Feeder - kilka pomijanych detali

Ostatnie dni nad wodą oraz aktywne śledzenie wędkarskich social mediów skłoniło mnie do kilku refleksji oraz przemyśleń.  Wszyscy znamy historię o nie jednej wodzie, w której nie ma ryb poprzez nieodpowiednie zagospodarowanie oraz niekontrolowane odłowy rybackie.  Jeśli do tego dorzucimy kwestie takie jak nielegalne stawianie siat przez kłusowników oraz brak zarybień, to faktycznie mamy problem. Chwile wcześniej wymienione przykłady to już ”kultowe powody” przez które wędkarz wraca o kiju – przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

W dzisiejszym artykule nie chciałbym jednak drążyć  tematu ”złych działań Pzw” lecz pragnę zwrócić uwagę na inne rzeczy, które również mogą być powodem kiepskich wyników nad wodą. Śledząc wędkarski internet zauważyłem ciekawą sentencje zdarzeń. Mój wzrok często przyciągają piękne zdjęcia dużych ryb i nie było by nic w tym dziwnego gdyby nie to, że ciągle to Ci sami pasjonaci wędkarstwa udostępniają super fotki i nie narzekają na NIC – nazwijmy te osoby  grupą  A.  Po drugiej strony mamy wędkarzy, którzy psioczą na polskie wody i  rzadko kiedy mogą pochwalić się ciekawą zdobyczą – niech to będzie grupa B. Wiadomo nie od dziś, że w wędkarstwie jest jak sporcie i nie każdy może być najlepszy, lecz jak wytłumaczyć kiedy wędkarski świr z grupy A spotyka się na rybach z  narzekającym maniakiem z grupy B i w dalszym ciągu osoba z pierwszej grupy łowi, a ta z drugiej nie. Zauważmy, że oboje łowią na tej samej wodzie bez znaczenia jak jest prowadzona na niej ”gospodarka” zawsze wygrywa osoba z grupy pierwszej. W moim odczuciu ”złe działania pzw” nie mają większego wpływu na słabsze wyniki grupy B. Celowo poruszyłem temat wody na wstępie oraz przykład dwóch grup wędkarzy z różnymi wynikami. Jestem prawie pewny, że ”zawodnicy” z grupy pierwszej skupiają się w swojej wędkarskiej wyprawie na małych detalach, które często mają WIELKI WPŁYW na końcowy wynik – bez względu na wodę. O takich właśnie detalach chciałbym pokrótce napisać w moim artykule.

Spróbuję Wam przedstawić w kilku punktach sytuacje z życia wzięte, przedstawiające brak  tytułowych ”Detali”’ podczas wędkowania feederem.

  1. Zbyt toporny sprzęt

Temat źle dobranego sprzętu do łowionych ryb jest stary jak świat. Większość wędkarzy zaopatruje się nad wodą w kije i młynki które sprostają ”wielkim przyłowom”. Nigdy nie zapomnę kiedy wędkowałem zimową porą w wiślanym porcie i obok mnie na brzegu zasiadł wędkarz z kijem sumowym i łowił… płotki! Po kilku zdaniach ”grzecznościowych” zapytałem po co mu takie kij kiedy nastawia się na zimową płoć. Wiecie co usłyszałem? Cytuje – ”Mam kołowrotek 7000 i plecionkę o wytrzymałości 40 kilo. Kij o ciężarze wyrzutowym do 200 gram a wszystko po to by mieć szanse kiedy zamiast płotki weźmie sum!”  W wielkim szoku zamilkłem i zająłem się wędkowaniem lecz za kilka dni spotkałem innego wędkarza z podobnym arsenałem, a za kolejne dni kolejnych pasjonatów zimowych przyłowów sumów podczas polowania na płoć. Wszyscy ”wędkarze” stawiali kije na sztorc i cierpliwie czekali na branie. Z całą pewnością chyba płoć na miano rekordu świata nie przygięła by choć o milimetr tej grubej szczytówki! Przykład banalny, lecz świetnie obrazuje źle dobrany sprzęt do ryby! Oczywiście ile to razy słyszałem z ust tych wędkarzy ”Panie, tu nie ma ryb” nawet nie jestem w stanie zliczyć!

  1. Brak klipsowania odległości

Klipsowanie odległości łowienia, to moim zdaniem klucz do sukcesu. Niestety bardzo mało wędkarzy skupia się na precyzji i nęci swoje łowisko rozrzutem kilku metrów kwadratowych. Oczywiście wiadomo, że nie każdy ma wprawę i celność, lecz trening czyni mistrza. W punkcie pierwszym podałem przykład więc spróbuje podać przykład również w tym aspekcie. Pewnego dnia siedziałem na rybach i łowiłem feederem na odległości 30 metrów. Wszystko dokładnie zaklipsowane. Po drugiej stronie jeziora siedział wędkarz, który wyrzucał swój zestaw pod hasłem ”Ile bozia pary dała”… Po kolejnej mojej rybie znudzony holami postanowiłem podejść do ww. wędkarza i chwile pogadać. Kolega siedzący na drugim brzegu nie złowił ani ryby kiedy ja łowiłem jedna za drugą na dystansie równym idealnie 30 metrów. Zapytałem jak daleko łowi, a on odpowiedział ”I bliżej i dalej, w prawo i w lewo – nigdzie nie bierze!” Wielkie oburzenie wędkarza, że nic nie złowił sprawiło, że nie wchodziłem w dalszą dyskusje i po prostu wróciłem na swoje stanowisko i dalej wyciągałem leszcza za leszczem z dystansu 30 metrów zaklipsowane na moim kołowrotku.

Łowienie w ”Punkt” czyli sztuka wędkowania o której zapomniał kolega z przeciwnego brzegu!

  1. Długości przyponu? A po co to komu…

Przykład najbardziej świeży, który zaobserwowałem podczas treningu, który miał na celu ”ilościowe obławianie drobnego leszcza”. Wędkowałem razem z moim kumplem Sebastianem na jednym z jezior związkowych. Oboje mieliśmy zarzucone siatki do wody i na koniec zważyliśmy swoje ryby. Wędkowaliśmy około 6 godzin, w których wyciągaliśmy ryby ramię w ramię. Około polowy treningu w naszych łowiskach wystąpił problem z zacięciem ryb – oboje wędkowaliśmy do tej pory przyponami około 35 centymetrów. Sebastian postanowił walczyć do końca taką długością przyponu a ja zmieniłem swój przypon na coś dłuższego. Wydłużyłem przypon do 50 centymetrów i w ekspresowym tempie ponownie zacinałem rybę za rybą, a Seba dalej walczył z pustymi zacięcia. Na koniec treningu zważyliśmy swoje ryby i mi udało wydłubać około 8 kilo drobnego leszcza, a mojemu partnerowi treningowemu 5 kilo. Oboje zauważyliśmy, że póki 35 centymetrowy przypon był skuteczny łowiliśmy ryba w rybe mając podobny wynik. W drugiej części wędkowania ”odskoczyłem” o blisko 3 kilo dzięki wydłużeniu przyponu. Warto kombinować z długością przyponu? Ze stu procentową pewnością TAK! Szczególnie podczas rywalizacji ”zawodniczej”

4.Nęcenie suchym pelletem

Nęcenie tego typu, to nic innego jak system podawania pelletu w łowisko za pomocą podajnika i procy lub samej procy.

W praktyce wygląda to tak, że rzucamy zestaw do wody (zaklipsowana odległość) i za każdym zarzuceniem zestawu strzelamy w to samo miejsce suchy pellet używając procy. Wielu wędkarzy zapomina o tym, że najlepszy pellet to jest… pellet suchy!

Pamiętajmy o tym, że pellet w podajniku, który jest wstępnie namoczony pracuje inaczej niż pellet suchy, który zaczyna swoją pracę dopiero po wpadnięciu w łowisko. Należy mieć na wadze tą technikę nęcenia szczególnie na łowiskach komercyjnych, w których ryby reagują na dźwięk! Tak dobrze czytacie – częste donęcania wędkarzy na komercjach i dźwięki wpadających przynęt/zanęt w łowisko dla ryb oznacza jedno – CZAS JEDZENIA!

5.Ustawienie podpórek

Banalny przykład tego jak można źle ustawić swoje wędzisko oraz tym samym zepsuć swój dobry wynik. Na początku swojej przygody z drgającą szczytówką ustawiałem wędzisko  wzdłuż linii brzegowej. Nawet nie wiecie ile w tym czasie zepsułem sobie brań! Moim zdaniem ustawienie wędziska idealnie wzdłuż linii brzegowej tak by wędzisko i żyłka tworzyła kąt 90 stopni jest przereklamowane. Najlepszym ustawieniem wędziska jest ustawienie go tak, aby wędka w stosunku do linii brzegowej tworzyła kąt 45 stopni. W ten sposób zacinając rybę ”łapiemy” szybszy kontakt ze swoją zdobyczą, co sprawia mniej spinek. Ustawienie wędziska wzdłuż brzegu z reguły równa się zacięciu ryby kiedy.. wędzisko mamy daleko za swoimi plecami! Dla mnie takie łowienie to katorga i masa zepsutych brań.

6.Testowanie zanęt

Kolejny detal jest bardzo ważny jeśli chodzi o końcowy wyniki ponieważ jest to temat zanęt które mają za zadanie zwabić w nasz ”punkt” ryby, co z kolei przekłada się na końcowy wynik. Często widzę opisy wędkarzy w stylu ”Dzisiejszy test firmy XYZ nie przyniósł oczekiwanych rezultatów”. Spora grupa ludzi  zaczęła bawić się w testerów na potęgę. Mamy częste opisy wypraw z użyciem różnych zanęt firmowych lecz te najbardziej rzetelne można policzyć na palcach jednej ręki. Dlaczego? Pamiętajmy, że prawdziwe testy, to nie pojedyncze wypady nad wodę, lecz szereg wypraw, które zaliczymy w różnych warunkach atmosferycznych oraz hydrologicznych. Niestety wielu ludzi po pierwszej wyprawie i porażce skreśla daną firmę i przechodzi testować kolejne ”Wisienki na torcie”. W moim odczuciu skupienie się na jednej lub dwóch firmach produkujących zanęty jest najlepszym rozwiązaniem. Często łowię w ciągu sezonu na produkty dwóch firm – tylko i wyłącznie! Jakie są plusy ”testowania” małej ilości producentów zanęt wędkarskich? Największym plusem jest bez wątpienia poznanie w stu procentach serii zanęt przez co możemy skutecznie je wykorzystywać przez cały rok stosując odpowiednie dowilżanie, gliny, dodatki oraz komponenty. Nie da się rozpoznać prawidłowo ”pracy” towaru na przypadkowej wyprawie. Jeśli poświęcimy więcej czasu  jeden lub dwóm firmom możemy odnieść sukces bez potrzeby ”testowania” innych. Pamiętajmy o tym, że każda zanęta może być dobra bez względu na wysokość półki z której ją kupiliśmy – wystarczy dany produkt dogłębnie poznać!

7.Nie przesuwaj podajnika!

Przejdźmy w kolejnym punkcie to popularnej ostatnio techniki zwanej metodą. Czym jest ”metoda” pisać nie trzeba, bo chyba każdy wie. Obserwowałem kilkukrotnie osoby, które łowiły z gruntu stosując podajnik i towar z pelletu. Wszystko robiły poprawnie lecz fakt, że owe osoby przesuwały kilkukrotnie swój podajnik po dnie sprawił, że ich staranie spoczęły na fiasku. Podejrzewam, że nie potrzebne szuranie podajnika po dnie to nawyk z klasycznego łowienia koszykiem kiedy po odczekaniu kilku minut ściągamy zestaw, tak by haczyk z przynętą był w miejscu wysypania się zanęty. Niestety niektóre osoby myślą, że method feeder i klasyk to jedno i to samo i również przesuwają swój podajnik. Łowiąc na drgającą szczytówkę i metodę w żadnym wypadku nie przesuwamy podajnika!

8.Nęcić bez zanęty

Jakiś czas temu zainteresowałem się tematem glin stosowanych w wędkarstwie. Po wielu godzinach przewracania stron branżowych gazet oraz szperania w internecie napotkałem wzmiankę o nęceniu robactwem podanym w samej glinie. Nie był bym sobą gdybym nie spróbował… i wiecie co? Pewnego dnia po kilku nie udanych próbach złowienia czegokolwiek w ”przenęconym pszenicą” porcie postanowiłem spróbować swoich sił z gliną i jokersem. Początek wędkowania nie był obiecujący a wręcz wyniki były katastrofalne. Cierpliwie jednak podawałem ”Towar” na punkt czekają na swój dobry wynik. Po kilkudziesięciu koszach nastąpiło branie, a potem kolejne. W łowisko podeszły całkiem przyzwoite płocie, o których nawet nie myślałem, że będę łowił podając zanętę spożywczą. Zapamiętałem ten dzień i od tej pory nęcenie gliną i jokersem jest dla mnie jednym z ważniejszych punktów jeśli chodzi o ”przekarmione łowisko” z dużo presją wędkarską. Nęcenie tego typu sprawdza się również w zimnych porach roku.

9.Cierpliwość… i jeszcze raz cierpliwość

Wędkarstwo to hobby dla twardzieli i prawdziwych wojowników. Częste wędkowanie daje nie lada popalić naszej głowie wiec osoby bez cierpliwości nie pokochają wędkarstwa. Jednak każdy wędkarz powinien skrupulatnie dążyć do sukcesu poprzez częste trening na  ”wodzie gdzie nie ma ryb”. Spotykam na swojej drodze ludzi, którzy po pierwszej wyprawie, która nie przyniosła spodziewanego efektu odpuszczali dalsze próby złowienia zadowalającej ryby. W mojej okolicy jest pewne jezioro które ma około 20-stu hektarów i 3 miejsca do wędkowania. Często  spotykałem opinie, że w tej wodzie pływają tylko żaby. Nie uległem złej opinii i postanowiłem spróbować. Pierwszy miesiąc, może dwa to walka o złowienie czegokolwiek, ale z każdym miesiącem było coraz lepiej. Cierpliwie trenowałem i wyciągałem wnioski i wiecie jak to się skończyło? Dziś dla mnie ta woda to prawdziwe eldorado… a dla ludzi? Zbiornik w którym pływają tylko żaby!

10.Myśl nad wodą i poza nią

Wielu wędkarzy po wyprawie pakując się do samochodu nie pamięta na co łowiło chwilę wcześniej  itd. W moim odczuciu należy analizować swoje wyniki i wyciągać wnioski. Niestety tak jak wspomniałem wędkarze często olewają to co było przed chwilą. Warto zapamiętywać różne sentencję zdarzeń, które mogą a nawet będą powtarzać się na kolejnych wyprawach na tej samej wodzie jak i innej. Moim sposobem na ”zapamiętywanie” jest… notatnik wędkarski. Zapiszmy sobie skład mieszanki podanej w łowisko, warunki atmosferyczne, końcowy wynik i inne ciekawostki, a po kilku wpisach nasz notatnik sam odpowie nam na nurtujące nas wcześniej pytania! Warto analizować i wyciągać wnioski z każdej wyprawy, a szczególnie z tej, która przyniosła marny rezultat końcowy.

Słowo końcowe

Podane punkty to tylko przykład kilku detali, które pomijamy na co dzień nad wodą, niestety jest ich dużo więcej. Pisząc powyższy artykuł starałem się podawać przykłady z życia wzięte. Mam nadzieję, że wpis przyda się osobom, które narzekają na swoje wyniki.

Na koniec zapraszam Was na mój kanał wędkarski na YouTubie – https://www.youtube.com/channel/UCkjBe-zlyApoICOm4gN21ag/videos i film ”ZANĘTA NA RYBY Z 1992 ROKU | PRZEPIS NA ZANĘTĘ z Wędkarza Polskiego | CZY WARTO ?” który znajdziecie w linku poniżej.

WĘDKARSTWO JEST SPOKO!

Poprzedni artykułKarpiowo bez scenariusza – Wędrówki Karpiarza
Następny artykułKonkurs wieńczący II edycję Szkółki Spinningowej pod patronatem Relax Lures
.. Tylko ja i ona w tej pięknej scenerii nad brzegiem jeziora. Jesteśmy sami... Daleko od problemów choć ona jest raczej elastyczna i nigdy się nie łamię! Cenie ją za to i ufam jej! Wierzę, że nie zawiedzie mnie w decydującym momencie. Jest z rodziny Mikado a tam nie ma lipy... Mogę z nią przesiedzieć poranek, południe, wieczór lub po prostu cały dzień bo lubię na nią zerkać... Ukradkiem... Potajemnie.... Ona wie o tym choć trzymam usta na kłódkę 🤐Wiesz, taka gra.... Rozumiemy się bez słów dlatego nie muszę do niej nawijać choć zdarza się powiedzieć szeptem ''Wygnij się maleńka'' ...Ja wpatrzony w nią z tysiącem myśli a ona? Ona wie, że mnie kręci, szczególnie jak się porusza... Jeszcze bardziej mnie kręci jak seksownie się wygina w stronę wody...Możę dlatego tak rzadko to robi...? 🤔 Bożę... serce staje w takich momentach a potem w gre wchodzi adrenalina, spełnienie i ten upragniony finał kiedy ona wygina się coraz mocniej i mocniej, szybciej i szybciej i nagle finisz - ryba na macie. Uff udało się.... Tylko z nią takie przeżycia - moja szczytówka😉 Cały romans na YouTube na moim kanale wędkarskim o nazwie Z FEEDEREM NAD WODE. Link --https://www.youtube.com/channel/UCkjBe-zlyApoICOm4gN21ag/videos

4 KOMENTARZE

  1. Pisze, że Wędkarstwo jest spoko, bo jest. Nie ogranicza nas w żaden sposób i to jest moim zdaniem to co nas napędza, by testować, kombinować, poznawać jeszcze lepiej łowiska i zwyczaje ryb które tam są. To jest to 🙂

  2. Prawda jest taka, że im więcej uwagi poświecimy najdrobniejszym rzeczom, tym większe mamy szanse na sukces. Nie może być tak, że nam się czegoś nie chce nad woda i powiemy że jakoś to będzie. Jakoś może tak, ale czy skutecznie?