Od kilkudziesięciu lat wędkuje na zaporówce Słup. Zbiornik położony jest między Legnicą a Jaworem i w zależności od stanu wody, zbiornik ma 450-490 ha wody. W minionym sezonie kontynuowałem nocne wędkowanie za sandaczem. Muszę wyjaśnić nocny spinning, tak nie pomyliłem się spinningowałem od początku czerwca do grudnia w zasadzie tylko w nocy.

Od razu podam wyniki, myślę, że wówczas mój artykuł będzie przeczytany ze szczególną uwagą. W sezonie 2014 złowionych sandaczy mam 65 sztuk. Nie wiem czy to dużo czy nie i nie w ilości siła. Po prostu tyle udało się mi złowić.

Nocny spinning na sandacze to świetna metoda
Nocny spinning na sandacze to świetna metoda

Ale od początku. Jakie miejsce wybrać na sandacza? Polecam wszystkim chcącym spróbować nocnego spinningu, aby jeszcze za dnia przeszli się po brzegu i wytypowali potencjalne miejsca przebywania sandaczy. Zaznaczam, że sandacz wręcz uwielbia twarde i kamieniste dno. Im więcej kamieni na naszej miejscówce tym lepiej. Z moich obserwacji mogę śmiało powiedzieć, że okresowo i dosłownie na chwilę sandacze podchodziły również na miejscówki o dnie żwirowym, czy też piaszczystym. Chcąc dłużej zachować szanse na brania w ciągu nocy polecam jednak miejsca z kamieniami. Myślicie kamienie to zaczepy? No tak i co z tego? Będzie okazja do kupienia nowych przynęt. Nie spieszcie się w wyborze miejsca nocnego spinningu. Pochopny wybór miejscówki do niczego nam się nie przyda a kilka spędzonych nocy z kijem w ręku bez brania skutecznie odstraszy nawet najtrwalszego łowcę. W moim przypadku zajęło mi to tydzień prób i błędów, no ale najważniejsze, że się udało.

Uważny dobór miejsca to gwarancja sukcesu
Uważny dobór miejsca to gwarancja sukcesu

Sandacza i słychać i widać, więc dla wprawnego spinningisty, lub wytrwałego nowicjusza nie będzie problemu w namierzeniu ryby. Charakterystyczne „plasknięcia”, czasami uderzenia o wodę i ucieczka gonionego narybku to typowe widowiskowe zachowania sandacza. Łowiłem oczywiście w spodnio-butach w miejscu o głębokości od 2m do 4m. Tu cenna uwaga na stopy polecam pampersy na rzepy. Proste, skuteczne bez udziwnień. Bardzo dobrze jest, jeżeli nieopodal naszego miejsca nocnego spinningowania występuje tzw. wgłębienie lub rynna. W moim przypadku właśnie tak było, 30m od miejscówki była przykosa odchodząca ode mnie w kierunku jeziora z 4m głębokości do 6-8m.

Okolice przykos to świetne sandaczowe miejscówki
Okolice przykos to świetne sandaczowe miejscówki

Czas połowu. W czerwcu, lipcu i sierpniu nad wodę przyjeżdżałem ok. godziny 22 – 22-30. I uwaga nie od razu w pierwszych rzutach były brania. Tylko w jednym przypadku w pierwszym i drugim rzucie miałem branie za braniem. Nie ma wyjścia trzeba wyczekać i nasłuchiwać.

Nocny sandacz nie jest niesłyszalny, wręcz przeciwnie słychać go jak cholera – tylko inaczej niż wcześnie rano lub późno wieczorem, subtelniej i czasami wydaje się, że to nie ryba.

Brania na mojej miejscówce trwały z przerwami do 4 i 5 rano. Najlepsze godziny brań to 23:00 do 02:00 w nocy. Proszę zapamiętać nie wolno się spieszyć i niczego nie zakładać. To jest ryba jak każda i jak każdą da się złapać.

Nocnego sandacza da się usłyszeć
Nocnego sandacza da się usłyszeć

Myślę, że jeszcze podzielę się jedną cenną uwagą. Próbować należy nocnego spinningu bez oporów związanych z pogodą.

Pełnia-nie bierze,

Wiatr ze wschodu – nie bierze

Wiatr zachodni – nie bierze

Pełno gwiazd na niebie – nie bierze

Pełne zachmurzenie – nie bierze

Ciepło, zimno – nie bierze

Pada, leje – nie bierze

Leżymy w domu w łóżku – na pewno nie bierze

Tak, tak możemy sobie wymyślać a ja wam powiem Brał zawsze bez względu na pogodę. Mój rekord w sezonie 2014 to uwaga 16 brań w ciągu jednej nocy.

Bardzo ważny punkt Na co bierze sandacz?

Na co bierze sandacz w nocy?
Na co bierze sandacz w nocy?

Powiem jak na spowiedzi, zdecydowanie rippery Ohio. Moim zdaniem sandacze wręcz przepadają za nimi. Te przynęty nie są magiczne, czy też nie z tej ziemi. Dobrze poprowadzone są po prostu skuteczne. Czym się charakteryzują? Bardzo dobry opad. Są miękkie, lecz nie spadają z główki. Są smukłe, co w przypadku łowienia sandaczy robi wielką różnicę w odróżnieniu od innych gumowych przynęt. Można nimi naprawdę daleko rzucić. Pełna gama kolorów Ale o prowadzeniu za chwilę. Sprawdzały się 9cm, czasami mniejsze. Ja używałem jedynie 9cm i nie kombinowałem. Kolorystyka szary z czarnym grzbietem, czarny grzbiet a reszta żółta, seledynowe, perłowe. Dobrze, jeżeli kupicie z czerwonym ogonkiem. Gramatura zróżnicowana. Od 26gr do główek 6 gramowych. Oczywiście, że na inne również były brania na przykład na koguty, ale piszę o tych najczęściej atakowanych przez sandacze.

ripper ohio

Bardzo ważne muszę podkreślić główki z twardymi hakami nie mogą się giąć w palcach takie wyrzućcie od razu, bo nie wytrzymają. Haki kute, kolor haka czarny, twarde Zamakasz. No i dochodzimy do sedna prowadzenie sandaczowej przynęty.

Odpowiednie prowadzenie przynęty to gwarancja sukcesu w połowie sandaczy
Odpowiednie prowadzenie przynęty to gwarancja sukcesu w połowie sandaczy

I co ma powiedzieć, czy też napisać? Stanowczo nie wystarczy wrzucić przynęty do wody i ciągnąć bez opamiętania. Ja stosowałem dwie metody po krakowsku i warszawsku. A co to znaczy to proste jedno i dwa podbicia. Nie odkryję ameryki pisząc, że nasza guma musi „ Kleić Dno”. Tak, jeżeli poprowadzimy za wysoko od dna nie będzie brań. Ta reguła nie dotyczy czerwca, gdzie sandacze biorą bardzo dobrze zarówno z dna, jak również z powierzchni.

Wyobraźcie sobie sytuacje, kiedy w czerwcu wrzucamy przynętę do wody i już po braniu. Cha, cha zanim zlikwidujemy luz powstały po rzucie zwłaszcza na dalszą odległość, przynęta jedynie dotyka wody i powtarzam już po braniu. Tak zdecydowanie sandacz jest do złapania, tak czy jest łatwy NIE. Trzeba wyczuć jak bierze, trzeba być przygotowanym na takie zachowania ryby. Ja wiem, ja mam doświadczenie w połowach sandaczy i dla mnie to może nie proste, ale już to robiłem. Dla początkujących będzie za pewne problem z wyczuciem brania zaraz po dotknięciu naszej przynęty wody. Ale już o tym wiecie, wiecie, że są takie brania, więc w nowym sezonie namawiam do zastosowania moich uwag. Proszę łowców jeszcze o jedno nie róbcie tego błędu dwa podbicia i dwa podbicia i dwa podbicia i tak przez całą noc. Dwa podbicia i jedno i przeciągnąć na „LENIA” po dnie i podbicie i dwa i na lenia. Sandacz to prosta ryba w łowieniu, lecz dla myślących. Koledzy po kiju, którzy chwilowo zostawili głowę w domu, nie mają czego szukać w wodzie. Lepiej zostać z żoną w łóżku. W czerwcu mieliśmy takie noce, że brania sandaczy były bardzo agresywne. Co to znaczy agresywne?. 22 -26 gr. główka i prowadzenie gumy na zasadzie, kto szybciej ten miał więcej brań. Nie przesadzam kołowrotki paliły się w dłoniach, bolały ręce, ramiona, palce, szyja i plecy. Czy ktoś się skarżył? Nie to były niezapomniane wyjazdy i przeżycia.

Ale były dni również czerwcowe, że sandacze chciały na „MIĘKKO” i powoli. Wówczas 6 gr i 9cm ohio i powolutku, cichutko, długo na dnie ok.3 sekund i dalej po dnie powolutku i 3 sekundy przerwy. I nagle ŁUP w kija i wiadomo, co się stało BRANIE, szybkie cięcie – uwaga naprawdę szybkie jak przegapicie to nie zacinajcie może za godzinę spróbuje raz jeszcze.

Brania sandacza. Według mnie są cztery rodzaje brań sandacza.

I z powierzchni zaraz po dotknięciu przynęty wody.

II w opadzie

III z dna

IV w pół wody – nie mylić z opadem. Prowadzenie w pół wody.

Można się ze mną zgodzić lub nie, nie zależy mi na sławie, więc się nie będę prześcigał z jakimś niedzielnym wędkarzem, który chcąc zaistnieć będzie polemizował ze mną i moim doświadczeniem. Tak po prostu jest jak wyżej i koniec tematu.

Ja osobiście bardzo lubię te w opadzie, ta adrenalinka po wrzuceniu przynęty do wody, to czekanie – WALNIE, CZY NIE, WALNIE CZY NIE. A i jeszcze jedno uważajcie na Lisy, tak, tak Lisy, podchodziły w nocy do naszych toreb i wyjadały kanapki – najbardziej im smakowały kanapki z szynką, czasami z serem. No i duże rippery mam kilka dotkliwie pogryzionych. No, ale uciekały to tolerowaliśmy się wzajemnie. I WALNĄŁ, cięcie mocne, kij przed sobą nie z boku, tyłu, dokręcenie kołowrotkiem, ostre i stanowcze przytrzymanie ryby, hol i lądowanie ryby na brzegu. Tak na brzegu, rzadko używaliśmy podbieraków, są jednak nie poręczne i przeszkadzają w nocnym łowieniu.

Pojedyncze podbicie i zaczep- NIE- NIE- NIE- to nie zaczep. To branie na „MIĘKKO”. To brania, których osobiście nie lubię. Dlaczego? Proste – nie zawsze umiem ocenić początek brania. Powstaje problem z zacięciem – ciąć czy nie. Wystarczy, że siadł czy należy docinać. Odpowiem zainteresowanym należy docinać w takim przypadku, nie docięcie takiego brania spowoduje spadnięcie sandacza. Czy zawsze – nie wiem ja docinam? Niedocięte niestety spadły.

Możemy wyróżnić 4 rodzaje sandaczowych brań
Możemy wyróżnić 4 rodzaje sandaczowych brań

Jaki sprzęt na sandacza? I tu się zacznie. Pozwolicie, że nie będę się wypowiadał na temat doboru sprzętu przez innych wędkarzy, co wędkarz to inna teoria. A moim zdaniem niech każdy robi jak chce. Przedstawię mój własny sprzęt sandaczowy. Zacznę od plecionki, którą zdecydowanie polecam na sandacze. Ja używam 0,12-0,16 białą Braida, można ją dostać w sklepach lub w internecie za ok. 70-90zł.

Polecam plecionkę na sandacze
Polecam plecionkę na sandacze

Czy są lepsze – oczywiście, droższe – również kwestia gustu a wybór jest olbrzymi. Pamiętajcie, że czasami musimy daleko rzucić nie zawsze ciężką przynętą. Plecionka musi, zatem być w miarę cienka, aby umożliwiała dalekie rzuty. Moje wędzisko to Robinson Diaflex 10-45gr wyrzutu i długości 2,40cm., Jeżeli chodzi o młynki to mam ich kilka. Nowo zakupione Slam Ryobi wielkości 3000, Ryobi Zauber Arctica 4000, Shimano Stradic 3000gtm rb biały z hamulcem walki. Każdy z w/w kołowrotków ma cechy, których będziecie potrzebować w czasie nocnych łowów sandaczy. Nie oceniam żadnego z moich kołowrotków mogę jedynie dodać, że szybkość shimano i moc Arctici na pewno się przydadzą. Nie będę się rozpisywał na temat dozbrojek, ich mocowania, „puków sandaczowych”- ich niemożności zacięcia itp. Musiałbym dopisać kolejnych kilka stron a już teraz jest co czytać. Jak będzie trzeba to dajcie znać to opiszę szczegółowo brania, po których moi koledzy rzucali wędkami do wody. I chyba tyle, jeżeli chodzi o sandacze, metodę i sprzęt połowu.

Sandacz to jedna znajpiekniejszych ryb
Sandacz to jedna z najpiękniejszych ryb

Myślałem, że koniec, ale muszę jeszcze dwa słowa powiedzieć na temat zachowania się w czasie nocnego łowienia sandaczy. Można rozmawiać spokojnie między sobą, wchodzić i wychodzić z wody. Czego nie wolno – tuptać i kopać kamienie w czasie wychodzenia i wchodzenia do wody? A tak poza tym śmiało, pewnie z przekonaniem, że dzisiaj biorą. Jeszcze dodam, że ognisko nocne, lampki czołówki i pieczenie kiełbasek, herbatka z wkładką również nie przeszkadzały nocnym sandaczom.

Od dnia 1.06.2015 zbiornik zaporowy Słup został dopuszczony do wędkowania z łodzi. Dodam, że zbiornik powstał w roku 1980. Oj – będzie się działo. Myślę, że w maju rozpocznę sondowanie dna i wybiorę kilka dobrych miejscówek. Gdyby ktoś z kolegów po kiju chciał powędkować na Słupie to szukajcie ze mną kontaktu na facebooku, mogę zarezerwować lipiec i sierpień dla chcących powędkować. Pokaże, gdzie, na co i kiedy. Do zobaczenia nad wodą.

30 KOMENTARZE

  1. Super artykuł ,łowię ta metodą od zeszłego roku ale złapałem tylko kilka szczupaków i dwa sandacze byłem nastawiony tylko na obrotówki ale najbardziej podobało mi sie łowienie na woblery.Ale ten rok będzie zdecydowanie gumowy.Napewno skorzystam z pana cennych rad ,jesli bedą efekty to napewno sie nimi pochwalę .pozdrawiam

  2. Panie Grzegorzu nie próbowałem łowić sandaczy na wahadłówki. Sprawdzały się gumy i koguty. Co do ohio to zestaw na zdjęciu jest ok. Ja zawsze mam jeszcze w zanadrzu perłowe, seledynowe. Najważniejsze to trafiony dobór gramatury do łowiska- głębokości. Pozdrawiam

  3. Łowisko to ma max 4,5 metra głebokości na takie gumy jak przedstawiłem na zdjeciu jakie główki by pan zastosował,dodam że większość brań następuje z opadu tak po około 3-4-sekundach po uderzeniu w tafle wody ale zdarzały sie brania przy samym dniepo podbiciu

  4. Panie Grzegorzu to podobna głębokość, na której ja łowiłem. Stosowałem gramaturę od 6 do 22-26gr. Wszystko zależy od mętniaka i chęci współpracy. Zobaczy Pan jak WALI to w zasadzie na wszystko i każdą gramaturę. Problem jeżeli NIE WALI to zaczynają się podchody i tu należy wówczas kombinować z gramaturą i sposobem prowadzenia. Proszę również pamiętać, że zwyczajowo sandacz w nocy musi mieć czas na namierzenie naszej gumy. Proponuję zacząć od 8gr i po woli zwiększać obciążenie- od czegoś trzeba zacząć i należy to robić metodycznie zwłaszcza w połowach sandaczy. Warto zacząć od długiego opadu, potem
    przeczesać należy dokładnie dno. Jeżeli będzie słychać sandacza na powierzchni wody to pozostaje jeszcze prowadzenie przynęty w pół wody. A jeżeli nic nie będzie się działo to ostatnia szansa koguty i walenie ostro po dnie. Pozdrawiam Tokarz.

  5. Panie Piotrze, jak wygląda sprawa z obserwowaniem plecionki (tak jak to robi się podczas dziennych połowów) czy delikatne swiatło czołówki nie będzie płoszyć ryb? Czy może inne patenty jak np zaopatrzenie się w wklejkę i świetlik na czołówce? Pozdrawiam

  6. Witam. Właśnie dwa dni temu zapiołem dwa ładne sandacze na rippery ohio i dwa spadły. Tak czasami się zdarza i nie należy doszukiwać się w tym drugiego dna. To tak na marginesie gdyby ktoś miał wątpliwości czy sandacze nadal biorą na Słupie- tak biorą. Co do przynęt to trzeba testować. Moje ulubione to ohio ale mam w pudełkach wiele innych plus koguty. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że nie ma reguły raz biorą na białe twistery raz na seledynowe rippery. Ważne jest aby właściwie dobrać ciężar główki- to 100% sukcesu. Pamiętajcie nasza przynęta musi bardzo dobrze pracować w opadzie jak nie pracuje – naszym zdaniem wymięcie natychmiast na inną lub zwiększcie ciężar główki.Co do stosowania świetlików montowanych na wędkę. Ja nie stosuję i chyba nie polecam. Branie w nocy i w dzień sandacza jest bardzo szybkie i wierzcie mi poczujecie na blanku wędki uderzenia. To zdecydowanie wystarczy do przekonania się, że to branie i szybkiego zacięcia. W nocy plecionki nie widać- i nie trzeba jej widzieć. Wszystko jest w naszych rękach i głowie. Jak nasza przynęta dotknie dna poczujemy delikatny luz i to wystarczy Zawsze minimalizuję głośne zachowanie się w czasie nocnych połowów sandaczy. Podobnie sprawa się ma z używaniem światła. Jeżeli według mnie w wodzie w nocy jest za dużo wędkarzy i za głośno natychmiast zmieniam stanowisko- miejscówkę. Jak używam lampki to staje tyłem do wody – miejsca wędkowania i wtedy zmieniam przynęty i używam światła. Sprawdziłem w zeszłym sezonie światło nie przeszkadza ale starajmy się minimalizować skutki własnej obecności na łowisku – to na pewno pomoże. Próbujcie śmiało i piszcie o Waszych udanych nocnych podchodach sandacza.

  7. Panie Piotrze jestem pod wrażeniem pańskiej wiedzy. Świetny artykuł, wyczytałem w nim wiele ważnych informacji. Udanych połowów w roku obecnym! Na pewno skorzystam z pańskich spostrzeżeń, kiedy sam będę łowił.

  8. Witam. Oczywiście że można w dzień połowic zedy. W nocnym spinningu jest coś magicznego , samo stanie w nocy w wodzie jest przeżyciem a co dopiero gonitwa sandaczy za narybkiem. Dla mnie frajda są lisy wyjadajace nasze kanapki. Noc to noc i kazdemu polecam sprobowac.