W tym artykule opiszę jak zrobić kulki mocno budżetowe. Takie, które niewiele kosztują, ale robią robotę w wodzie i ryby chętnie je pobierają. Zaczniemy od części płynnej:

Skład: 10 jajek wraz ze skorupkami, 15 gramów soli, 20 gramów czosnku suszonego/granulowanego, łyżeczka (około 4 g) glutaminianu sodu.

Opcjonalnie: paczka pieprzu mielonego i ostrej papryki.

Skorupki to naturalne źródło składników odżywczych. Są bogate w wapń oraz inne mikroelementy, ale przede wszystkim dociążają nasze kulki. Przy tak lekkim miksie wskazane jest je dociążyć. Możecie nawet dołożyć skorupki od jaj wykorzystanych wcześniej np. do jajecznicy.  Sól to konserwant, ale nie tylko. Wzmacnia aromat kulek i poprawia ich smak. Jeżeli będziecie kulki gotować, a nie parować, dodajcie sól do wody w garnku, a do części płynnej już nie musicie. Czosnek jak wiadomo bardzo intensywnie pachnie, a z tego typu kulkami (śmierdzielami) idealnie się komponuje. Glutaminian sodu to nic innego jak wzmacniacz smaku i zapachu, który podnosi jednocześnie walory smakowe naszych kulek.

Jako ciekawostkę dodam, że glutaminian sodu znajduje się również w kobiecym mleku, a jego smak określany jest jako umami (wyśmienity). Nie jest to smak słodki, gorzki, kwaśny czy słony, ale jest unikalnym połączeniem tych czterech podstawowych smaków. Kuriozum takie. Całość wymienionych składników blendujemy i odstawiamy aby się “przegryzły”

Miks do kulek:

Skład: 30 % (300 gramów) karma dla psa, 20 % (200 gramów) mąka kukurydziana, 15 % (150 gramów)  mąka sojowa, 15 % (150 gramów) semolina lub mąka krupczatka, 10 % (100 gramów) mleko w proszku, 5 % (50 gramów) lekko zmielone ziarno i 5 % (50 gramów) glina wędkarska, która koniecznie musi być przesiana przez sito.

Jak widać każde 10 % miksu to 100 gramów towaru. Całość da nam kilogram miksu. W zależności od tego ile potrzebujecie kulek, tyle poszczególnych składników dodajecie (zwiększając lub zmniejszając proporcje), ale wychodzić zawsze należy od kilograma. Takie niepisane prawo kulkowych kulaczy 😉

Składu opisywał nie będę. Zwrócę jedynie uwagę na glinę wędkarską i psią karmę. Glinę stosujemy w celu dociążenia miksu, który jest bardzo lekki i bez tej gliny (oraz skorupek w części płynnej) mógłby pływać. Jeżeli chodzi o psią karmę to mimo wszystko sugerowałbym kupować tę odrobinę droższą niż polecany wszędzie Frolic czy Orlando z Lidl, którą akurat ja użyłem. Są to produkty o wątpliwej jakości. Jest tam dużo zboża, a mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego są odtworzone z mięsa suszonego. Poza tym jest tam głównie skóra, kości, a nawet sierść. Plusem jest natomiast fakt, że taka pasza jest sztucznie aromatyzowana, a tym samym nieźle śmierdzi. Przy tego typu kulkach to zaleta. Poczytajcie sobie w wolnej chwili o psiej karmie, bo można dowiedzieć się ciekawych rzeczy. Gdybym nie musiał trzymać się budżetu i zmieścić w 10 zetach za kilogram użyłbym lepszej karmy.

Produkcja kulek:

Ciasto wyrabiamy w ten sposób, że miks dodajemy do części płynnej i mieszamy. Jak ciasto uzyska odpowiednią konsystencje zaczynamy wyrabiać je na blacie/desce (uważajcie gdzie to robicie, bo skorupki będą Wam rysować powierzchnię). Wyrabiamy je do tego momentu, aż nie przywiera nam ono do rąk. Tak jak ciasto na pizzę. Następnie zawijamy je w folię i wkładamy przynajmniej na godzinę do lodówki. Wałki robię za pomocą maszynki do mięsa z wykorzystaniem nakładki masarskiej. W środek tej nakładki wkładam dociętą na wymiar końcówkę do wyciskacza mas silikonowych. Jeżeli nie macie takiej maszynki to właśnie taki wyciskacz do tego polecam.

Wałki umieszczam w rolownicy 18 mm., a zrobione tam kulki w parowniku. Jeżeli nie macie parownika możecie kulki gotować. Gotujemy je w dużym garnku i w osolonej wodzie. Woda powinna się zagotować, a następnie należy zmniejszyć siłę grzania. Przy średnicy 18 mm. wyciągamy je po 2 minutach od wypłynięcia.

Jak pisałem wyżej ja kulki paruję. Robię to około 6 minut, ale zawsze zanim skończę biorę jedną z kulek i sprawdzam (po przecięciu na pół) czy ciasto na całej powierzchni się ścięło. Można też kulkę odbić od blatu/podłogi. Jeżeli się sprężyście odbije to jest dobra.

Uważajcie żeby nie przeciągnąć kulek w parowniku. Zdarzyło mi się kilka razy, że zapomniałem o nich i wyszły z nich kulki pływające. Swoją drogą to dobry sposób na produkcję popków. Sprawdziłem to 😉

Kulki po obróbce termicznej suszę. Robię to przez dwie doby i jest to moim zdaniem optymalny czas jeżeli będziemy kulki mrozić. Jeżeli chcemy je przechowywać poza zamrażarką należy wysuszyć je na tak zwany kamień.

Jako, że kulki mają być budżetowe, winny Wam jestem kosztorys:

Miks do kulek:

30 % (300 gramów) karma dla psa (6 zł za 1 kg) = 1,80 zł

20 % kuku (3,08 zł za 1 kg) = 0,62 zł

15 % sojowa (6,49 zł za 1 kg) = 0,97 zł

15 % semolina (6,99 za 1 kg) = 1,04 zł

10 % mleko w proszku (27,48 zł za 1 kg) = 2,70 zł

5 % ziarno (12 zł za 1 kg ) = 0,60 zł

5 % glina wędkarska (3,99 za 1 kg) = 0,20 zł

Suma: 7,93 zł

Część płynna:

10 jajek (0,44 zł za 1 jajko) = 4,40 zł

15 gramów soli kamiennej do przetworów (3,09 zł za 1 kg) = 0,05 zł

20 gramów czosnku suszonego  = 1,53 zł za paczkę

4 g glutaminianu sodu (23 zł za 1 kg) = 0,09 zł

Suma: 6,07 zł

Wyszło mi z tego towaru  1.4 kg (w sumie trochę więcej) kulek. Na produkty wydałem 14 zł czyli koszt 1 kilograma to 10 zł. Myślę, że jest to dobra cena. Oczywiście można te kulki wykonać jeszcze taniej. Zamiast semoliny użyć mąkę krupczatkę, która jest o połowę tańsza, a jajka są czasem w promocji nawet po 29 groszy. Można pewnie z innymi produktami też kombinować i kupić je taniej.

Uzupełnieniem artykułu jest film w którym pokazuję jak te kulki wykonać. Na końcu tego filmu jest propozycja konkursu gdzie możecie te kulki wygrać. Zapraszam do oglądania.