Bardziej wypoczynek niż poważne wędkowanie. Spędziłem kilka dni na Mazurach w miejscowości Dorotowo. Wypocząłem. 🙂 Masa słońca, relaksu i przy okazji zabawa z feederem. W poprzednim roku rybki tak fajnie współpracowały, że musiałem jedną wędkę odłożyć. Tym razem brań było mało. Miejscowy wędkarz mówił, że niedawno rybacy przeciągnęli w tym miejscu siecią (jezioro należy do gospodarstwa rybackiego Bartołty Wielkie), ale ja tego nie widziałem. Materiał krótki, więc nie powinien zanudzić. Pozdrawiam.















Fajny filmik. Miło się go ogląda. Tez lubię czasami siąść z feederem i pobawic się z drobnicą. Powiedz mi co sądzisz o jakże modnej teraz “methodzie”? Każdy na to ciśnie. Ja jednak jeszcze nie próbowałem.
Dzięki za dobre słowo. 🙂 Na methodę też zdarza mi się łowić – szczególnie na tak zwanej komercji. Krótki przypon i stosunkowo ciężki ciężarek ułatwia sprawę, bo ryby często same się zacinają. Klasyczny feeder natomiast jest bardziej czuły. Osobiście wolę klasyczny.
Dzięki za odpowiedź. Czytałem też że mozna połowic metodą jesienią czy wczesna wiosną, tylko wtedy nieco inna zanęta lub pellet, bardziej “śmierdzaca”. Piszesz o ciężkim cięzarku, czyli tak mniej więcej ile? 🙂 35 gram wystarczy?
Skoro zaczeliście dyskusje o metodzie to wtrace swoje 3 zdania. Dla mnie bardzo fajna sprawa o każdej porze roku, z tym, że częściej lepsze efekty są w ciepłej wodzie. Wczoraj np. udało mi sie na wodzie PZW złowić amura 75 cm, bez wczesniejszego necenia.
Korzystam z koszyków 30-40 gramów. Jeżeli chodzi o zanęty do koszyka to łowiłem np. pastą z grochu i też miałem efekty. Fajna metoda.
30-40 to optymalnie, kiedys dawałem 15 gram to nie mogłem dobrze szczytówki przygiąć 🙂