Późna wiosna, m.in. miesiąc maj to w mojej opinii świetny czas na łowienie ryb. Od kilkunastu lat to właśnie w tym okresie udaje mi się odnotowywać niezłe wędkarskie wyniki.

Zachęcony ładną pogodą postanowiłem wyruszyć na kolejną wyprawę z wędką. Tym razem znów wybrałem się nad zalew Szymanowice. Bardzo lubię tam wędkować, znam to łowisko, co w znacznej mierze ułatwia osiągnięcie wędkarskiego celu. Oczywiście są także inne czynniki składowe, ale znajomość łowiska to bardzo wiele.

łowiska wędkarskie wiosna

Nad wodą jestem około godziny 4:00. Idąc z parkingu na miejsce widzę sporo kałuż. Myślę sobie, jest ciepło, lekka mgła nad wodą, woda natleniona, mogą być brania. Z minuty na minutę mgła stawała się coraz gęstsza, w pewnym momencie nie widać było drugiego brzegu. Po zarzuceniu wędek oczekiwałem na branie. Pierwszy zestaw to przypon z plecionki 0,04 mm oraz haczyk numer 10, drugi, żyłka 0,12 mm i haczyk 14. Początkowo przymierzałem się, że numer jeden pójdzie na kukurydzę, a drugi na pinkę. Obawiałem się, że na tak delikatny zestaw mogą brać płotki, których tutaj nie brakuje, a jeśli wejdą w zanętę, można się pożegnać z braniem karpia czy japońca. Jednak na szczęście tego dnia nie brały jak oszalałe. Postanowiłem jednak zrezygnować na chwilę z kukurydzy i na pierwszy zestaw założyłem kolorowe białe robaki a na drugi kolorową pinkę. Początkowo co jakiś czas szczytówka wędziska deliktanie się przyginała, tak jakby ryba chciała już zdecydowanie pobrać przynętę, a nagle ją pozostawiała. Typowe „bawienie się” japońca – pomyślałem. Rzeczywiście po kilkunastu minutach zabawy, następowało konkretniejsze zagięcie szczytówki. Po godzinie wędkowania miałem na koncie kilka sztuk 25-30 cm japońcy, kilka złotych karasi oraz jednego karpika. Po opadnięciu mgły brania zaczęły się na dobre. Japońce zaczęły brać bardziej zdecydowanie, a nie były to ułomki. Wszystkie w granicach 35-40 cm. Hola takiej ryby to przyjemność. Udało się nawet złowić japońca o długości 48 cm. Kilka stanowisk dalej ktoś wyciągnął japońca o masie prawie 2 kg. Brały po prostu pięknie. W międzyczasie trafił się również karp, dwa amury, lin, jaź. Praktycznie złowiłem każdy gatunek pływający w tej wodzie. Brało po prostu wszystko. Wędkarz na sąsiednim stanowisku złowił nawet sandacza, ale oczywiście mamy okres ochronny i ryba wróciła do wody.

Japoniec karaś srebrzysty rekord

Reasumując brania świetne. Najlepiej rybki brały na barwione białe robaki, później kukurydza, na końcu pinka. Taki wyjazd może długo się nie powtórzyć. Dokładnie trudno mi opisać ile ryb złowiłem, ale było to około 6-7 karpików, 2 amury, 15 japońców, kilka złotych karasi, lin i jaź. W najbliższym czasie coś czuję, że znów ponowie wyjazd.

2 KOMENTARZE

  1. ja złowiłem na tyczkę takiego karpia 🙂 nastawiałem siena płocie…..a tu taki psikus…. żyłka główna 0.12, przypon 0.08 haczyk numer 18. waga karpia wskazała 3200g. Niedowieżałem że zestaw wytrzymał. Frajda niesamowita 🙂 kupa zabawy z nim była. Hol karpia trwał 30 minut