Roślinność wodna jest bardzo często spotykana w naszych akwenach. Występuje w postaci zarówno zanurzonej, jak i wynurzonej, porastając brzegi zbiorników. Właśnie dzięki roślinom ciepłolubne karpie mają schronienie i sporą ilość jedzenia. Są to także świetne miejscówki do łowienia da karpiarzy. Mimo wszystko są to dość trudne wody, dlatego spróbuję je nieco przybliżyć, aby łowienie w nich było efektywne.

Prawidłowe wytypowanie miejsca
Do roślin najczęściej występujących w naszych wodach należą : trzcina, moczarka, rdestnica oraz grążel żółty i grzybień biały. Jeśli więc mamy akwen, w którym występuje choć jeden z tych gatunków roślin, to warto wybrać się tam na karpie. Roślinność wodna to przecież naturalna stołówka karpi, ale także miejsce schronienia. Jednak w zależności od tego, z jakimi roślinami mamy do czynienia, postępujemy odmiennie.
Zacznijmy od popularnej trzciny. Występuje w płytszych partiach zbiornika, najczęściej porastając brzegi akwenu. Dzięki niej wiemy, gdzie możemy łowić. Przybrzeżna strefa to bowiem świetne żerowiska dla karpi, zwłaszcza tuż przy trzcinach. Nie bójmy się więc ani miejsc płytkich, ani tych przy samym brzegu. Karpie podchodzą pod same trzciny w poszukiwaniu pokarmu, zwłaszcza nocą, kiedy robi się cicho. Tam też kładziemy zestawy. Najlepiej zrobić to jak najbliżej trzcin, w odległości nie większej niż 1 m.
Karpie uwielbiają też grążele i grzybienie ( popularnie zwane kapelonami), tworzące dywany zasłaniające nieraz znaczną część powierzchni zbiornika., zwłaszcza latem podczas silnych upałów. Liście tych roślin skutecznie chronią ryby przed mocnymi promieniami słońca. Ponadto na liściach karpie często znajdują ślimaki. Łowienie odbywa się na skraju kończących się pasów grążeli lub tzw. oczkach między kapelonami. Tam karpie dość często żerują, więc brania są tylko kwestią czasu.
W zbiornikach porośniętych rdestnicą i moczarką łowienie jest bardziej skomplikowane. Ponieważ gołym okiem nie zawsze zobaczymy, czy na większej głębokości występuje roślinność, dobrze jest dokładnie wysondować dno przy użyciu gruntowego zestawu bez przynęty. Wystarczy przeciągnąć zestaw w miejscu, gdzie zamierzamy łowić, i obejrzeć, co uwiesiło się na ciężarku i haczyku. Warto wybrać widoczne z brzegu lub pontonu oczka wśród roślin i tzw. korytarze. Miejsca te tworzone są przez same ryby, które żerując na dnie, nie pozwalają na rozwój roślinności.

Nęcenie
Wśród roślin lub w ich najbliższej okolicy nęcimy tylko i wyłącznie punktowo. Większa ilość zanęty może tylko odstraszyć żerujące tam wcześniej ryby. Karpie bowiem codziennie odwiedzają te miejsca i doskonale je znają. Jakakolwiek ingerencja w ich naturalne środowisko może tylko odstraszać ryby. Zanęta powinna mieć formę kulek na bazie rybnej oraz pelletu. Karpie dobrze znają mięsne menu i dlatego najczęściej na to będą miały ochotę. Ilości nie większe niż 0,5 kg na jeden zestaw. Donęcamy tylko i wyłącznie po braniu lub wyjedzeniu zanęty przez inne gatunki ryb.

Sprzęt
Przede wszystkim miękkie kije do delikatniejszego holu. Zaplątane w roślinach karpie nie wymagają siły, lecz raczej techniki. Dlatego polecam krótsze wędki o akcji parabolicznej lub półparabolicznej. Zamiast żyłki polecam plecionkę, która podczas holu świetnie tnie roślinność i znacznie zwiększa nasze szanse na udany hol. Co do reszty, to niezwykle ważne są przypony i ich dokładne zamaskowanie na dnie. Krótko mówiąc, na dno piaszczyste stosuje przypony z fluorocarbonu, natomiast na dno miękkie przypony z plecionek. Ważne są także haczyki, które powinny być wyjątkowo ostre. Musimy zwracać na to uwagę, ponieważ holowanie w roślinach jest trudne. Polecam tu haczyki w kształcie banana.

Hol wśród zielska
Jeśli chcemy w tak trudnych warunkach skutecznie wyholować rybę, musimy przestrzegać kilku zasad. Jeżeli łowimy przy trzcinach lub liliach wodnych, musimy postarać się, aby ryba nie weszła w nie. Ważne są chwile tuż po braniu. Po zacięciu mocno trzymamy rybę i nie dopuszczamy, aby zaczęła wyciągać nam plecionkę z kołowrotka. Dzięki temu manewrowi, karp nie zacznie płynąć w bok i jeśli uda nam się go odciągnąć , jest prawie pewne, że będzie nasz. W wypadku rdestnicy i moczarki sprawa jest nieco inna. Karp po braniu prawie zawsze wplącze się w rośliny. Niezbędny wówczas jest ponton, dopłynięcie do ryby i powolne odczepianie jej z roślin. Sytuacja z pewnością będzie się powtarzać – co my odplączemy karpia z jednej kępy roślin, to on zaplącze się w kolejną. Należy zachować zimną krew i po prostu wymęczyć rybę. Dzięki tak trudnym warunkom połowu każda wyholowana z roślin ryba da nam podwójną satysfakcję

7 KOMENTARZE

  1. hmm ciekawy artykuł szkoda tylko że nie jestem miłośnikiem karpi heh . nie umiem po prostu jako amator ocenić gdzie siedzi ryba taka jak karp lin czy leszcz jestem amatorem i jak jadę na jezioro zarzucam dwie wędki na sprężynę i czekam aż coś weźmie szczerze mówiąc moim jedynym dodatkiem do zanęty jest kukurydza z puszki albo makaron lub pęczak nic więcej dlatego jeśli ktoś jest doświadczonym wędkarzem czekam na informacje od nich

    • Każdy od czegoś zaczynał, jak zaczynałem łowić karpie też nie miałem wiedzy i doświadczenia. Uczyłem się na błędach i na własnych eksperymentach z zestawami jak i przynętami. Nie należy się poddawać jeśli nie wiemy jak łowić lub jak nie mamy dobrych wyników. Teraz dużo można się dowiedzieć i nauczyć czytając gazety o tematyce wędkarskiej lub oglądaniu filmów karpiowych, których jest bardzo dużo.

      • dokładnie 🙂 każdy od czegoś musiał zacząć 😉 też tak zaczynałem. Najpierw stare gazety, filmy, poradniki. Ale najważniejsze jest samemu zdobywać doswiadczenie, czyli chodzic w miarę często na ryby i obserwować wszystko. Nikt cie takich rzeczy nie nauczy. Musisz sie sam tego nauczyć 😉