Po przynętach miękkich i woblerach przyszedł czas na kilka informacji nt. tak bardzo często używanych obrotówek i wahadeł. Charakterystyka obrotówek i wahadłówek jest bardzo prosta. Są to przynęty wykonane z metalu i w zależności od sposobu i miejsca oraz poławianych ryb jedne i drugie śmiało stosujemy w czasie naszych wędkarskich wyjazdów.

Jaką obrotówkę wybrać?

Nasze obrotówki śmiało możemy kupić zarówno w internecie , sklepie wędkarskim jak również u rękodzielników, których pełno w sieci. Ja od zawsze używałem przede wszystkim błystek Dam Effzett. Moim zdaniem te właśnie obrotówki nigdy mnie nie zawiodły. Nigdy nie miałem sytuacji, gdzie wrzucona blacha do wody nie pracuje, obija się na boki lub ma momenty zatrzymania pracy własnej. Powtarzam nigdy mi się to nie zdarzyło. Używanie “Damów “jest dziecinnie proste i każdy początkujący spinningista wręcz musi jej mieć w pudełku. Co do wyboru tych obrotówek to jest olbrzymi. Każda wielkość jest dostępna, bogata kolorystyka i różnorodny ciężar na pewno będzie sporym atutem tychże właśnie przynęt.
Czy musimy od razu szarpnąć się na kupno 20 obrotówek? Zdecydowanie nie i nie polecam. Przemyślane działanie i właściwe wydatkowanie naszych pieniędzy to również taktyka naszego spinningowego dzieła. Ja również nie kupowałem wiele lat temu dużej ilości wszelkiego rodzaju przynęt – po prostu nie miałem kasy na takie zakupy.

Jeżeli łowimy szczupaki na obrotówki to starajmy się właściwie dobrać ich wielkość i kolor. Nie kupujmy od razu 20 sztuk bo tak na prawdę będziecie używać jedynie 2 lub 4 obrotówek. Reszta będzie pokryta kurzem a potem rdzą w naszym pudełku.

Zawsze powtarzam na próbę kupmy 5 sztuk i idźmy na wodę. Może okazać się, że same obrotówki nie przypadną nam do gustu, po co więc tracić pieniądze na coś, czego nie będziemy używać. Mam kilku wybitnych przyjaciół wędkarzy, którzy obrotówek używają z reguły bardzo rzadko. Używają albo na pstrągi albo na okonie. Na pstrągi z nadejściem stycznia a na okonie gdzieś na przełomie czerwca, lipca może jeszcze października. Pamiętajcie, że przynęty spinningowe dokupujemy na bieżąco i tylko wtedy kiedy jesteśmy pewni, że ich brakuje albo chcemy wypróbować coś nowego. Co do wykonania Effzettów nie można się przyczepić. Kotwiczki porządne drut bardzo starannie dobrany więc śmiało polecam właśnie te obrotówki.
Pamiętajcie jeszcze o jednym w większości Polski pstrągi łowimy na haczyki bezzadziorowe. To znaczy że musimy wymienić nasze kotwiczki na takie, gdzie nie ma zadzior lub też musimy je starannie przygiąć. Najlepiej pobawić się chwilę dobrymi obcążkami i problem z głowy.

Jak i gdzie łowić na obrotówki?

Obrotówki są na pozór bardzo łatwe w prowadzeniu. Bo kto nie umie walnąć błystkę do wody i ciągnąć do siebie. No tak, jak tak podejdziemy do obrotówki i jej prowadzenia to od razu powiem lepiej zostać w domu.
Stoi w wodzie 5 spinningistów. Wszyscy łowimy okonie, no przynajmniej w zamyśle i planach. Każdy z wędkarzy na końcu zestawu ma obrotówkę, każdy tym razem cienkie plecionki. Patrząc z boku wszyscy rzucają podobne odległości swoimi zestawami. Tak myślę, że i wszyscy w piątkę prowadzimy nasze obrotówki w różnoraki sposób.
Opisując całą sytuację zaznaczam, że jeden z wędkarzy ciągnie okonia za okoniem. Pomijam wielkość ryb bo w tym przypadku nie ma to kompletnie znaczenia. Rzut i okoń, rzut i okoń, rzut i okoń. Wreszcie pada długo wyczekiwane pytanie – Panie, na co to tak bierze? Wędkarz skromnie i bez chęci kombinowania odpowiada łagodnie na obrotówki Dam, dodając przecież macie takie same wybrzmiewa donośny głos szczęśliwca łowiącego okonia za okoniem. Dochodzi oczywiście do konfrontacji obrotówek, ich kolorów oraz wielkości. Okazuje się, że 3 są takie same, 2 natomiast to obrotówki innej firmy.
Wędkarze stają powtórnie na własnych stanowiskach a obraz łowionych okoni się nie zmienia. Jeden łowi, reszta nie. Nie pytali jak prowadzę to się nie chwaliłem, zapytali na co to zawsze pokażę co mam w pudełku i na co biorą. Sukces był na wyciągnięcie ręki, czy też wędki dla wszystkich 4 spinningistów.

TU ZROBIĘ PRZERYWNIK I PODPOWIEM MŁODYM SPINNINGISTOM O BARDZO WAŻNEJ RZECZY.
Nigdy, prze nigdy nie mówcie jak Wam nie brało nad wodą, że połowiliście okrutnie. Niech Wasze złowione okazy nigdy nie rosną w podbierakach do nie ziemskich rozmiarów. Zanim będziecie szanowani w środowisku spinningistów, które niestety albo stety jest hermetyczne, zresztą podobnie jest u karpiarzy. Przejdziecie nie łatwą drogę prób, błędów i oceny przez pozostałych łowców. Jak brało na twistery to mówcie, że na twistery. Jak brały małe szczupaki to mówcie gdzie, na co i że były małe.
Bardzo łatwo wyjść na kłamcę i wówczas nie będzie zmiłuj. Pozostaniecie wędkarzami niesłownymi, wręcz oszustami. Ja zawsze szczerze mówię, gdzie łowię i na co. Moje złowione ryby nie rosną na trawie jak grzyby. Jeżeli łowię rybę 72 cm, to mówię miała 72 cm. To bardzo proste a jeżeli na rybach było zero kontaktu z drapieżnikiem to mówię nic nie brało.
To te zasady powodują, że w środowisku spinningowym jesteście wiarygodni. Wiele razy przerabiałem te zasady i powiem krótko zawsze ich przestrzegam. Śmiało dzwonią znajomi do mnie nawet z Warszawy pytając kiedy mogą przyjechać na określone gatunki ryb aby połowić. Dlaczego dzwonią do mnie i wypytują o brania? Wiedzą, że nigdy nie kłamię i nigdy nie naginam rzeczywistości.
Tak musicie się tego nauczyć. Jak popatrzycie w środowiskach najbliższych to na pewno wskażecie wędkarzy, u których zawsze bierze, zawsze duże, tylko tak nie do końca jesteście przekonani o tym, że to prawda. Tego radzę unikać a z czasem wasze słowo droższe będzie od pieniędzy.
Co z tymi okoniami? Myślę, że jesteście ciekawi co wpłynęło na mój sukces. Doświadczenie, doświadczenie i słuchanie własnych myśli. Prowadzenie jednostajne nad dnem-zero, prowadzenie szybko, wolno-zero, prowadzenie wyżej w pół wody-zero. Po rzucie obrotówką, pozwalałem jej opaść na dno i zaczynałem wtedy prowadzić. I przerwa, moja obrotówka leży na dnie i dalej wio w górę.
Spokojnie w tempie nad dnem nie za szybko bo nie weźmie. I tak przez prawie 1,5 godziny. Rzut, dno, w górę – branie, rzut, dno, w górę– branie. Jak nie wziął to kładłem obrotówkę na dnie, raz ,dwa, trzy i w górę i walnął. Sukces w moim przypadku to kładzenie obrotówki na dnie.
Nie pytali więc nie mówiłem. Ja połowiłem okoni i dużo i duże. Każdy okoń miał ponad 40 cm, oj była jazda. Czy mi wierzycie? szczerzę mam to gdzieś, mam 4 świadków, doświadczonych spinningistów, którzy czytając artykuł myślami na pewno będą przy mnie i łowionych okoniach.

Obrotówka wymaga tak samo popracowania nad jej techniką prowadzenia, jak każda inna przynęta. Zachęcam do ich stosowania bo warto. W wodzie robią dosyć dużo zamieszania więc i je słychać i widać z daleka. Są również z chwościkami na kotwiczkach, można podczepić niewielkiego twisterka aby uatrakcyjnić naszą obrotówkę. Rozwiązań jest wiele i wiele do zyskania stosując obrotówki.

Obrotówka DAM opinie
Źródło: Internet
Obrotówka DAM Efzett opinie
Źródło: Internet

Wahadłówki – jaką wybrać?

Nie raz, nie dwa i nie trzy razy wahadła ratowały nie jedną wyprawę wędkarską. Według mnie trochę zapomniane, choć z powodzeniem stosowane w walce ze styczniowymi trociami i łososiami na pomorskich rzekach. To też blacha, wygięta w rożny sposób i przede wszystkim są lotne. Oj tak, to pewne, można nimi jak pociskiem rzucić na prawdę bardzo daleko. Pewnie, że zależy to od własnych umiejętności i ciężaru naszego wahadła. Nie mniej to przynęta, która właśnie może stanowić bardzo dobrą alternatywę na dorzucenie do stada żerujących ryb.

Jak prowadzić wahadłówkę?

Czy łatwa w obsłudze i technice prowadzenia? Myślę, że również wymaga pewnego czasu na naukę, ale jak raz złapiecie prowadzenie wahadła to na całe życie.
Pamiętacie mojego kolegę, który wędkując z łodzi wyrzucił własną wędkę do wody? Właśnie ten kolega nie wiedząc czemu do perfekcji opanował prowadzenie wahadła. Na tej samej łodzi w kilka dni wyciągną kilkanaście szczupaków używając jedynie wahadła. Zapytany jak to robi odpowiedział no tak. Ja nigdy nie prowadziłem wahadła w taki sposób jak kolega. To właśnie staje się z wędkarzami, którzy zostają w miejscu i nie rozwijają własnych zdolności wędkarskich. Kij skierowany do wody, podszarpywanie, przyspieszanie, zwalnianie pracy a czasami totalny bezruch. A zębate jak w amoku waliły w jego wahadło bez opamiętania. Fakt jest taki, że nie brały na nic, kompletnie ignorując wszystko co wpadło do wody. Radość łowcy z takiego obrotu sprawy była wielka.

Możemy i wręcz musimy kombinować nad wodą. Każda technika dająca rezultaty w postaci łowionych ryb, czy też dużej ilości brań to skuteczna technika. Jak nie umiemy to pytajmy, patrzmy, naśladujmy to co robi kolega. Tak myślę, że do wahadła trzeba również się przekonać. Kiedy to nastąpi? Jak pojedziemy kilka razy nad wodę i te właśnie kilka razy łowimy tylko na wahadła. Ja tak robiłem. Jechałem nad wodę chcąc się nauczyć prowadzenia i sztuki łowienia np. na obrotówki, zabierałem tylko obrotówki. Nie miałem, żadnej innej przynęty.

Czy szybko odnotowałem sukces? No pewnie, że nie. To kosztuje wiele, czasu, nerwów i samodyscypliny. Ale jak wyczaiłem, że w 1980 roku na naszej Nysie Szalonej, gdzie kiedyś było więcej kropków, brały tylko na obrotówki i to te duże. Wszystkie moje wyjazdy zaczynały i kończyły się na stosowaniu tylko obrotówek. Moja armia liczyła wówczas 4 blachy i to jeszcze te czeskie – innych nie było. A jak zapytacie – no dobra a jak był zaczep to co? No nic, wyjścia nie było. Jeżeli zaczep na drugiej stronie brzegu to gryzło się żyłkę i do mostu 3km na drugi brzeg, blachę w łapę i powrót lub wędkowanie na drugiej stronie. A jak zaczep w lutym był pod wodą? Zawsze brałem ręcznik w torbę – bez mydła i wio do wody, pantalony zostawały na brzegu i z gołymi czterema literami właziło się do wody i po problemie. Czasami i się popływało, dlaczego nie. Na morsowanie wtedy ciśnienia nie było, wszyscy byli zdrowi, ale parę razy włoski zmokły oj zmokły.

Na nasze wahadło jest duży popyt pod wodą. Okonie, sandacze, bolenie, szczupaki, pstrągi, łososie, trocie, jazie, sumy. Czasami potrafi duży leszcz i karp złapać kawałek blachy do pyska. Pole manewru olbrzymie, więc szczerze radzą nauczyć się prowadzenia i kupić kilka na próbę.

Jak prowadzić wahadłówkę?

W zasadzie każde prowadzenie naszego wahadła jest dobre. Bo i przerwa w prowadzeniu jest bardzo dobra, przyspieszanie, zwalnianie też się sprawdzają. Należy jedynie baczną uwagę skierować na dobór ciężaru naszego kawałka metalu do głębokości łowiska. Tak myślę, że to podstawa. Większe, czy mniejsze na pewno odgrywa dużą rolę, jest jednak według mnie sprawą drugorzędną, chyba że po godzinie stosowania małego wahadła nic się nie dzieje, to zmieńmy na duże i zobaczymy szybko co w trawie piszczy.
Czy kolory w naszych wahadłach grają ostateczną rolę? Myślę, że nie, choć na pewno mają znaczenie. I w zależności na jakiej głębokości je prowadzimy ich kolory stają się bardziej szare, ciemne. Warto je mieć choćby na próbę. Warto stosować bo również ich cena nie poraża i jak dobrze poszukamy to kupimy za przysłowiowe grosze. Raczej według mnie ma znaczenie ich praca i kolebanie się pod wodą. Czy lusterkują w czasie opadania, czy wychodzą na powierzchnie wody. To cechy, które powodują, że są nieziemsko skuteczne.
Jeszcze jedno, wahadła często używamy w walce w zimie na lodzie. Bardzo skuteczne ale nie będę pisał o łowieniu z lodu, bo od wielu lat nie wchodzę na lód, no chyba, że na lodowisko jeżdżąc na łyżwach.

blacha wahadłowa przynęta spinning
Źródło: Internet

Zawsze w moim domu i tak myślę, wielu innych domach w Polsce, na Święta lub lepsze okazje w ruch szły rodowe srebra. No wiemy wszyscy jak to wyglądało. Czerwone pudełko a w nim łyżki, widelce, noże i jeszcze kilka drobiazgów. Łyżki, które zobaczyłem przy okazji imieninowej imprezy zapadły mi w pamięć z kilku powodów. Po pierwsze pamiętam lanie jakie dostałem od ojca, które zdawało się nie mieć końca, a które zebrałem za wykoszenie całego pudełka srebra i przerobienie większości łyżek na pierwsze mojego autorstwa wahadła. Po drugie rozwalony paluch do kości w czasie odcinania części kawałka srebra od MOJEJ PRZYSZŁEJ PIERWSZEJ WAHADŁÓWKI. Po trzecie pamiętam dokładnie ciężar tej chyba przynęty wędkarskiej, którą stworzyłem prawie z niczego – tak wtedy myślałem. Po czwarte pamiętam bardzo dokładnie pierwszy i jedyny rzut wahadłem, które nad wyraz dobrze i bardzo, bardzo daleko poleciało do wody. Resztę oddałem i tyle krótkiej historii modelarstwa, które wtedy było bardzo modne.
Teraz nasza młodzież ma wszystko pod nosem, bez wysiłku wszystko dostaniecie w sklepie. Próbować należy stosowania zarówno obrotówek jak i wahadłówek. Efekty będą na pewno, może nie od razu ale i te przyjdą niebawem. Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą.

Patronem I Edycji Szkółki Spinningowej została firma Relax Lures produkująca sztuczne przynęty.

baner relax lures

Zobacz pozostał wpisy Szkółki Spinningowej Edycja I.

Polecamy:

Gumy Relax Ohio – to przynęta o solidnym i szerokim kształcie torpedy. Jej wygląd detalicznie odwzorowuje anatomiczny przekrój płetwy grzbietowej, aby nadać przynęcie jak najbardziej naturalny charakter. Precyzyjnie ukształtowana, prosta sekcja ogonowa wprawia ogon w rytmiczne uderzenia. Ohio to przynęta o realistycznej pracy.

Relax Superfish Twister – Superfish Twister to kombinacja znanej wszystkim płotki, z dużym, masywnym ogonem w stylu twistera, co czyni ten model niezwykle atrakcyjnym dla drapieżników. Superfish Twister wyróżnia się dużą, dużą głową imitującą głowę płoci, precyzyjnymi konturami korpusu i realistyczną płetwą grzbietową.

Relax Superfish Twister