Jak powszechnie wiadomo maj jest najlepszym miesiącem na łowienie drapieżników, często ukrywających się w zielsku. Wśród nich znajduje się okoń, który jest pożądanym okazem przez wielu wędkarzy. Poniższej znajdziecie kilka- mam nadzieję- przydatnych wskazówek jak złowić okonia.

Znaczną częścią sukcesu w połowach są informacje o występowaniu na wodzie grążeli, gdyż tam można znaleźć naszego drapieżnika. Zbiorniki zaporowe, starorzecza czy przejrzyste majowe jeziora to doskonałe miejsca dla tejże rośliny.

Zanim wędkarze zaczęli używać do połowów okonia gum tj. ripperów czy twisterów najważniejszą rolę na łowiskach grążelowych odgrywały obrotówki głównie w jaskrawych kolorach. Skuteczne wędkowanie polegało wtedy na wolniutkim prowadzeniu wirówki. Cała sztuka skupiała się na bardzo wolnym przeciąganiu żyłki i przyspieszaniu, gdy skrzydełko zaczynało lekko dotykać wypuszczonych z dna łodyg.

Jaskrawa obrotówka doskonale sprawdza się na grążelowych poletkach
Jaskrawa obrotówka doskonale sprawdza się na grążelowych poletkach

Po wyszarpaniu obrotówki z młodego liścia, praktycznie od razu łykał ją okoń. Szkoda, że w łowiskach pokrytych zielskiem wędkarze coraz mniej używają tejże przynęty.

Obecnie metoda połowu okonia w grążelowych łowiskach sprowadza się do stosowania mini gumek: ripperów w kolorze różowym czy kolorze bursztynu oraz malutkich twisterów np. o kolorze herbaty z pieprzem, która doskonale imituje ikrę, na którą polują okonie w grążelowych miejscówkach. Technika prowadzenia jest podobna jak w przypadku obrotówki, tyle że można pozwolić sobie na więcej. Gdy haczyk jest zakrzywiony do góry, guma rzadziej zamota się w roślinach. W związku z tym można przynętę opuszczać znacznie głębiej przy zastosowaniu żyłki o niewielkiej średnicy.

Gumowe przynęty są podstawą dobrych brań
Gumowe przynęty są podstawą dobrych brań

Brania okoni są zdecydowane . Cały myk polega na tym, aby dobrze wstrzelić się w korytarze między wodnym zielskiem. W związku z tym nie można bać się zaczepów a tym samym rzucać przynętę śmiało, aby zachęcać okonie do zainteresowania się nią. Ważnym jest też częste zmienianie tempa jej prowadzenia.

Doskonałym czasem na połowy są wczesne poranki oraz godziny późniejsze, najlepiej przy schowanym za chmurami słońcem. Jeśli granica między liśćmi a powierzchnią wody zrówna się do zera, wtedy możemy pożegnać się z pięknymi okazami okoni.

5 KOMENTARZE

  1. jakoś rzadko zdarza mi się złowić okonia.. ,może dlatego że stosuję zbyt duże przynęty w pogoni za szczupakiem 😀 jednakże pamiętam jak jeszcze zaczynałem wędkowanie – to wtedy złowiłem swojego największego okonia ! 😛 ważył kilogram , a złowiłem go na spławik na czerwonego 🙂 od tamtej pory jakoś większego nie złowiłem ,nawet a spinning .. 😉

  2. Pamiętam jeszcze czasy kiedy okonie łowiło sie wszedzie i na wszystko. Wtedy okoń uznany był za szkodnika niszczącego ikre i narybek. Doskonale pamiętam sytuacje kiedy to jako chłopiec byłem z wujkiem na rybach. Obok łowił taki pan i pokazywal mi kolejne zlowuone rybki. Jakież bylo moje zdziwienie, kiedy zlowionego okonia wyrzucil w krzaki tlumacząc to właśnie, szkodliwością okonia w środowisku. Takie myślenie i jak sądze, rownież brak świadomosci sprawił ze okonia jest w naszych wodach o wiele mniej. Na szczęście świadomość wędkarzy wzrosła, ryby są wypuszczane, wprowadzono wymiar ochronny dla okonia. Słyszałem równiez o możliwości wprowadzenia okresu ochronnego. Te czynnosci już w znaczący sposob pomagają odradzać sie, mocno przetrzebionej populacji.

  3. Okonie, o nich można pisać godzinami 🙂 Łowić też można godzinami:) W ostatnim czasie zrezygnowałem z paprochów a upodobałem sobie błystki. Wiadomo że co łowisko to i inne przyzwyczajenia rybek. Swoje pudełeczko zasiliłem ostatnio Panther s29 Robinsona:) Jak narazie spisuje się bardzo fajnie. Jeszcze muszę wypróbować go na starorzeczach.