Wraz z moim chłopakiem postanowiliśmy wybrać się na zasiadke dobową nad prywatny zbiornik. Miało to miejsce w ubiegłą sobotę o godzinę 18:30.

Po zajechaniu na wyznaczone miejsce przez właściciela łowiska szybko rozłożyłam wędki i zestawy wylądowały w wodzie. Po rozmowie z innymi wędkującymi stwierdziłam ze dobrym pomysłem będzie uniesienie przynęt gdyż łowiłam na głębokiej wodzie i było widać że ryba jest wysoko. Ta metoda przyniosła nam dwie ryby w tym moje PB. Wieczorem było chłodno więc schowaliśmy się do namiotu. Podczas rozmowy rozległo się głośne piiiiii. Patrze na centralkę i okazało się ze to u mnie. Więc nie czekając ani chwili wybiegłam z namiotu tak jak stałam (tzn w skarpetkach bez butów gdyż nie było czasu by je ubrac). Nawet nie wiem jak znalazłam się przy kijach. Zacinam i okazało się że jest pierwsza wyczekiwana ryba. Po 15 minutowym holu ryba była już na macie. W wodzie nie było widać jej rozmiarów ale po wyciągnięciu jej z podbieraka przeraziłam się ze była ona taka ogromna.
Przeważnie łowiłam ryby mniejsze takie do 10-11 kg. Mój chłopak który mi towarzyszył zrobił mi parę fotek i przyszedł wyczekiwany przeze mnie moment czyli ważenie.  Waga pokazała 14.400 po odliczeniu maty. Ryba oczywiście trafiła do wody. Jak widać na zdjęciu.

Karp 14.400 kg

Pierwsza ryba wylądowała na macie po 23.  Zestaw ponownie trafił do wody w oczekiwaniu na ponowne branie.

Karp C&R

W nocy parę razy budziła nas centralka ale nie przyniosło to żadnej ryby. Przyszedł ranek. Zestawy zostały przerzucone i dalej czekaliśmy na następne branie. Czekaliśmy do godziny 17 i gdy przyszła myśl o pakowaniu się rozległ się znowu ten piękny dźwięk. Mój chłopak wystartował do wędki zacina i krzyczy “JEST”. Więc nie czekając ani chwili pobiegłam mu z pomocą i dobrą radą. Na początku myśleliśmy że to amur gdyż robił takie odjazdy. Gdy ryba zmęczyła się po długim holu i położyła się na tafli wody uległam zdziwieniu że to nie amur lecz karp.

Karp powyżej 8kg

Ta ryba była trochę mniejsza od  mojej ale przyniosła również dużo radości mojej drugiej połówce. Po zrobieniu paru zdjęć i jej zważeniu rybka trafiła również do wody.

Karp wraca do wody
Tak skończyła się nasza zasiadka nad tą piękną wodą. Wrócimy tam jeszcze aby pokazać że kobiety też umieją łowić dorównując tym nie jednemu mężczyźnie. Serdecznie pozdrawiamy zapalonych wędkarzy. Adrianna.