A więc była niedziela 24 września. Dzień przed postanowiłem wybrać się na szczupaki i sandacze na zbiorniku zaporowym Słup. Łowię na wędkę Savage Gear Bushwhacker xlnt 2 15-40 g i kołowrotek Penn spinfisher 3500. Pogoda nie rozpieszczała. Tego dnia, było zimno i wiał wschodni wiatr. Nad wodę przyjechałem ok. godziny 5 rano. Postanowiłem że na pierwszy ogień pójdzie biały wobler Fantom od Andrzeja Lipińskiego. Po pierwszym rzucie zameldował się (jak dla mnie duży, bo pierwszy w życiu jaź. Miał 40 cm). Po po kolejnych rzutach były brania sandaczy z opadu (pstryki), niestety żadnego nie zaciąłem. Po jakiś 4 godzinach postanowiłem zmienić miejsce. Wybrałem miejsce typowo szczupakowo-sandaczowe na moim zbiorniku (zbiornik wodny Słup). Na przynętę wybrałem białą gumę Relaxa. Po kilkunastu rzutach moim oczom ukazał się duży boleń, który wyskoczył ponad tafle wody. Nie czekając zmieniłem przynętę na Fantoma wyżej wymienionego. Czekałem cierpliwie gdzie pokaże się ta bestia. Chodził na granicy płycizny i głębokiego spadu, gdzie była drobnica. Cierpliwie i po cichu podeszłem bolenia i rzuciłem w przeciwnym kierunku jego występowania. Oddałem pierwszy rzut, poczekałem chwilę i szybko zacząłem zwijać żyłkę. Po dosłownie 3 obrotach moja wędka poczuła atomowe uderzenie i plecionka zaczęła wyjeżdżać z kołowrotka. Zaciąłem drugi raz i przykręciłem hamulec, hol był jak z bajki. Myślałem że mam na kiju Bolka ok. 70 cm i wadze ok 5 kg. Gdy kolega, który był ze mną powiedział że to locha nie wierzyłem póki go nie ujrzałem. Na oko miał grubo 70+ i wagę 5 kg. Po dokładnym zmierzeniu miał 81 cm i wagę 6.34 kg.

bolen

Radości było co nie miara bo jeszcze nigdy nie złowiłem takiego grubaska. Po kilku zdjęciach bolek wrócił cały i zdrowy do swojego królestwa ? Mam nadzieję, że kiedyś znowu się spotkamy i znowu będzie grubo ?

4 KOMENTARZE