Pewnie niejednemu z nas lato kojarzy się z owocnymi połowami różnych gatunków ryb. Szczególnie w pamięć zapadły mi leszcze, bo to właśnie je wędkarze spławikowi lubią łowić najczęściej. Łatwo zwabić go zanętą, grupuje się w duże stada, a przy czujnym zachowaniu można trafić na obfitą zdobycz.

Leszcz jest powszechnie występującą rybą w Polskich wodach, jednakże okazy powyżej 4, a nawet 5 kilogramów spotykane są dosyć rzadko. Żeby to zmienić, postaram się w prosty sposób przedstawić swoją wiedzę i strategię wędkowania.

Chcąc złowić leszcza musimy się dowiedzieć gdzie go znaleźć. Ten gatunek jest rozpowszechniony w całej Europie, a w Polsce występuje niemal we wszystkich wodach. Trzeba wiedzieć, ze leszcz charakteryzuje się dużymi zdolnościami adaptacyjnymi i można go spotkać w wielu jeziorach niczym do siebie niepodobnych. Główne wytyczne to ciepła woda o mulistym dnie, średnio głęboka. Możemy sobie darować jeziora karpiowo-karasiowe, bo tam leszcza na pewno nie spotkamy. Nieduży, płytki akwen, mocno porośnięty roślinnością – głównie pływającą. To są z pewnością warunki nie sprzyjające naszej rybie. Podobnie jest z jeziorami linowo-szczupakowymi. Rozległe zbiorniki nie przekraczające 6 metrów głębokości, porośnięte pasem wynurzonej roślinności. Takie warunki są idealne dla drapieżnika, który poluje na ryby spokojnego żeru tj. karaś, płoć czy lin.

Typy jezior które stwarzają dobre warunki do bytowania leszczy znacznie różnią się od tych, które wymieniłam powyżej. W pierwszej kolejności należy wspomnieć o jeziorze typu leszczowego. Charakterystyczny ze względu na swoja głębokość – od 12 do 20 metrów. W strefie jeziora gdzie dno pokryte jest grubą warstwą mułu, możemy mieś pewność, ze pod jego powierzchnią ryje leszcz w poszukiwaniu larw i skorupiaków. Woda ta latem zakwita, przez co jest jeszcze bardziej mętna. Linia brzegowa porośnięta trzciną. Jest idealnym miejscem nie tylko dla leszczy, ale również linów, płoci czy uklei, a i szczupak może nas mile zaskoczyć.

Zaskoczeniem dla wędkarzy może być jezioro typu sandaczowego. Cechy charakterystyczne tj. głębokość – od 6 do 12 metrów, występująca na dnie gruba warstwa mułu, mętna woda, rodzaj roślinności wynurzonej – trzcina. Dodatkowo wyróżnia się występowaniem fragmentów dna o kamienistym lub żwirowym podłożu. Warunki naturalne jeziora przypominają stricte jezioro typu leszczowego, dlatego oprócz występującego tu sandacza, możemy schwytać inne gatunki ryb: przede wszystkim leszcza, płoć, ukleję, lina, a z drapieżników szczupaka bądź też węgorza.

Ciekawym miejscem w poszukiwaniu leszczy jest jezioro typu sielawowego (niestety występują one coraz rzadziej). Przeciętna głębokość tych jezior to 25 metrów. Piaszczyste brzegi i twarde dno, niewiele roślinności, czysta woda. Struktura niczym nie przypominająca dwóch poprzednich jezior. Jednakże możemy być pewni, że ucieszy nas widok niespodziewanego gościa, czyli leszcza. Taka woda sprzyja rybom o dużych wymaganiach tlenowych, więc możemy liczyć również na sieję, sielawę oraz stynka.

W momencie kiedy łowienie małych leszczy przestaje nas satysfakcjonować, możemy wejść poziom wyżej i zaczaić się na sztukę godną podziwu. Znaczącą różnicą pomiędzy małym, a dużym leszczem są wymogi środowiskowe oraz jadłospis. Trudno będzie zwabić naszego giganta nawet na intensywne nęcenie, ponieważ przebywa on na kilkumetrowej głębi. Nie należy się jednak zawsze sugerować głębokością, chodzi tu bardziej o czynniki sprzyjające. Możemy zapomnieć o leszczu kiedy temperatura wody nie przekracza 10stupni Celsjusza. Z tym faktem wiąże się kilka ważnych uwag – ten gatunek bytuje w tzw. ciepłym profundalu, gdzie ciepły oznacza temperaturę powyżej 12 stopni Celsjusza, wiec nie jest zasadą, że ta ryba żeruje w najgłębszym miejscu jeziora. Z takich głębokości nie korzystają drapieżnicy, dlatego też leszcze czują się tu bezpiecznie.

O dobowym rytmie pobierania pokarmu główne znaczenie ma światło. Kiedy słońce jest nad horyzontem leszcze zaczynają żerować. Co zatem z porą nocną? Jest wiele teorii i sporów wynikających co do prawdziwości stwierdzenia, że pobierają lub nie pokarm w nocy. Z doświadczenia wiemy, ze leszcz żeruje wtedy gdy jest ciemniej. Prawdopodobnie światło słoneczne go zwyczajnie drażni. Im woda jest bardziej przeźroczysta tym głębiej zapuszczają się leszcz, dlatego tez w jeziorach typu leszczowego swobodnie żerują na głębokości paru metrów, bo nie są narażone na intensywne światło słoneczne. Potwierdza to regułę, że w pochmurne dni biorą bardziej.

Typując odpowiednie miejsce musimy mieć na uwadze wiele różnych czynników, bo wystarczy przeoczenie jednego z nich i o skutecznym łowieniu leszcza możemy zapomnieć. Chcąc się przekonać, że w wytypowanym przez nas miejscu żerują leszcze, należy przez dłuższą chwilę obserwować jezioro. Jeśli wypatrzyliśmy na powierzchni delikatne bąbelki to znak, że nasi bohaterowie przystąpili do żerowania, a my możemy przystąpić do łowienia.

Wytypowanie odpowiedniego łowiska jest niełatwym zadaniem, ale wybór odpowiedniego sprzętu może nam spędzać sen z powiek. Ze względu na odległość wędkowania i głębokość łowisk odpada bat i tyczka, pozostaje nam zadowolić się gruntówką i zamiennie feederem lub odległościówką. Brania leszcza są stosunkowo delikatne co w przypadku feedera objawiać się będzie prostowaniem szczytówki, dlatego pomocny będzie ekran z pionowymi liniami, dzięki któremu uchwycimy najmniejsze drgnięcie szczytówki.

Po wstępnej ocenie dna będziemy wiedzieli czy nad wytypowanym przez siebie jeziorem będziemy mogli zagościć na dłużej. Typowe dno żeru leszczy jest pokryte mułem, ale zdarza się, że bywa porośnięte gęstą roślinnością. W takich warunkach gruntówka nie może być skuteczna, bo zarówno obciążenie jak i przynęta znikną w roślinności. W takich warunkach sprawdzi się jedynie odległościówka. Dobierając wędzisko i kołowrotek pamiętajmy jedynie o ich solidności i niezawodności. Sam spławik nie powinien mieć zbyt dużego obciążenia własnego, bo przy minimalnym obciążeniu na żyłce zejście przynęty będzie trwało wieczność. Zastąpmy go spławikiem z minimalnym obciążeniem. Jego wyporność nie powinna być mniejsza niż 8-10 gramów, wtedy rzuty będą odpowiednio dalekie. W łowieniu na odległościówkę bardzo często zapominamy o takim drobiazgu jakim jest stoper. Nieodpowiednio przygotowany może nam sprawić trochę problemu w trakcie wędkowania. Nieodpowiednio umocowany przesuwa się po żyłce co uniemożliwia nam swobodne manewrowanie wędką. Gumowe stopery lub węzeł z żyłki może nas tylko jeszcze bardziej rozzłościć. Najlepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie węzła z nici do szydełkowania tzw. kordonka. Wiążemy go w sposób jaki jest pokazany na zdjęciu i okrywamy lakierem do paznokci. Czynność powtarzamy kilkakrotnie ugniatając węzeł w palcach aż powstanie elastyczna kulka. Węzeł w wodzie napęcznieje i będzie blokował spławik. Pamiętajmy tylko aby odciąć fragment żyłki na którym przygotowaliśmy ten kordonek.

stoper z kordonkiem
stoper z kordonkiem

Zestaw powinien być mocny, ale nie do przesady. Żyłka główna 0,16-0,18mm, w przyponie 0,14-0,16mm spokojnie powinny wystarczyć. Haczyk dobierany do przynęty która mała nie jest J Najbardziej odpowiedni będzie kształt opisany na opakowaniu jako ”feeder” lub „match” jest odpowiednio mocny i chwytny.

Zatem zachęcam do połowu tych pięknych ryb i póki pogoda sprzyja, wędziska w garść, bo największe okazy gdzieś tam na nas czekają:)

 

 

3 KOMENTARZE