Nocny okoń

Kolejny artykuł będzie jak myślę zaskoczeniem dla większości wędkarzy uganiających się ze spinningiem za drapieżnikami. Bo to, że można połowić zedy w nocy i to jeszcze na spinning, tak myślę wszyscy już wiedzą. Ale okonie? W nocy, stojąc w spodniobutach i to jeszcze na spinning? Przyznam się szczerze, gdybym usłyszał taką historie jeszcze 15 lat temu po prostu nie uwierzyłbym, że w nocy seryjnie można połowić okonie.
Ruszamy zatem z kolejnym artykułem z przeznaczeniem dla wszystkich wątpiących w moje słowa – “NOCNY OKOŃ”.

Opuszczając samochód po dojechaniu na moją miejscówkę i domową wodę Słup w dolnośląskim, na wstępie nocnej wyprawy spotykam dwóch wędkarzy, którzy nie wiedząc dlaczego zakończyli wędkowanie. Dodam, że jest 19 października 2019r. i godz ok 19. Czyli już ciemno. Panowie stoją i patrzą z niedowierzaniem na zakładane przeze mnie spodniobuty. Zapada długo oczekiwana cisza. Pada pytanie – “Na spinning?, w nocy?” Mówię z widocznym uśmiechem – “Tak. I w nocy i na spinning dodaje w gratisie za okoniem.”
Obaj panowie dają mi do zrozumienia, że raczej sobie z nich żartuję i głośno wątpią w to co mówię. Raz jeszcze przypomnę, że zawsze dzielę się wiedzą i własnym doświadczeniem z wędkarzami, którzy chcą się czegoś nauczyć czy przetestować kilka rad w praktyce. Tym razem nie mając nadmiaru czasu na rozwijanie moich myśli przed nosy obu panów ląduje telefon z nocną galerią łowionych okoni. Najmniejszy 34cm, największy 41cm. Było już ciemno ale mimo braku światła dokładnie wiedziałem wielkie zdziwienia malowniczo rozpostarte na twarzach przypadkowo spotkanych wędkarzy. I tyle myślę tytułem wstępu w nowym artykule, teraz będzie szybciej i bez zamulania.

Gdzie go szukać?

Moje miejscówki nocnego okonia mają do max. 2 metry głębokości. A dokładnie coś pomiędzy 150cm do 180cm. Nie będę nikogo przekonywał do wyboru takiej głębokości łowienia w październiku. Zapytam jedynie ilu z Was kolegów po kiju łowiło w październiku w nocy na podobnych głębokościach? Pewnie niewielu to i z pewnością niewielu łowiło spinningując w nocy. Prawda jest taka, że nasze okonie, szczupaki i wszędobylskie sandacze stale są jeszcze na płyciznach, gdzie przed zbliżającą się zimą ostro żeruje wylęgły narybek. Jest też tak, że opisywana przeze mnie sytuacja musi zostać przez czytających artykuł po prostu przyjęta. Tak jest i tak było zawsze. Tu nie ma co dyskutować, należy to sprawdzić bo w tym sezonie mamy jeszcze kilka ostatnich wyjazdów do weryfikacji moich tez.

Jaka przynęta?

Łowiąc na takiej głębokości musimy mega precyzyjnie dobrać arsenał wędkarski. Ja używam główek do ripperów Ohio firmy Relax maksymalnie do 5 gr. Moje ulubione to 3 gr. Używam przy tym dużych haków nr 3 i 4. Mój kolega Grzegorz, z którym już od ładnych kilku lat z powodzeniem wędkujemy, (podrzucę fotkę Grzegorza z okoniem 41cm tak żebyście mogli poznać nocnego kompana moich wyjazdów) używa obrotówek o rozmiarze 3 i 4. Pewnie dobrze poprowadzony wobler też robiłby super robotę.

Ja mam jedną niepisaną zasadę. Im mniej kombinowania tym lepiej. Nie bójcie się używać całkiem dużych rozmiarów przynęt. Obrotówki 3 i 4, Ohio Relax w przedziale 9 i 10 cm. Przyznacie sami, że do wody nie wpada drobiazg. Rzecz w tym aby znaleźć miejsce z kamieniami. Nie muszą być duże, muszą być po prostu na naszej miejscówce. Czy jakieś podwodne przykosy, rynny i inne podwodne zawijasy będą ostoją dużych okoni? Moim zdanie tak. Nie musi to być jednak bardzo daleko od brzegu.


Zawsze zanim wlezę do wody czekam chwilę jak drapieżnik gotujący się do ataku. 5 minut proponuję każdemu nocnemu spinningiście posiedzieć nad brzegiem. Bardzo często zabieramy z Grzegorzem krzesełka wędkarskie, na których odpoczywamy między turami nocnego wędkowania. Woda w nocy po 5 minutach spędzonych w ciszy na krzesełku otwiera nam wszelkie tajemnice i ryby, które przypłynęły na żer. Świetnie słychać sandacze, szczupłego bez problemu również odhaczycie w szale żerowania. No i jest śmiejemy się cichutko z Grzegorzem, jest i okoń. W oddali żerujące bolenie, ale tym razem damy im szanse na spokojny żer. Nie powiem wszystkim jak słychać poszczególne gatunki żerujących ryb na miejscówkach nocnych podchodów. Mam to co prawda świetnie opanowane ale nie do końca wiem jak Wam to opisać. Muszę się zastanowić może wymyślę jakiś patent na opisanie jak rozpoznać żerujące drapieżniki łowiąc zwłaszcza w nocy.
Okrutny hałas 30 metrów ode mnie z tyłu za plecami. A przed chwilą była jeszcze zupełna cisza. 01:00 w nocy, ja sam w wodzie a za moimi plecami istny armagedon. Myślę poświecę czołówką i się zobaczy co w krzakach piszczy. Wielkie błyszczące oczy wbijają się w moją postać. Oj ciepło się robi zawsze na myśl o takich spotkaniach z dzikimi zwierzętami. Oczy nadal gapią się na mnie a hałas nie ustaje. Myślę, czas ruszyć w stronę brzegu i wyjaśnić sytuację. Ja przyspieszam bydle też, już prawie biegnę w wodzie do kolan i jest… TORBA WĘDKARSKA URATOWANA. Moja kochana małżonka wiedząc, że każdy facet zjeść lubi nie mówiąc mi o tym dodatkowo wsadziła do torby jabłuszko. Pewnie zostałoby pożarte przeze mnie wcześniej czy później w czasie nocnego wędkowania. Lis bydle próbował się dobrać do jabłka i nie mogąc otworzyć kieszeń postanowił zabrać całą torbę w znane tylko sobie miejsce. Zawsze powtarzam, że jesteśmy tylko gośćmi w przyrodzie i to tylko przez chwilę, wiec szanujmy i ryby i lisy. Cała sytuacja z lisem miała wiele korzyści. Jedną to ciepło, które wytworzyłem w czasie pogoni za torbą i lisem. Jabłka nie oddałem pożarłem natychmiast.

Nie ma lepszych, czy gorszych godzin na nocne wędkowanie. Brania miałem już o 19:00 jak i o 3:00 w nocy. Tu zawsze staje mi przed oczyma sytuacja z przedostatniego wędkowania. W 3 rzucie coś o godzinie 21:00, mój kolega Grzegorz łowi na obrotówkę 41cm oksa. Nie zdążyłem jeszcze zająć wygodnego miejsca w wodzie a już wychodziłem z gotowym do zdjęcia aparatem. Zasada jest jedna, jak do godziny 23:30 w nocy nie mam brań to jadę do domu.

Kilka słów o sprzęcie i technice

Wracam szybko do doboru sprzętu. Ja używam wędki Savage Gear XLNT3 2.43 / 12-40g. Całkiem dobra dzida, mega szybka a w ostatniej fazie holu przechodzi w półparabolik co jest całkiem przyjemnym uczuciem. Na kołowrotku mam pletkę Dragona białą 0.12mm. Do tego stalka tym razem 40cm o wytrzymałości 11kg. Do tego nasmarowany i przygotowany perfekcyjnie 4 letni Shimano Biomaster 4000fb. Dlaczego nie lżej?, bo lubię mieć zapas mocy i nie zastanawiać się czy jak siądzie zed 80cm to będę miał szanse powalczenia z rybą. Co do techniki podejścia ryby. Cisza, cisza i raz jeszcze cisza. Jak chodzicie w wodzie 1.20m a ryby żerują pół metra głębiej to cisza jest podstawą, bez której nie połowicie. Bardzo dobrze, jeżeli rzucacie w miejsca powierzchniowej aktywności ryby. Łatwiej namierzyć okonia i przez chwilę jest szansa że zaraz po rzucie weźmie. Nie jest łatwą sprawą wędkowanie na małych głębokościach. Brak opadu i prawie 100 procent brań z dołu w górę. Tych nie lubię, są mega niespodziewane, krótkie i jeszcze w fazie podnoszenia wędziska do góry. I te wszędobylskie kamienie Puk, puk, puk, puk i tak wierzcie mi przez 90 procent prowadzenia. Szybko musicie opanować prowadzenie rippera na niewielkiej głębokościach. Już zakupiłem woblery sandaczowe więc tak myślę powinno być nieco lżej w wodzie. Staram się mocno unieść wędzisko w górę, delikatnie wachluje wabikiem w wodzie o dno, czekam kilka sekund i dalej lekkie wachlowanie i stop. Inaczej się nie da. Owszem można typowo po sandaczowemu na dwa podbicia walić ripperem przez całą noc. Tylko, że się nie sprawdza. Na sandacza owszem super, tylko tym razem łowimy nocnego okonia, wiec nieco wolniej. Robię coś na zasadzie podwójnego podbicia sandaczowego tylko 10 razy wolniej. Jeżeli ripper napotyka kamienie to z nimi nie walczę przeprowadzam wabik po kamieniach mega bardzo powoli. I tu to się super sprawdza. Kamienie w wodzie to nasi sprzymierzeńcy a nie wrogowie. Przecież celowo szukamy miejsc z kamieniami nie po to by się z nimi siłować tylko aby je wykorzystać do naszych celów. Raz jeszcze po kamieniach mega powoli, wówczas nie podbijamy tylko przeciągamy po nich pooooowoli. A i jak złapiemy zaczep to strzelamy z pletki a nie rwiemy od razu. Napinamy plecionkę i strzelamy z palców. Bardzo często pomaga, oczywiście nie zawsze. Co też jest dobre, nowe przynęty dokupione po nocnym wędkowaniu zawsze cieszą, przynajmniej do następnego wyjazdu.

Robimy przerwy w nocnym wędkowaniu. I wszystkim polecam. Wyjść z wody na 15 minut, to zawsze miłe a i nasze nogi złapią nieco ciepła, bo woda z dnia na dzień coraz zimniejsza. Jak długo okonie będą brać w nocy? Oj sam chciałbym wiedzieć. Czekam jeszcze na bolenie, które strasznie zepsuły tegoroczny sezon wędkarski własnym niebytem. Mam nadzieję, że brania będą do grudnia ale z doświadczenia wiem, że spokojnie do końca października a jak pogoda będzie znośna i nieco ciepła zostanie nad naszymi głowami to i nasze okonie dłużej będą żerować na płyciznach.

Doświadczenie w nocnym spinningu zdobywa się latami. Niech nikt nie myśli, że pierwszy raz łowiąc nocnego okonia będą świetne wyniki. Super będzie jak po 3 lub 4 wyjazdach namierzymy miejscówkę okoniową. Kilka następnych wyjazdów to będzie droga przez mękę. A jak w ogóle wyczuć branie okonia na kamienistym dnie? Będziecie musieli sobie sami poradzić. Ja pokazuję jak ja to robię i opisuję jak najbardziej dokładnie, reszta w waszych rękach. Jeżeli potrzebujecie indywidualnej pomocy w technice prowadzenia i doboru sprzętu to szukajcie ze mną kontaktu na FB, zawsze odpiszę.

Ile złowiłem nocnych okoni?, oj dużo i bardzo dużo. W nocy zawsze łowiłem duże okonie. Dla mnie duży okoń to ponad 30cm. Okazy to 40cm i więcej. Zachęcam do nocnych połowów bo tak jak już pisałem wcześniej, noc to magia. Wszystko co robimy w nocy jest dwa razy trudniejsze niż w dzień i czasami właśnie o to chodzi aby było i magicznie i trudniej. Pozdrawiam serdecznie piszcie śmiało o Waszych udanych i nieudanych nocnych łowach. Do zobaczenia nad wodą.

Autor: Piotr Cezary Tokarz

Patronem IV Edycji Szkółki Spinningowej została firma Relax Lures produkująca sztuczne przynęty.

Relax lures baner poziomyZobacz pozostał wpisy Szkółki Spinningowej

Polecamy:

Relax Banjo – Amerykańska, klasyczna kombinacja wyglądu płotki i twistera w jednym, przeprojektowana i ulepszona do obecnej wersji. Relax Banjo jest hybrydowym połączeniem dwóch typów przynęt – korpusu płotki i ogona twistera.

Relax Banjo

Relax Kalifornia – Kalifornia wyposażona jest w grubą, pięknie rzeźbioną głowę i realistyczny profil, który naśladuje małe rybki morskie i oceaniczne żyjące w skupiskach. Niezwykle detaliczna, długa i smukła sekcja ogonowa z rzeźbionymi płetwami grzbietowymi i bocznymi.

Relax Kalifornia