majowy spinning

Sezon na szczupaki rozpoczął się już na dobre. Pogodowo druga połowa maja wynagradza nam kiepski początek miesiąca. Tym samym, aż chce się wziąć ze sobą wędki i ruszyć nad wodę by szukać wędkarskich emocji. Choć wiadomo, że pogoda na ryby jest zawsze, to jednak padający deszcz, wiatr i temperatura w okolicach 7-8 stopni, nie jest pełnią wędkarskiego szczęścia w maju. Na szczęście mamy to już za sobą. Tym razem za cel swojej wyprawy obrałem łowisko Topiołki.

Łowisko Topiołki należy do wód PZW. Opiekunem jest okręg PZW Tarnobrzeg. Jest to jeden z tzw. zbiorników wydzielonych, na których obowiązują dodatkowe obostrzenia. Nie będę się rozpisywał co wolno a czego nie bo to oczywiście nie jest tematem tego wpisu. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę okręgu PZW Tarnobrzeg. Łowisko ma powierzchnie około 4.5 ha i średnią głębokość od 1 metra do 2.5 metra. Nad wodą jestem około godziny 17:30. Jako, że woda nie jest zbyt duża w planach mam obejście zbiornika dookoła i próbę namierzenia szczupaka lub okonia. Jest pochmurnie i ciepło. Wieje lekki południowo zachodni wiatr, a więc pogoda idealna.

Wcześniej w domu przejrzałem pudełko z przynętami i aby nie zabierać wszystkiego, zdecydowałem się na kilka z nich. Nie chcę zabierać nad wodę wielu przynęt, bo pewnie jak wielu z Was później mam mały mętlik na co łowić. Ale jak to mówią niby od przybytku głowa nie boli. Zabrałem kilka obrotówek, głównie w rozmiarze 0 i 1. Mam nadzieję, że jeśli zobaczę oznaki żerowania okonia to właśnie one na stosunkowo ciepłej wodzie okażą się skuteczne. Oczywiście szczupak w maju także lubi „przywalić” na małą obrotówkę.

 

Obok nich oczywiście do pudełka wędrują gumy. Zabieram głównie gumki od Relaxa bo już miałem okazję łowić na nie i tu mi się sprawdzały. W pudełku są modele Ohio (wielu mówi, że to model pod sandacze, pełna zgoda, ale szczupaki również nimi nie pogardzą.) pracujące bardzo fajnie w opadzie, białe Jankesy z czerwonym ogonkiem, na które w ubiegłym sezonie złowiłem kilka szczupaków. Podane na lekkiej 3-3.5 gramowej główce ładnie prowokują szczupaki, czego efektem w poprzednim sezonie oprócz ryb, było odgryzionych kilka ogonków. Nie zabrakło klasyka czyli kopyta, które nie ma się co oszukiwać często nad wodą „ratuje skórę”. Z główek (preferuję te od Gamakatsu, a więcej o nich można przeczytać tutaj https://angloo.com/glowki-jigowe-gamakatsu-test-i-opinie/) postawiłem na trzy gramatury – 3.5, 5 oraz 7.5 gram. Zabrałem też gotowe przypony do Drop Shota oraz kilka jaskółek, by w razie czego przerobić zestaw i spróbować pobawić się z okoniami.

Tak wyglądał mój arsenał gum na szczupaka
Główki gamakatsu
Do tego oczywiście główki

Jako pierwsze w ogień idą obrotówki. Wędrówkę po zbiorniku zaczynam od brzegu od strony rzeki Kamienna. Pierwsze minuty bez brania, chociaż widać, że gdzie nie gdzie drapieżnik żeruje. Po pól godzinie bez brania zmieniam przynętę na gumę Ohio w kolorze perłowym z brokatem. Podaje ją na 5 gramowej główce. Po kilku rzutach bez brania próbuje nieco zmienić taktykę i poprowadzić przynętę agresywniej. Pomysł się sprawdził bo po kilku chwilach udaje mi się złowić małego szczupaka, których w tej wodzie jest najwięcej. Mały ale cieszy. Szybko wraca do wody.

Mały ale cieszy. Szybko wraca do wody.

Skusił się na gumę Ohio

 

Po parunastu rzutach bez brania znów zmieniam przynętę. Tym razem biały Jankes z czerwonym ogonkiem. Po kilku rzutach, kiedy miałem zamiar znów kombinować z przynętą czy taktyką prowadzenia, w opadzie tuż przy brzegu mam uderzenie. Ryba ładnie walczy i ku mojemu zdziwieniu a zarazem radości jest piękny garbus. Takich tutaj często się nie łowi a są na pewno. Znów zdjęcie i ryba wraca do wody.

Relax Jankes jest tutaj skuteczną przynętą. Tak wyglądały dwie sztuki gum po kilku wypadach wczesną jesienią ubiegłego roku.

Pod wieczór znów udaje mi się złowić jeszcze jednego szczupaka.

Jak na tak krótki wyjazd jestem zadowolony. Nie zabrakło emocji, chociaż szczupaki mogłyby być większe, ale trzeba się cieszyć z każdego kontaktu z rybą. Bardzo cieszy okoń, mam nadzieję, że w tym sezonie podobnych nie zabraknie. Fajnie, że gumy które mi się sprawdzały w poprzednich latach na tej wodzie znów dały ryby. To potwierdzenie, że wodę trzeba poznać, bo rybki często pozostają przy swoich preferencjach odnośnie przynęt.