Okres urlopowy to znakomity czas do poznawania nowych miejsc, w tym także łowisk wędkarskich. Wody w tym czasie przeżywają istne oblężenie osób, które z wędkarstwem bardzo często mają niewiele wspólnego. Dlatego tez warto wybrać się czasami na łowisko typowo wędkarskie. W ubiegłym roku wybrałem się na Eko-Farmę w Żelechowie, natomiast w tym roku wybór padło na łowisko Przystanek Stawy w Grębowie. Łowisko znajduje się pomiędzy Tarnobrzegiem i Stalową Wolą.

Samo łowisko ma 11 ha a kształtem przypomina prostokąt. Dno jest regularne, piaszczysto muliste. Średnia głębokość to 1,7 metra, a w najgłębszym miejscu jest 2,5 metra. Dominująca ryba jest karp, dlatego też najwięcej wędkarzy preferuje metodę karpiowa i połów na pellety i kulki proteinowe, są także amury, jesiotry, leszcze, liny, karasie oraz sumy. Wędkowanie dozwolone jest od godziny 6 rano do godziny 20. Istnieje możliwość nocnej zasiadki jednak wówczas trzeba być wyposażonym w profesjonalny sprzęt karpiowy, w tym w matę, odkażacz oraz podbierak. Warto więc na początek zapoznać się z regulaminem łowiska, a po przyjeździe w razie wątpliwości zapytać obsługę łowiska, która chętnie odpowie na pytania, czy tez pokieruje na odpowiednie stanowisko, a te są tutaj oznaczone.

Jako, że do samego łowiska mam niedaleką drogę bo około 60 km wybrałem się tam w piątek około godziny 17. Oczywiście wcześniej dokonałem rezerwacji pod numerem telefonu 694 820 362. Wybraliśmy się 4osobową grupą. Pierwsze kroki kieruję do budynku, gdzie zgłasza się swoje przybycie. Tu niespodzianka. Poprosiłem o rezerwację dwóch stanowisk, a dla większego komfortu dostajemy trzy stanowiska. Wypożyczamy wózek karpiowy, pakujemy rzeczy i przetransportowujemy się na przeciwległy brzeg, gdzie mam stanowiska numer 56, 57 i 58. Towarzyszące mi osoby nie mają na co dzień możliwości wędkowania dlatego cieszyłem się, że będę mógł ich wciągnąć w to piękne hobby, a może zarażą się na dobre i będę miał kompanów do kolejnych wjazdów? Po dotarciu na miejsce wypakowujemy się i powoli zaczynamy montować zestawy. Pierwsze co rzuca się w oczy to spławy karpi. Ma się wrażenie, że woda aż kipi od ryb. Zauważyłem, że na moich kompanach robi to wrażenie i chętnie zabierają się za wędkowanie. Zdecydowałem się na moje ulubione feedery. Na jeden zestaw z włosem wędruje pellet, a na drugi kolorowe pinki. Miałem przeczucie, że ryba przyzwyczajona do kulek, pelletów i innych tego typu przynęt może bardzo dobrze zareagować właśnie na pęczek robaczków. Po zarzuceniu na pierwsze brania nie czekam zbyt długo. Na macie melduje się karp o wadze lekko ponad 4 kg. Wziął właśnie na pinki. Pierwsze 2 godziny to czas nieśmiałych skubnieć na pellet i nieco lepszych brań na przynęty żywe. Udaje nam się złowić jeszcze jednego karpia 3,5 kg oraz jednego leszcza. Po nastaniu zmroku także mamy brania. Tym razem pierwsze skrzypce gra pellet (zarówno haczykowy jak i soft pellet MVDE). Dwa peleciki 6mm podane na włosie okazują się skuteczne i przynoszą przez całą noc około 10 brań i 7 wyholowanych ryb. Wszystkie karpie w wadze od 3 do 6 kg. Od samego rana słońce zaczyna bardzo mocno operować. O dziwo na świcie mam tylko 1 branie karpiowe. Ponadto łowimy kilka leszczy i lina. Słońce operuje bardzo mocno od samego rana i zaczyna się robić niezwykle gorąco. Wraz ze wzrostem temperatury zaczynają się coraz bardziej agresywne brania karpi. Po tym jak mój feeder zatrzymuje się po braniu kołowrotkiem na podpórce postanawiam, że nie będę ryzykował utratą wędki i włączam wolny bieg. Około godziny 11 udaje mi się wyholować na kolorowe pinki amura, a zaraz po nim ładnego jesiotra. Jak się później okazało mieliśmy szczęście ponieważ w łowisku pływa 40 sztuk tej ryby. Moi towarzysze również mają frajdę ponieważ na zmianę holują ryby wyraźnie zarażając się wędkarstwem, co i mnie sprawia radość. Jesteśmy nad woda do godziny 16. Łącznie udaje nam się złowić około 30 ryb, głównie karpi o wadze od 3 kg wzwyż.

Reasumując. Wyjazd nad wodę okazał się niezwykle udany. Łowisko jak najbardziej spełniło moje oczekiwania i jest świetnym miejscem nie tylko na samotny wypad, ale tez na wyjazd ze znajomymi, którzy chcieliby się nauczyć sztuki wędkarskiej. Sądzę, że nieraz jeszcze pojawię się w Grębowie by połowić i odpocząć od codzienności.

9 KOMENTARZE

  1. gratulacje Panowie 🙂 !!! Tylko można wam pozazdrościć wolnego czasu 😉 a jak tam jest z opłatami na te stawy ? płaci sie za wejscie powiedzmy 30 zł i koniec czy można wejsc na łowisko majac tylko kartę wędkarską i opłacone składki ?