Ostatnie dosyć ciepłe dni zachęciły mnie do wybrania się nad wodę. Na cel mojej pierwszej zasiadki padła dosyć nieduża woda jaką jest zalew w Nowej Dębie. Jest to zbiornik PZW z niezbyt liczną populacją karpi ale co poradzić. Do zbiornika mam jakieś 3 kilometry więc mogę być z wszystkim na bieżąco co się dzieje nad wodą. Dopiero w poniedziałek lód zaczął puszczać dlatego miałem delikatny dylemat z wyborem miejsca do łapania z powodu że jeszcze nie byłem pewny czy karpie przeniosły się w płytsze rejony zbiornika.

Nasze karpiowe stanowisko
Nasze karpiowe stanowisko

Postanowiłem wybrać się na spacer w piątkowe popołudnie aby zobaczyć co się dzieje nad wodą. Po obejściu wody dookoła zauważyłem dwa nie zbyt duże spławy w płytszej części zbiornika więc na miejsce łowienia jutrzejszgo dnia wybrałem właśnie płytszą wodę. W piątkowy wieczór zacząłem się pakować i robić zestawy. Sobotni poranek przywitał mnie pięknym słońcem pomyślałem – jest pięknie. Po zjedzeniu śniadania zadzwoniłem do mojego kolegi Patryka który był nad wodą nieco wcześniej i niestety nie miał żadnego brania. Około godziny 9 byłem nad wodą zacząłem się powoli rozkładać kiedy Patryk zmienił stanowisko i usiadł razem ze mną. Jeszcze nie skończyłem robić prządku na stanowisku gdy nagle nastąpiło pierwsze branie. Nie był to typowy karpiowy odjazd a delikatne opadnięcie swingera w dół i powolne podjechanie do góry zacięcie i siedzi. Dosyć krótki hol niezbyt dużego karpia strasznie mnie cieszył co prawda mały bo mały ale jest pierwszy w tym roku. Po chwili wylądował na macie szybka fotka i do wody.

Płyń-po-dziadka

Zmieniłem przynętę na nową i ponownie zarzuciłem. W momencie wpadnięcia koszyczka do metody nastąpił silny odjazd z kołowrotka na drugiej wędce. Znowu mały karpik fota i płyń po jakiegoś większego braciszka. Po złowieniu drugiego karpia słońce zakryły chmury co sprawiło ucięciem brań. Postanowiłem zjeść śniadanie i odprężyć się w fotelu. Patryk w coraz gorszym humorze z powodu braku brań na jego wędki zaczął się denerwować. Po około 2 godzinach przez chmury przetarło się słońce co sprawiło że coś się ruszyło. Siedząc wygodnie w fotelu obserwując wodę słyszę dwa piknięcia delkima po chwili odjazd i znów jest następny karpik na macie który okazał się niestety moim ostatnim.

Karpik co prawda nieduży ale cieszy
Karpik co prawda nieduży ale cieszy

Znów za chmury zaszło słońce co skutkowało kolejnym ucięciem brań. Po około kolejnych dwóch godzinach bez brania postanowiłem wybrać się na drugą stronę zbiornika na mała pogawędkę do znajomego. Po krótkiej rozmowie ze znajomym zauważyłem poruszenie na naszym stanowisku. Po zerknięciu przez lornetkę okazuje się że Patryk zaciął rybę na moją wędkę więc powoli zacząłem wracać na stanowisko.

Karp na kukurydzę

Gdy dotarłem Patryk z uśmiechem podbiera karpia który był cały pochartany przez jakiegoś drapieżnika zdjęcie i do wody. Po dłuższej chwili od ostatniego brania wypiliśmy z Patrykiem po kubku ciepłej herbaty i zjedliśmy obiad. Około godziny 16:30 Patryk ma branie na swoją wędkę lecz niestety ryba urywa się parę metrów od podbieraka.

Karp na białe robaki

 

kubek-herbatki-na-rybach-to-podstawa

Po tym braniu zaczęliśmy się powoli pakować. Moje zestawy składały się z koszyczka do metody oraz dwóch różnych przyponów. Jeden z nich był to krótki przypon związany na miękkiej plecionce na haku solara longshank nr 6 z gumową kukurydzą firmy esp na końcu zestawu. Natomiast drugi zestaw był nie co dłuższy wykonany był z plecionki prologic viper ns i haczyka również firmy prologic c3 o rozmiarze 6 na włosie wisiało jedno ziarenko zwykłej kukurydzy i białe robaki. Podsumowując sezon uznaję za rozpoczęty olbrzymów nie było ale najważniejsze że czas został fajnie spędzony nad wodą a karpiszony ugościły nas swoją obecnością na macie.

20 KOMENTARZE

  1. Ważne, że coś się udało złowić. Małe bo małe, ale na pewno cieszą! Dobry początek sezonu, oby tak dalej! A możesz zdradzić jaką zanętę używasz do metody? I na co miałeś więcej brań na sztuczną kuku i czy prawdziwą?

  2. Zanęta do metody składała się z sypkiej zanęty takiej sklepowej kukurydzy z puszki i małych pelletów. Na sztuczną kuku miałem dwa brania i na zwykła również więc remis. Jutro ruszam znowu zobaczymy co się wydarzy. Krzysztofie napewno te większe się ruszą w najbliższym czasie ale nad właśnie tym zalewem te duże karpie można policzyć na palcach jednej ręki a narazie nie mam akurat czasu pojechać gdzie indziej.

  3. Ważne, że spędziłeś czas nad wodą 🙂 Ja za kilka dni również wybieram się na karpie. Sezon zazwyczaj zaczynałem dużo wcześniej, ale w tym roku z powodu braku czasu zaczynam dopiero za niedługo. Pozdrawiam i połamania! 🙂