Wrzesień jest idealnym miesiącem na łowienie troci. Ryby te bankowo stacjonują w swoich rzekach, a średni bądź niski poziom wody pozwala doskonale odczytać ich miejscówki.

Trocie można spotkać w rzekach wprost wchodzących do Bałtyku: Słupia, Reda, Łeba, Wieprza, w dopływach dolnej Wisły, w dorzeczu Odry- Ina, Drawa. Generalnie można je spotkać w rzekach w całej Polsce, ale najwięcej ich występuje w powyższych wodach.

Łowienie troci z pewnością ułatwi odpowiedni sprzęt. Udając się na trociową zasiadkę powinniśmy zabrać dość mocne wędzisko o długości tak około 3 metrów i ciężarze rzutowym 40-45 gramów. Do tego mocny kołowrotek i dobra żyłka nawinięta na szpulę (0,33-0,35mm) powinny przynieść efekty.

Jak znaleźć trociowe łowisko? Nie jest to takie trudne jak nam się wydaje. Ryby te z reguły zatrzymują się w tych samych miejscówkach tj. większe kamienie, zatopione drzewa, wlewy do głębokich dołów, żwirowe i kamieniste rynny o wartkim prądzie oraz w pobliżu napływu wody.

Rozpędziłem się i nie napisałem nic o przynętach. Warto nad rzekę zabrać kilka: obrotówek, woblerów i średniej wielkości wahadłówek. Jeżeli ktoś jest zwolennikiem przynęt gumowych typu twistery czy kopyta powinien je zabrać w kolorach od jasnych do stonowanych. Jaki rozmiar? „Średnie”. Do tego należy dołączyć do uzbrojenia kilka główek o masie do 15g.

Do naszego trociowego zestawu warto też dołączyć np. aparat fotograficzny (by pochwalić się swoimi zdobyczami na Angloo), nieprzemakalne ubrania, polar, termos z ciepłą herbatką i kanapki.

Łowienie troci jesienią i późnym latem to piękna sprawa. Każdy mocniejszy wiatr, to sygnał by wczesnym rankiem udać się nad rzeki bezpośrednio wpływające do Bałtyku. Jeśli wahasz się nad tym czy udać się na taką zasiadkę odpowiem krótko: Idź bo warto!

2 KOMENTARZE