Jesień to doskonała pora na to by powalczyć z leszczami. Nie pozostaje nic innego jak spakować sprzęt oraz zanęty i udać się na leszczowe łowisko.

 

Jesień to idealna pora na piękne leszcze. Mimo, iż wędkarstwo idzie ciągle do przodu niczym moda i komputery – zapoznaję się z nowymi trendami, ale staram się łowić sprawdzonymi, klasycznymi metodami. Zwykła obserwacja wody może nie przynieść skutku w tropieniu stada leszczy, wskazówki dostarczane przez podmuchy wiatru też mogą okazać się mylne. Z własnego doświadczenia wiem, że najlepszym sposobem na wytropienie leszczy jest zbadanie dna.

Duże leszcze lubią płaskie i twarde dno. Moje jesienne leszczowe miejscówki mają od 5 do 9 metrów głębokości. Tłuściutkie leszcze nie lubią mniejszych głębokości.

Jeśli znajdę potencjalną leszczową bazę, nęcę ją przez około 2-4 dni. Jeśli po tym czasie nie nastąpią brania – szukam lepszych miejsc. Czasami wypytuję o miejscówki innych wędkarzy. Naprawdę często się zdarza, że wskazują dobre miejsca.

Jeśli mam już łowisko, gdzie znajdują się leszcze ich łowienie nie jest jakieś strasznie trudne. Podstawą jest nakarmienie leszczy, tak aby miały chęć dłużej tu zostać.

Zanętę jeśli mam czas przygotowuję sam. Główny składnik to kukurydza preparowana termicznie. Niestety nie sprawdzi się ona jako jedyna zanęta i wymaga doklejenia. Na kilka godzin kukurydzę zostawiam w wodzie z dodatkiem melasy. Na łowisku dodaję około pół kilo grubej kopry, pół kilo mączki z orzecha kokosowego oraz kilogram PV1. Dowilżam to rozcieńczoną melasą cukrową. Uwierzcie mi, ale połączenie tych zapachów da silny i ciekawy zapach, który przyciągnie leszcze. Do tego dodaję siekane białe robaki i dżdżownice. Nęcę maksymalnie dwa razy w ciągu dnia od czasu do czasu donęcając robaczkami. Ważne jest, aby nie przekarmić leszcza. Co za dużo to nie zdrowo!

Sprzęt jaki używam na jesienne leszcze to wędzisko 3,9 metra, żyłki 0,16 do 0,20mm oraz przypon 0,14mm. Łowię najczęściej na jeziorach, na których grunt znacznie się obniża. Stosuję spławiki z dość sporym obciążeniem. Przynętę w sposób klasyczny układam na dnie. Na haku tworzę kanapkę z białego robaka i dżdżownicy. Gdy spory leszcz zatopi spławik nie czekam na jego wynurzenie i od razu przystępuję do akcji. Zachęcam do jesiennego wędkowania leszczy, gdyż gdy znajdzie się już miejscówkę to naprawdę czeka nas fajna zabawa. Jesień jest krótka więc korzystajcie.