Pewnie nie jeden z nas pamięta swe pierwsze kroki w roli wędkarza. Wczesne poranki nad wodą, długo wyczekiwane brania, radość z każdej, nawet najmniejszej zdobyczy. Rybą, która każdemu kojarzy się z wędkarskim nowicjatem jest karaś pospolity. Łowiony o stawie, oczku, gliniance. Spotkać go można było praktycznie wszędzie. Właśnie, można…

Z roku na rok dało się zauważyć znaczący spadek połowów tego gatunku. Cała Polska bije na alarm, że w wodach brakuje karasi!

Wydawało się, że gatunek ten jest niezniszczalny. Występujący w wodach całej Europy (prócz Włoch i Szwajcarii). Zwany często karasiem złotym jest przedstawicielem karpiowatych – krągły, o pięknych, dużych złocistych łuskach. Ryba ceniona przez wszystkich wędkarzy.

Znaczącą przyczyną zaniku karasia pospolitego jest wyparcie go przez wschodniego kuzyna – karasia srebrzystego, inaczej mówiąc japończyka.

Jest to klasyczny przypadek, gdy nowe zwierze na danym terenie przystosowuje się bardziej do środowiska ekologicznego, tym samym wypierając formę rodzimą. Mówiąc jaśniej: konkurencja między gatunkami jest tym silniejsza, im bardziej pokrywają się wymagania siedliskowe obu gatunków tzw. nisze ekologiczne. Tym gorzej dla karasi złocistych, ponieważ w ich przypadku nisze są prawie że identyczne z japończykami. Inny jest również mechanizm rozrodu, co jest niekorzyścią dla naszej złotej rybki.

Kolejną z pewnych przyczyn zaniku tejże ryby jest zanieczyszczanie jego siedlisk. Utarło się w naszym przekonaniu, że karaś to „twardziel” odporny na wszystkie zanieczyszczenia, niedobór związków pokarmowych. Owszem, ale pod tym względem słabo wypada na tle swojego przeciwnika ze wschodu. Nie dziwmy się więc, że w sytuacji kryzysowej ryba ta szybko ustąpi miejsca silniejszemu rywalowi.

Ze względu na duże zarybienie srebrzystym, skupmy się na tym gdzie spotkamy karasia pospolitego, jak go rozpoznamy i w jaki sposób najskuteczniej go złowimy.

Kilkanaście lat temu karasie występowały w każdych wodach stojących, więc nie było problemu z ich zlokalizowaniem. Dzisiaj nie jest to łatwym zadaniem, dlatego polecam szukać pewnych łowisk, a należą do nich m.in. płytkie jeziora typu linowo-szczupakowego.

Ten gatunek podobnie jak lin, żeruje nad mulistym dnem, zbierając larwy i ślimaki znajdujące się na spodniej części roślinności wodnej.

Ważną sprawą jest pH wody w akwenie. Jeżeli odczyn zbiornika jest niższy niż 4,5 pH to możemy zapomnieć, że złowimy w nim jakąkolwiek rybę. Dlatego dobrymi łowiskami okazują się małe i co ważne, bujnie porośnięte zbiorniki zaporowe na rzekach nizinnych czy starorzeczach. Niestety takie miejsca utrudniają wędkowanie. Sprzęt często zahacza o podwodny gąszcz i utrudnia holowanie ryby.

Sprawa niby oczywista, ale czy każdy za pierwszym razem rozróżniłby karasia złotego od srebrzystego. Sugerując się nazwą wydawałoby się, że to nic trudnego, ale przeglądając różne fora i blogi można zauważyć, że dużo osób ma z tym spory problem.

Żeby złowić dorodnego pospolitego trzeba się nieco natrudzić, ale z czasem cały mechanizm opanujemy do perfekcji, a wtedy to już tylko karasi wyglądać.

Rzecz tu się dzieje nieco dziwaczna, otóż złote karasie często biorą podczas zasiadek na inne ryby. Nasza złota piękność daje się złapać na przynętę przeznaczoną np. dla lina lub karpia. Mimo wszystko jest rybą bardzo ostrożną, kto wie czy nawet nie bardziej niż lin.

Z racji tego, że łowiska są płytkie radzę zanęcać 10-20 metrów on naszego stanowiska, a to oznacza prosty wybór – odległościówka. Tym terminem wędkarze określają wszystkie spławiki z kołowrotkiem, którymi można silnie zarzucić. Tutaj zaczyna się lista całego sprzętu, który jest niezbędny do łowienia tak ambitnej ryby.
Dobrej jakości lekkie wędzisko, niewielki haczyk dobrany do przynęty, przypon o średnicy 0,16-0,18mm umożliwi nam bezpieczny hol. Gramatura obciążenia zależy od warunków atmosferycznych – wiatr gra kluczową rolę, bo jest naprawdę sporym utrudnieniem przy łowieniu na odległość. Ważne jest by utrzymać zestaw w jednym miejscu. Zbyt częste ruchy wody mogą płoszyć naszą zdobycz . Na łowiskach do 2 metrów spławik typu waggler mocujemy na stałe, na większych głębokościach przelotowo, do tego jeszcze przelotki na wysokich stopkach, kołowrotek ze szpulą typu „long cast”. Podbierak z długą rączką też się przyda.

W przypadku karasia najlepsze jest nęcenie kilkudniowe, ale zdaję sobie sprawę, że większość z wędkuje od czasu do czasu. Ten gatunek ryb lubi wszystko co słodkie dlatego dobrze jest kiedy do klasycznej zanęty smużącej dodamy trochę mleka w proszku. Jako atraktor możemy wykorzystać wanilię lub czosnek. Warto pojawić się na łowisku bardzo wcześnie i solidnie je zanęcić.. Jako przynęta sprawdza się kanapka z białych robaków i kukurydzy z dodatkiem miodu. O świcie możemy już czatować na pierwszą rybę. Powodzenia!

9 KOMENTARZE

  1. ostatnimi czasy rzeczywiście ciężko jest złowić karasia , w szczególności na żywca jak potrzeba . Kiedyś jak pamiętam to łowiło się jedną za drugą a teraz jakaś taka marność w tych wodach.. Z roku na rok coraz gorzej .

  2. u mnie w pobliskim “bagnie” jest pełno karasi….. woda 30 cm …. NIemcy za czasów wojny wydobywali tam torf i faktycznie tak jest…. Dno torfowe…. woda moze 40 cm …. i karasi tyle ile da rade tylko złapać… jest ich pełno… nie wiadomo skąd się tu dostały…. nikt nie zarybiał tego “bagna”… na żywca to 5 minut i po sprawie i mamy żywca …. ale kolega Diablo5220 ma racje… z roku na rok coraz gorzej z rybą… wody coraz bardziej płytsze … a ryb coraz mniej ….

      • Wszystko jest możliwe, aczkolwiek nikt tu ryb nie łowi… bardzo mało jest wędkarzy… poza tym to takie żywcówki karasie ok. 10 cm…. nikt takiego nie bierze …. nałapie 10 ryb i to wszystko…. maja dobre warunki do rozmnazania to i jest ich dużo 🙂

        • to jak ktoś bardzo lubi łowić na żywca to można powiedzieć taki raj dla niego , niekończące się zasoby 😀 może nałapać ich do woli w takim razie . U mnie niestety nie ma takich ”bagienek ” i ciężko o żywca 😛

          • tak to jest niestty….. pamiętam za dzieciaka chodziłem i zagłębiałem siew tajemniki łowienia na spławik nad tym bagienkiem 🙂 a na żywca nie łowię, a mój tata 🙂 ja preferuje bardziej metody stacjonarne 🙂

    • Ja myślę że karasie to naprawdę ciekawe ryby i bardzo często trudne do złowienia. Nie myślę tutaj o takich łowiskach jak napisałeś:) ale duży karaś to godny przeciwnik. Bardzo lubię je łowić szczególnie metodą drgającej szczytówki. Używam różnych przynęt kukurydzy, pinek, a także pelletu haczykowego, czesto też soft pelletu np jelly pellets MVDE. Ostatnio udało mi się złowić takiego karasia 🙂 Prawda że ładny?

      • ten karaś to rewelka 😉 gratulacje 🙂 wiem zę sątrudne. na pobliskim zalewie jest ich sporo ale nie chcą siedać złapać jakoś blisko z brzegu… stoją 40-50 od brzegu ….. waleczne ryby naprawę 🙂 tak samo jak i karp 🙂