Już końcem stycznia pogoda była wręcz idealna na wyjście nad wodę, ale w moim rejonie pstrąg potokowy ma okres ochronny do końca stycznia. Początkiem lutego, zaraz na początku ferii zimowych miałem w planach w końcu wyjść nad wodę. Plany pokrzyżowała mi jednak pogoda. Dzień przed planowanym wypadem nad wodę spadł śnieg (prawie pół metra!), a temperatura spadła do -5*C w dzień! Zima potrwała tydzień. Następnie w ciągu dnia temperatura minimalnie przekraczała 0*C, aż po kilku dniach w nocy utrzymywała się powyżej 0, a w dzień w okolicach 7-10*C. Idealnie! Można próbować swoich sił!

Jak złowić pstrąga wiosną

Moim zdaniem (tak wynika z mojego doświadczenia) na małych rzeczkach życie po zimie wraca najpóźniej. W tym roku szybko zrobiło się ciepło, a co za tym idzie – woda zaczęła się lekko nagrzewać.

W moim pudełku dominowały woblery długości 3,5-7 cm. Oczywiście zabrałem również błystki, na które bardzo lubię łowić. Na samym początku sezonu warto spróbować łowić większymi, wolno prowadzonymi woblerami. Jak wiadomo, pstrąg nie będzie chciał o tej porze “gonić” za naszą przynętą. Ryba chce zdobyć jak najwięcej energii, a przy tym nie stracić jej zbyt dużo.

Pudełko z przynętami na pstrąga

Kolor woblera jakim łowię jest uzależniony od koloru i stanu wody. Gdy woda jest przejrzysta i łowię na niewielkiej głębokości używam kolorów naturalnych (czyli woblery, które najbardziej przypominają pstrągowi naturalny pokarm). Podczas wędkowania w mętnej wodzie stosuję przynęty o jaskrawych kolorach. Są one wtedy dobrze widoczne dla ryb. Pstrąg przy polowaniu kieruje się głównie wzrokiem – musimy o tym pamiętać i starajmy się to wykorzystać! Jaskrawych przynęt używam również, gdy ryby się są w “humorze” i nie chcą się skusić na złapanie mojej przynęty. Takie kolory potrafią wkurzyć pstrąga, a wtedy emocje mamy zapewnione!

Najlepsze miejsce na pstrąga
W głębszych miejscach używam błystek, ponieważ łatwiej jest nimi zejść do dna. Kolory błystek tak jak wyżej: czysta woda – naturalny kolor, brudna – jaskrawe. Moim planem było obłowienie miejsc głębokich, o wolnym uciągu wody. Tak też zrobiłem, opuszczałem niektóre miejsca, które według mnie w cieplejszych porach roku będą znakomitymi łowiskami. W końcu dotarłem do bardzo ciekawego miejsca. Głęboko, wolny uciąg, a trochę wyżej ładna rynna. Postanowiłem ustawić się na jej wysokości i rzucać w dół. Już w trzecim rzucie, przy wolnym prowadzeniu woblera w “pół wody” poczułem uderzenie! Ryba walczyła! Tuż przy moich nogach zaczęła wyskakiwać z wody i niestety wypięła się… Pierwsza ryba w sezonie jest najważniejsza… Przez te całe emocje zapomniałem “dociąć” ryby. Haczyk (bezzadziorowy) był lekko wbity w pyszczek pstrąga o rozmiarach około 30-35 cm. Szkoda, ładna ryba na początek sezonu.

Po tym braniu nie doczekałem się już żadnego uderzenia. Kombinowałem z przynętami, ich prowadzeniem… Ale nic z tego. Udało mi się zaobserwować stadko małych kleni oraz… sowę! Sówka siedziała sobie a gałęzi obok mnie, a ja zorientowałem się dopiero po kilku minutach rzucania w tamtym miejscu. Za mną spokojnie siedziała sowa, która gdy się odwróciłem, by zmienić miejsce uciekła.

Tego dnia (22 lutego) nad wodę nie wybierałem się z pewnością, że uda mi się coś złowić. Ta wyprawa miała być dla mnie wstępnym rekonesansem przed prawdziwą “jazdą” podczas cieplejszych miesięcy oraz oderwaniem się od codziennego życia. Jednak to jedno branie wszystko zmieniło. Takie niespodzianki w końcu lubimy

Poprzedni artykułŁowienie brzan na ser
Następny artykułPolish Carp Tournament 2015 pod patronatem portalu Angloo.com
Jak na razie największa ryba jaką udało mi się przechytrzyć to amur - 89cm i wadze 10,50 kg. Mieszkam w Miejscu Piastowym. Mam 16 lat. Na rzekach łowię metodą spinningową, ale też bardzo, bardzo rzadko metodą spławikową i gruntową. Najchętniej odwiedzam stawy, wyrobiska, jeziora i zbiorniki zaporowe, w których można złowić karpia. Jeżeli chodzi o spinning to preferuję łowienie okoni, pstrągów i kleni, czasami brzan i innych ryb. Rzeki, które odwiedzam nie leżą daleko od mojego domu. Pod domem płynie mała pstrągowa rzeczka - Lubatówka - często tam bywam. Po większych rzekach nizinnych (Jasiołka, Wisłok) chodzę ze spinningiem nastawiając się na klenia i pstrąga. Zapraszam również na Fan Page na facebooku, który prowadzę: facebook.com/WedkarstwoPodkarpacie?ref=hl

3 KOMENTARZE