Z początkiem sierpnia spędziłem dwa fantastyczne dni na rybach. Wraz z moim 10-letnim synem Maćkiem wybraliśmy się na karpie. Wędkowaliśmy nad jeziorem dzierżawionym przez PZW. Populacja karpia jest tam nieduża, ale ryby są w doskonałej kondycji i bardzo silne. Woda pod względem wędkarskim jest wymagająca. Bez sumiennego typowania miejscówki nie da się tam złowić ryby. Metoda “rzuć i czekaj na branie” niestety nie działa. Nęciliśmy konserwową kukurydzą, 8 mm. pelletem AllerAqua oraz samodzielnie wykonanymi kulkami proteinowymi szprota&kokos. Swego czasu na portalu zamieściłem artykuł jak takie kulki wykonać, więc zainteresowanych odsyłam do tego linka. Na włosie wylądowały również kulki szprota&kokos. Mam do nich zaufanie, więc stosuję je nawet latem, gdzie preferowane są raczej słodkie smaki. W pierwszej dobie nie mieliśmy żadnego brania. Sygnalizator odezwał się dnia następnego w okolicach południa. Po ciekawym holu na macie zameldował się spory karp. Ważył niespełna 15 kilogramów. W ciągu dnia nic się nie działo. Kolejne branie nastąpiło w nocy. Tym razem do wędki podszedł mój syn. Pompował rybę jak stary karpiarz, praktycznie nie popełnił żadnego błędu i po kilkunastu minutach podebrałem mu karpia o wadze 10.5 kg.

czym skorupka za młodu

Ledwo zdążyliśmy zgrać oko z poduszką, a sygnalizator (w sumie to centralka) odezwała się po raz kolejny. Od początku czuć było, że jest to spora i silna ryba. Był taki moment, kiedy pewien byłem, że ją stracę. Na szczęście udało się ją ogarnąć i chwilę później podbieramy dużego karpia. Waga wskazała 17 kg. Odejmując siatkę od podbieraka mam rybę, która waży 16.5 kilogramów. Dwukrotnie na tej zasiadce pobiłem swój PB. Również Maciek pobija swój dotychczasowy rekord. Wszystkie ryby w doskonałej kondycji wróciły do wody. My spędziliśmy dwa (z lekkim hakiem) fantastyczne dni nad wodą. Czego chcieć więcej… 🙂 Chętnych zapraszam do obejrzenia filmu, który tą zasiadkę relacjonuje.