Zasiadka na “Dzikim” to był test wody, nasze drugie podejście do zbiornika w którym od osiemnastu lat nie jest prowadzona żadna gospodarka. Zarośnięta, “zdziczała” odosobniona woda na terenie prywatnym i karpie, które wyrosły tam od kroczka, pikanterii dodawał fakt, że nie jest znana ani wielkość ryb, ani ich ilość i co najważniejsze nikt ich tu nie łowił i nie nęcił.