Początek sezonu karpiowego z pewnością nie należy do łatwych. W dużej mierze jesteśmy przecież uzależnieni od pogody. Dlatego im cieplej na dworze, tym większe szanse na spotkanie z pierwszym cyprinusem. Aby jednak rozpocząć nowy sezon, należy się do niego odpowiednio przygotować.

Najważniejszym czynnikiem, który decyduje o tym, czy warto rozpocząć sezon na karpie, jest temperatura wody. Do niedawna sądzono, że dolną granicą jest 10*C. Rozwój karpiarstwa w Polsce pokazał jednak, że nie całkiem jest to prawdą. Możemy skutecznie łowić te ryby w wodzie o znacznie niższej temperaturze. Zauważyłem, że wczesną wiosną wystarczy nieznaczny wzrost temperatury, np z 6 do 8*C, aby uaktywnić karpie. Ryby są wygłodniałe po zimie i wystarczy im naprawdę niewielki impuls, żeby zaczęły żerować. Dlatego obserwujmy wskazania termometru i jeśli tylko woda nieznacznie się ogrzeje, ruszajmy na ryby.

Najlepsze miejsca na karpie od wiosną
Wiosną najważniejszą rzeczą jest wybór odpowiedniego, dość płytkiego zbiornika oraz jego najpłytszego miejsca. Nie radzę szukać karpi w głębokich zbiornikach, w których woda znacznie później się nagrzewa. Tam nasze szanse maleją, ponieważ w tego typu akwenach karpie zaczynają żerować znacznie później. Zajmijmy się więc wodami z licznymi wypłyceniami, płytkimi, osłoniętymi zatokami, a zwłaszcza miejscami, gdzie słońce operuje najdłużej w ciągu dnia. Warto mieć ze sobą termometr i jeśli tylko to możliwe, mierzyć wodę w różnych częściach akwenu. Pamiętajmy, że w płytkiej, ciepłej wodzie wylęgają się drobne organizmy, które stanowią pierwszy pokarm karpi. Jeśli więc znajdziemy miejsce, gdzie taki pokarm się znajduje, to możemy być też pewni, że znajdziemy karpie.

Zanęta i przynęta na karpie i amury
Nęcenie wczesnowiosennych karpi powinno być delikatne i ostrożne. Najlepiej zacząć od niewielkich porcji kulek – 10-50 sztuk w rozmiarach 14-18mm, dodatkowo wzbogaconych drobnym pelletem 6mm o zapachu np. muszli GLM lub ochotki. Taka ilość wystarczy na dwie doby nęcenia (nęcimy co drugi dzień). Jeśli zanęta zostaje wyjedzona i w łowisku widać żerujące ryby, porcję należy stopniowo zwiększać i sypać już codziennie.
Z kolei przynęta powinna przypominać naturalny pokarm karpi. Polecam tu takie smaki, jak squid (kalmar), muszla GLM czy truskawka-ryba. Warto zastosować pojedynczą kulkę pływającą wykonaną z naturalnych składników, która dobrze pracuje, lub kulkę o neutralnej pływalności. Neutralna kulka jest znacznie lżejsza i karp ma mniej problemów z jej zassaniem. Jak wiemy, karpie jeszcze są ospałe i dlatego nie będą w stanie mocno zassać kulki. Warto oblepić kulkę pasta pelletową lub dipem proszkowym. Przynęta będzie atrakcyjna dla karpi, ponieważ będzie mocniej pracować w wodzie. Trzeba pamiętać też o najważniejszej rzeczy – wiosną nie aromatyzujemy mocno przynęt, bo intensywny zapach może odstraszyć żerujące ryby.

Jaka metoda połowu?
Najlepszą metodą na wczesnowiosenne karpie jest punktowe nęcenie z rozpuszczalnymi workami lub siatkami PVA. Proponuję, by używać tylko najwyższej jakości pokruszonych kulek i drobnego pelletu. Całość zalewamy aminoliquidem o zapachu takim jak zastosowane kulki. Ta metoda przynosi naprawdę wyśmienite efekty. Karpie, zwabione wysokiej jakości produktami, z pewnością ich nie zignorują. Jeśli dodamy do tego naturalną kulkę pływającą, która delikatnie będzie się unosić nad mocno pracującą zanętą, to sukces mamy gwarantowany.

Na wczesnowiosenną wyprawę wybierzmy płytkie, osłonięte miejscówki, które szybko się nagrzewają od pierwszych promieni słońca. Następnie delikatnie zanęćmy najwyższej jakości kulkami i pelletem, a na końcu pozostanie nam tylko właściwe punktowe podanie przynęty. Jeśli spełnimy te warunki, powinniśmy wreszcie poczuć słodki ciężar na drugim końcu wędki.

5 KOMENTARZE

  1. Ciekawy artykuł, aczkowielk czegos mi w nim brakuje…. Może jak łowić. Ja wiosną jednak preferuję przynęty naturalne “mięsne” tzn robaki. Bardzo dobrze też sprawdza siekukurydza, lecz trzeba tak jak pisałeś wczesniej podnecić jak pelletem. Łowię głównie na feedera i w czasie łwoienia daję troszkę zanęty zanęty wrac z pelletem i kukurydzą. Tylko ostrożnie aby nie przekarmić ryb!!!!!!!!!!

  2. Dobry artykuł , na pewno przełoże go na życie codziennie , jeszcze nie wciągnełam się na maxa w karpie , ale może może kiedyś . Boje się ich siły . Tamtej jesieni w Halinowie , wziął mi spory karpik , nie mogłam wędki w ręku utrzymać . Na szczęscie żyłka pękła bo gdyby nie pożegnałabym się z wędką .