Chyba każdy z nas z wyczekiwaniem wypatruje dnia, w którym można będzie otworzyć wędkarski sezon. Podobnie i ja nie mogąc dłużej czekać, postanowiłem wybrać się nad wodę by zainaugurować sezon wędkarski. Decyzja zapadła spontanicznie w poniedziałkowe południe.

Mamy początek marca, ryby powoli zaczynają wzmagać swoja aktywność, toteż przez chwile zastanawiałem się gdzie lepiej jechać? Czy wybrać rzekę, gdzie teoretycznie są większe szanse na złowienie płoci, jazia, leszcza, czy może wybrać wodę stojącą w nadziei, że i tu ryby obudziły się z letargu. Wybrałem opcje numer dwa. Wybór padł na łowisko oddalone kilka km obok mojego miejsca zamieszkania – zbiornik PZW Tarnobrzeg popularnie zwany „Topiołki”. Jest to niewielki akwen, gdzie dominującą ryba jest płoć. Ale obok niej można złowić jazia, leszcza, karpia, karasia, lina i całą gamę drapieżników. Nad wodę docieram około godziny 14. Jest lekki wiaterek, niebo zachmurzone całkowicie a temperatura powietrza wynosi 12 stopni. Dzień wcześniej wybrałem się na to łowisko aby zobaczyć jak prezentuje się po zimie, czy ktoś już wędkuje, czy też nie. Wyglądało ono tak:

Topiołki marzec 2017

Przez noc jednak pokrywa lodowa zeszła i mogłem spokojnie nastawić się na wędkowanie feederem. Powoli przygotowałem swoje zestawy, zanętę oraz pełen optymizmu przystąpiłem do pierwszego rzutu w roku 2017.

Topiołki wedkarstwo

Zacząłem delikatnie od przyponu 0,10 i haczyka 18 oraz przyponu 0,12 i haczyka 16. Na hak powędrowały odpowiednio 1 pinka i dwie kolorowe pinki. Po chwili mam pierwsze branie i na brzegu melduje się płotka – pierwsza ryba w 2017 roku. O dziwo brań jest sporo, biorą kilkunastocentymetrowe płotki.

Płoć wiosną
Pierwsza rybka sezonu 2017

Po około 25 może 30 minutach ładne zagięcie wędki. Branie typowo karpiowe. Zacięcie i niestety nie ma nic, pusto. Uświadamiam sobie, że w łowisku pojawiły się większe rybki. Tym samym robię mały eksperyment. Wzmacniam zestaw na 0,12 przypon i haczyk 12. Wiem, że spokojnie mogę tym wyholować karpika a jeśli płotki chcą dalej skubać to w niczym im większy haczyk nie przeszkodzi. Rzucam zestawy ponownie i czekam. Po kilku chwilach szczytówka nieśmiało się wygina, branie niepewne, delikatne. Czekam więc na mocniejsze przygięcie i zacinam. Czuję w ręce, że jest coś większego, to nie płoć. Po chwili mam już na brzegu karpika 38 cm.

IMG_0657 karpik wiosną

Jestem zaskoczony pozytywnie. Karpik wraca do wody a ja zabieram się za dalsze łowienie. Mija kilka chwil i znów branie. Hol nie trwa długo ale wiem, że to kolejny karpik. Po wyciągnięciu go na brzeg miarka wskazuje 40 cm. Zadaje sobie pytanie, czy to przypadek? Łowię dalej. Znów branie i karp, potem kolejny, kolejny i kolejny. Na koniec dnia mam ich złowionych 8 sztuk w przedziale od 38 do 41 cm. Ależ ten sezon się zaczął.

IMG_0658

Zastanawiam się co było powodem tak dobrych brań, mimo nie ma się co oszukiwać nienajlepszej pogody. Sądzę, że zejście lodu spowodowało dotlenienie wody i wzmogło aktywność wygłodniałych ryb. Myślę, że niedługo ponowię swój wyjazd. Mam nadzieję, że ten wyjazd był prognostykiem naprawdę udanego sezonu.