Dość długo przyszło czekać mi na dzień, w którym mogłem wybrać się nad wodę w poszukiwaniu wędkarskich przygód. Za oknem piękna pogoda, choć wiele osób może powiedzieć, typowo „niewędkarska”. Powoli zbliża się okres urlopów, kiedy to nad wodą spotkamy setki plażowiczów, którzy często skutecznie utrudnią nam wędkowanie.

wędkarstwo opatów
Wykorzystując wolne popołudnie postanowiłem spakować sprzęt i wyruszyć na łowisko. Wybór padł na wodę PZW w Opatowie. Raz, że blisko, dwa że lubię tam łowić, bo ryb nie brakuje.
Szybkie pakowanie i koło 14 jestem już nad wodą. Wędkarzy nie ma zbyt wielu. Większość z nich ustawia się z karpiówkami mając nadzieję na karpia lub amura, których tam nie brakuje. Ja zabrałem swoje feedery mając nadzieję na brania karasi, linów, leszczy no i oczywiście karpi. W ubiegłym roku to właśnie tam udało mi się złowić karpia 78 cm na przyponie z żyłki 0,12 z haczykiem na niewielkie ryby. Zabawa była przednia. Tym razem zdecydowałem się na zanętę Goldfish leszcz w wersji 3 kilogramowej. Zanęta bardziej praktyczna niż w opakowaniu 1 kg, szczególnie w dłuższych wyprawach, np. na noc.

jak łowić feederem w jeziorze
W oczekiwaniu na branie

Pierwszy zestaw to tzw. methoda, z krótkim przyponem i włos z pelletem kryl/łosoś. Drugi zestaw to klasyczny koszyczek zanętowy, przypon 0,12 mm oraz haczyk bezzadziorowy Drennan, na który zakładam 3 białe robaki. Na pierwsze brania nie czekam długo. Meldują się karasie w przedziale 30-35 cm. Ładnie zaginają szczytówkę wędziska i fajnie walczą podczas holu. Po krótkim przestoju łowię 2 piękne liny i … jesiotra, których tutaj jeszcze nie widziałem.

jesiotr

Jak się okazało nie był to przypadek bo złowiłem ich 10 sztuk. Brały zarówno na pellet jak i białe robaki. Zabawa przednia, kiedy to zaraz po braniu wystrzeliwują nad powierzchnię wody niczym z katapulty:) Nie były to jakieś okazy, bo w przedziale 40-60 cm. Udaje mi się złowić także karpika 48cm.

Lin to piekna ryba i waleczna
Lin to piękna ryba i waleczna
i do wody:)
i do wody:)

Około 17.30 postanawiam zakończyć wędkowanie. Wiem, że wieczorem miałbym większe szansę na „dużą rybę” jednak nie mogłem sobie pozwolić na dłuższe siedzenie. Wyjazd udany. W zasadzie wszystko dopisało – pogoda, brania, zanęta zrobiła swoje, przynęta również. Udało się złowić praktycznie każdy gatunek ryby, który pływa w tej wodzie. Cóż chcieć więcej? No może żeby brały nieco większe:)

2 KOMENTARZE