko do połowu bolków to XITAN Browning. Średnia wielkość, masywny, na 9 łożyskach, z potężnym przełożeniem- uwaga 110cm zwoju żyłki za jednym pełnym obrotem korbki. Precyzyjny hamulec i ta moc- naprawdę czuje się możliwości tej maszynki. Łowcy boleni doskonale wiedzą i czują tysiące oddanych rzutów przynętami do wody, a dla czego czują-, bo po jednym dniu podchodów za boleniem wierzcie mi ręce bolą. Dla tego polecam kołowrotki z dużym przełożeniem a różnicę poczujemy sami.
Co do przynęt to moja armia liczy ze 60 wobków. Tak się kończy, kiedy oglądacie serię filmów na portalach wędkarskich. Początkowo dobierałem woblery do zaporówki Słup-, bo muszą oczywiście daleko latać. Pierwsze zakupy to oczywiście to, co było dostępne w miejscowym sklepie wędkarskim. Na pierwszy rzut poszły wobki Salmo Thriil – wykupiłem wszystkie w przeciągu miesiąca. To, co je charakteryzuje to lotność i 12 gr ciężaru. Mogę śmiało stwierdzić, że rzucić Thrillem na 50m to możliwe. Tutaj cenna uwaga, którą przetestowałem zwłaszcza w czasie majowych połowów. Po Rzucie tuż przed dotknięciem naszego Thrilla wody musicie lekko go przyhamować. W przeciwnym razie szlak was trafi jak mnie, gdy po każdym rzucie ciągnięcie splątanego woblera po powierzchni wody. To frustrujące a co ważniejsze na danej miejscówce zapomnijcie o braniu.

Salmo Thrill
Salmo Thrill

Następne były Fantomy7 – 11-16 gr-22zł. Lecą jak szalone i czasami są zabójczo skuteczne. Tych nie hamujemy tuż przed wodą- pozwalamy swobodnie wpaść do wody.

Fantom
Fantom

Kolejne to Ołówki- 28zł – 15 gr, dosyć ciężkie, wspaniale się nimi rzuca- tzw. chlapacze. Dodam, że prowadzimy Ołówek po powierzchni wody i tu znowu przyda się długa wędka i szybki kołowrotek.

Ołówki
Ołówki

Kolejny zakup to Asper-28zł- 12 gr bez sterowiec. Nie miałem na tego wobka bolenia, ale miałem dwa brania i wierzcie mi nie zdążyłem zaciąć, – bo jak podniosłem wędkę z myślą, że zacinam rybę cha, cha na końcu już nic nie było. Bolenie są szybkie pomyślałem, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że aż tak szybkie. Aspera trzeba się nauczy, trzeba prowadzić go inaczej jak woblery ze sterem, skokami i można bez problemu wyskoczyć nim ponad powierzchnię wody, lub pozwolić mu swobodnie opadać, po czym raptownie przyspieszyć. Ja miałem brania w opadzie na Aspera po gwałtownym przyspieszeniu.

Asper
Asper

Ghost 9 22zł – 16gr. Charakteryzuje się drobną pracą i migotaniem w czasie prowadzenia. Są skuteczne zarówno w zaporówkach jak również w rzekach. Prowadzimy tuż pod powierzchnią, możemy robić przerwy, przyspieszać i zwalniać.

Ghost
Ghost

I dla mnie szlagier wśród przynęt boleniowych Soul7 Hunter-19zł-ok. 12 gr. Można kupić w kilku odcieniach. Dla mnie numer jeden w moim pudełku. Są bardzo skuteczne zarówno na zaporówce jak również na rzece. Drobna lusterkująca praca, migoczaca, można nim także daleko rzucić. Na te woblery oprócz Salmo Thrilla złowiłem większość z 34 boleni.

Soul
Soul

Salmo Slider- 37zł-10cm-46gr, popularny wśród łowców szczupaków również zagrzał miejsce w moim pudełku. Prowadzimy szybko, bo w innym przypadku odchodzi w bok i do tyłu. Jak na razie bez efektów, ale mam i zawsze staram się rzucić nim w pogoni za boleniem? Oczywiście 46gr pozwala na naprawdę dalekie rzuty.
Zakupiłem również woblery boleniowe z Nysy z firmy Esca.-18zł. Ręczna dobra robota widać, że robi to wędkarz, który sam łowi bolenie. Waga ok 12 gram charakteryzują się drobną migoczącą pracą, lusterkują i uważam, że jest tylko kwestią czasu, kiedy na w/w wobka również złowię bolenia. Używam również błystek wahadłowych Balzer -20gr-nie pamiętam ile płaciłem, musicie sami poszukać ich ceny w necie. Lecą, oj lecą daleko i na zaporówce również na nie miałem brania bolenia i kilka udało mi się wybrać. W tym miejscu cenna uwaga – uważajcie na stery w woblerach, unikajcie rzutów w kamienie- cholernie szybko pękają.

Balzer
Balzer

Fajne rękodzieło, które również zakupiłem to woblery z Basoni Tomasza Janeczki- z Józefowa nad Wisłą.

Basonia
Basonia

Piszę o tych najczęściej używanych przynętach w czasie łowienia boleni. Połowiłem również 8 sztuk na obrotówki z jednego stanowiska- nr 3 kolor miedziany firmy Dam. W tym miejscu proszę czytających o informację i dzielenie się własnymi używanymi woblerami boleniowymi. Napiszcie proszę o waszych nr.1 przynętach boleniowych.

Przynęty na bolenia

Taktyka. Co do łowienia na zaporówkach szukajmy odcinków kamienistych, głazów, pozostałości piwnic, miejsc z piaskiem, podwodnych górek, przykos odchodzących z płycizn ku wodzie głębokiej? Polecam szukać boleni w okolicach dopływów rzek, cieków wodnych zasilających nasz zbiornik- to bankówki.

Nie musiałem wstawać bardzo wcześnie, aby złowić bolenia. Większość złowiłem w godzinach 10-14 i tak myślę, że to dobre pory łowienia. Tak naprawdę i o 5 rano też złowiłem bolenie i wieczorem również. No nie wiem, mi chyba biorą cały dzień. Wiem na pewno, że cisza to nasz pierwszy największy sprzymierzeniec, drugi to cierpliwość. Jeżeli oba przymiotniki zestawimy razem to efekt gwarantowany. Ważne również, aby nie stać nad brzegiem jak słup, który widać z daleka i jeszcze się rusza. Tak, musimy pamiętać, że wystarczy obniżyć pozycję, klęknąć a sytuacja powinna natychmiast ulec zmianie.

Bolenia najczęściej i widać i słychać. Przyznam, że ryba ma klasę i jak żeruje to idzie na całość. Widziałem wiele razy żarłoczność tej ryby, widowiskowe ataki, wyskoki wierzcie mi całych boleni nad wodę. I co i nic dwie godziny rzutów bez brania. Tak, ja już wiem, że tak czasami jest i nic z tym nie zrobicie. Wówczas należy rozpalić ognisko, zjeść kiełbaskę popić herbatką i pójść do domu. Chyba nie uwierzyliście w te słowa!!!!. Zjeść trzeba i szybko do wędki i następne dwie godziny rzutów. Cha, cha i też nic. Cały boleń.
Co do rzek-Odry, gdzie mam najbliżej, to nie myślcie, że nie łowiłem boleni wcześniej. Traktowałem je jednak jako przyłów i zawsze byłem zdziwiony, że wziął. Tu dodam słowo o lince. Ja używam plecionki 0,12 białą Braida. Dla mnie jest ok, jak ktoś używa żyłki to jego sprawa. Mnie nic do żyłek a komuś nic do plecionek.

Kierunek rzutów. Stoję- czaję się z wędką i czekam. Atak- pierwszy rzut idzie w miejsce ataku- nic, atak i znowu rzucam w kierunku wyjścia bolenia. I tak wierzcie mi dwie godziny. Pewnego dnia z braku pomysłu gdzie rzucić a boleń fruwał w powietrzu postanowiłem rzucić nie w miejsce ataku tylko parę metrów w bok – branie potężny atak- ryba spadła natychmiast, bo chyba była równie zaskoczona jak ja. Aaaaa, mówię w myślach to takie buty i przez dwie godziny łowię ponownie 8 sztuk bolenia. Teraz wiecie, rzucamy nie w miejsce ataku, tylko kilka metrów w bok. Doczytałem również, że można zaobserwować odejście bolenia po ataku i należy rzutem przeciąć drogę kierunku ataku. Tak, więc robiłem i bardzo poprawiłem skuteczność brań. Brania boleni miałem zarówno daleko jak również wręcz pod nogami, należy więc starannie dobierać moment rzutu i kierunek. Kilka brań miałem również w momencie dotknięcia woblera wody- o tym również pamiętajmy w czasie łowienia.

Hol i lądowanie ryby. Hol bolka jest dynamiczny. Samo branie i walka wierzcie mi nie ma porównania wśród łowionych przeze mnie wcześniej ryb. Nie zacinam bolenia zaraz po braniu, kto robi to od razu ma szczególne wyczucie i tak myślę wiele doświadczenia. Wypraktykowałem, że mogę docinać rybę kilka chwil po braniu. To mój sposób na bolenia, sposób bardzo skuteczny. Musimy pamiętać, że to ryba jednak nie obliczalna więc spodziewajmy się w czasie holu wszystkiego co najgorsze i nawet jeżeli jest pod nogami nie myślmy, że to koniec. W tym miejscu muszę koniecznie przestrzec moich kolegów po kiju. UWAŻAJCIE NA KOTWICE NASZYCH WOBLERÓW-są cholernie ostre a rzucający się boleń może narobić nam dużo krzywdy i tak myślę, że możemy potrzebować wizyty u chirurga. Nie powiem Wam skąd to wiem ale czytający ze szczególną uwagą i łowiący bolenie – wiedzą o czym piszę. Najpierw uwalniamy rybę z kotwic potem dopiero robimy zdjęcia nigdy odwrotnie. Ląduje bolenie na brzeg bez podbieraka. Wiem, że wielu łowców używa ich do bezpiecznego zakończenia holu. Ja jednak tego nie robię i nie straciłem z tego powodu nadmiaru ryb.

Pogoda. Według mnie ciśnienie nie ma wielkiego znaczenia i jego zmiany. Wiatr, tak. Tym bardziej, że może wiać nam w twarz i skutecznie utrudni długość rzutów. Zauważyłem, że branie na Słupie mojej zaporówce siadają przy wschodnim wietrze. Boleń nie bierze i co gorsze nie pokazuje się. Być może z mojej strony to interpretacja nie trafiona ale któż się nie myli. Dziele się tym co zaobserwowałem i objawy braku żerowania potwierdziłem kilkukrotnie- wschodni wiatr. Jak pogoda jest najlepsza- zdecydowanie bez wietrzna z niewielkim zachmurzeniem, lub zwłaszcza w maju mega silny wiatr najlepiej z kierunku południowy zachód i zachód.

Bolenie

Zaraz weekend więc już układam plan kolejnego wypadu i mam nadzieję, że kolejne wędkowanie to kolejna cegiełka do lepszego poznania zachowania bolenia. Czytającym życzę połamania kija- najlepiej nie swojego. I powtarzam raz jeszcze jedziemy z pewnością i przekonaniem, że dzisiaj biorą.

Autor: Piotr Cezary Tokarz

2 KOMENTARZE

  1. Witam. Tak to prawda moim zdaniem wobki są bardzo skuteczne ale znam wędkarzy, którzy z powodzeniem łowią Bolki używając wahadła. Tak prawdę mówiąc nie ma regóły zawsze znajdzie się bolen , który walnie na gumę obrotowka czy też inna przynętę. Ja używam w zasadzie tylko woblerów z kilku powodów. Pierwszy to lotnosc. Drugi to możliwość poprowadzenia wobka na płycicnach na 15cm wodzie i mocno zakrzaczonej. Trzeci powód to mogę zatrzymać wobka w czasie prowadzenie i lusterkujacy wobler również jest atakowany przez bolenia. Ale oczywiście każdy ma możliwość wyboru własnej armii. Niebawem ukażą się filmy na Youtube na moim kanale z bolkami. Zachęcam do przeglądu filmów. Nie stery w tym sezonie mocno ograniczyłem wyjazdy ponieważ głowę zaprzatnietą mam życiowymi wyborami. 3 lata poświęciłem łowieniu bolenia i twierdze że to nie proste łowiąc bolki w zaporówkach ale mozliwe i da sie spokojnie kilka sztu dziennie wyjać. Pozdrawiam