Bez wątpienia rok 2018 jest rokiem Bolenia. Moja domowa woda czyli zaporówka Słup, po niewątpliwie nieudanym maju- oczywiście boleniowo, obecnie daje wędkarzom powody do satysfakcji i poprawienia własnych rekordów Boleniowych.

Maj zaczął się bardzo spokojnie i wręcz kiepsko. Bolenia na wodzie nie było ani widać ani słychać. Czasami miałem wrażenie, że został odłowiony. Dlatego bardzo szybko postanowiłem przenieść się na pobliski zbiornik zaporowy Mietków, gdzie wierzcie mi Bolenia jest 10 razy więcej niż na Słupie.

I co?, i nic. Też bez brań oprócz pojedynczych niewielkich boleni szału nie było. I tak cały w zasadzie maj uganiałem się za Boleniami raz będąc na Mietkowie innym razem łowiąc na Słupie.

Wszystko zmieniło się z nadejściem czerwca. Bolenie chyba całe życie czekały na czerwiec 2018. I jak zaczęły, to do chwili pisania artykułu nadal seryjnie biorą. I tu uwaga. Biorą wszystkim i każdy łowi bolenie. Nie tylko wytrawni łowcy, co do których i ja się już z pewnością mogę zaliczyć, ale łowią wędkarze, którzy postanowili porzucać woblerowymi cukiereczkami stojąc nad brzegiem zbiornika. Z tego szybki wniosek. Jak Boleń bierze to bierze. I nic mu w tym nie przeszkadza. Wiem co piszę i mówię to jeszcze nie koniec brań tej ryby na Słupie.

No oczywiście gdzieś musi być haczyk. Większość łowi bolenie tzw. sportowe. To oznacza rybę w przedziale od 45cm do 65cm. I super jak można 10 sztuk złowić w czasie jednego wyjazdu wędkarskiego. A słyszałem, że z łodzi to nawet 18 sztuk. Ja jednak nie szukam 237 sztuki 75cm. Szukam tych większych, grubo ponad 80cm. Są, są wierzcie mi są ponad metrowe. Miałem przyjemność posiłować się przez chwilę z wielkimi Boleniami. No cóż tak się składa, że niestety te największe nie wiedząc dlaczego zawsze dawały drapaka.

Myślę, że nie ma co wylewać łez i kopać się z koniem. Jak poszły to poszły, kij z nimi. Życie jest nieprzewidywalne więc może jutro trafię metrowego i zobaczycie jak ryba odpływa i za pewne kilka fajnych fotek. Tak odpływa. Od 4 lat łowie tylko Bolenie. Kiedyś łowiłem sandacze, szczupaki, okonie, pstrągi. Teraz zostałem tylko przy Boleniach z dwóch tylko powodów. Nie dla mięsa, bo przez 4 lata wojny Boleniowej do domu zabrałem wielkie ZERROO ryb. Wszystkie moje bolenie trafiły do wody, skąd zostały złowione. Dwa- potężne uderzenie w kija w czasie brania. Ostra jazda i te pierwsze sekundy tuż po braniu. Poezja wędkarska. Żadna ryba łowiona w bardzo dużych ilościach przeze mnie co roku na zaporówce Słup nie daje tyle adrenaliny co wspomniane branie Bolenia. No dobrze, ale co z tymi dużymi. No są i biorą. Czasami trafiam na te duże bolki. Moje szanse ostatnio jednak mocno wzrosły.

Zastanawiałem się już od dawna czy Bolenia można złowić w nocy. Szukałem po necie, yuotubie i czasami docierałem do sygnałów, że komuś udało się złowić Bolka w nocy. Nie czekając długo myślę własne pomysły warto realizować i sprawdzać intuicję wędkarską. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Jeszcze za dnia wytypowałem miejscówki Boleniowe, sprawdziłem dogodność dojazdu. Nie tylko jak jest sucho, ale czy wyjedziecie w nocy z Waszej miejscówki jak ostro popada?. No więc rada aby sprawdzić przed kłopotami.

Przyszła ta noc pierwsza, którą dzieliłem z moim wieloletnim przyjacielem Adamem. Wówczas stałem w spodniobutach z nastawieniem ,że dzisiaj będą brania. I Bach branie kolega Adam łowi zeda 68cm. A ja nic. Ciemno jak w d…e, brań zero, kolega uchachany z udanego nocnego wyjazdu bo przecież łowi drugiego zeda. I tak zbliżyliśmy się razem z Kolegą Adamem do 23:40godziny w nocy. Moja miejscówka miała nie więcej jak 4m głębokości. Siedząc na krzesełkach pożerając jakieś bułki z kiełbasą usłyszeliśmy ataki ryb na powierzchni wody. Kolega Adam z pewnością, że są to sandacze ja również przekonany w 100% co do słuszności jego wyboru szybko wpadamy do wody z nastawieniem oj będzie brało.

Od dłuższego czasu używam łowiąc Bolenie na zaporówkach Sliderów. Dodam dużych sliderów. Coś pomiędzy 10 a 15cm. Mój ulubiony slider to biało czerwony. Tak tak nie pomyliłem się raz jeszcze przypomnę. BIAŁO CZERWONY.

Tak było po godzinie 23:40 gdzie do wody poleciał 10cm slider biało czerwony. Nie trwało to długo może zakręciłem ze trzy razy moim zestawem po wpadnięciu do wody. Strzał atomowy w kija, bardzo szybko kręcący się hamulec mojego TP 4000hg. I po chwili pierwszy nocny Boleń melduje się na brzegu. Miarka w dłoni pokazuje całe 73cm szczęścia.

Teraz po ponad miesięcznej walce z nocnym Bolem śmiało mogę powiedzieć, że te 73cm to najmniejszy Boleń jakiego przechytrzyłem w nocy. Mniejszego już nie złapałem.

Używając slidera doprowadziłem do sytuacji selektywnych brań. Czy mniejszej ilość, tak myślę, że tak. Tu należy sobie zadać pytanie czego szukacie nad wodą. Ja metrowego Bolenia , więc specjalnie wybrałem duże przynęty w dążeniu do celu, wiedząc,że brań może być mniej. A dlaczego w nocy, bo lubię i można trafić wielkie Bolenie.

Slidera prowadzę bardzo wolno i spokojnie. Ja zwijam w jednym tempie czasami robiąc przerwę w prowadzeniu zestawu. Nie dajcie się oszukać dużemu Boleniowi. Jak macie miejscówkę i w dzień Bolenie szaleją, pamiętajcie, że w nocy również zaciekle patrolują Waszą wybraną część wody. Większość brań miałem w czasie , kiedy na powierzchni wody nie widziałem zupełnie żadnej aktywności jakichkolwiek ryb. Tafla w nocy i łysy nad głową. Czasami było ta widno, że nie używałem czołówki. Rzut do wody slidera i Bach siedzi.

Łowiłem Bolenie na wodzie do max 4m głębokości. Zwyczajowo w miejscach dziennej aktywności naszego przebieglaczka. Po rzucie naszym Sliderem tuż przed wpadnięciem tego dużego i ciężkiego „kata” Boleniowego hamowałem zestaw ręką , aby uderzenie o wodę odrobinę wyciszyć. Wierzcie mi to naprawdę pomaga.

Jakie godziny były najlepsze w czasie nocnej zabawy z Boleniem?. Każda. Nie ma lepszych czy gorszych chwil na łowienie Boleni w nocy. Pierwsze branie zanotowałem o godz. 11-40. Kolejne brania były o 12 w nocy 01,02,i lawinowo od 2,40 do 07 rano. Te największe brały między godzinami 12 w nocy do 02-40. A i jeszcze jedno zakładajcie stalkę do Sliderów w nocy. Cholerne zębacze też lubią nasze Slidery a tną pletkę że cho,cho. W nocy nasz drut jest niewidoczny więc nasze Bolki śmiało atakują nasze przynęty.

Minęła 11-40 i mój pierwszy nocny Boleń po mierzeniu wylądował w wodzie.  Po dłuższej chwili roztrzęsienia z nadmiaru emocji zajmuję stanowisko na mojej miejscówce. Rzucając do wody Slidera myślami błądziłem, gdzieś między łóżkiem- czyli jedź chłopie do domu a twardym postanowieniem aby łowić dalej.

Zostałem brutalnie wyrwany z moich myśli nagłym strzałem w kija i dobrze, że ręce mam silne bo mój kosztowny sprzęt popłynąłby za rybą – oby tylko niedaleko. Tak minęła 12 w nocy, drugi szaleniec siedzi i walczy ze mną na moim zestawie. Tak mi się wydaje, że te Bolenie w nocy są na „prochach”, „dopalaczach” lub kij wie człowiek na czym, bo walczą ze zdwojoną siłą. Po dłuższym tym razem holu, miarka wędkarska pokazuje 77cm szczęści. Foty i woda. Tak mówią, że ryba nie godna jedzenia bo mięso złe,ości cała kupa i w ogóle jakaś masakra kulinarna. Od 4 lat nie zjadłem Bolenia. Korci mnie okrutnie aby metodą prób i błędów jednego przeznaczyć na patelnię. Jak na razie tego jeszcze nie zrobiłem , więc tak myślę, że może to trochę potrwać. Ale jak zjem to na pewno dam znać czy warto czy nie.

Kolega Adam mówi niemożliwe.!!! W pełni podzielam jego wątpliwości i sam jestem zaszokowany takim obrotem sprawy. Aby dopełnić nocne wędkowanie wówczas z Adamem powiem, że na kiju był trzeci wspomnianej nocy. Ten jednak po długim odjeździe wytrzepał się ze Slidera.

Tak, łowienie Boleni w nocy to prawda. Używam jedynie Sliderów bo przypomnę nadal szukam metrowego Bolenia. W nocy teraz łowię z krzesełka, opierając dzidę o kolano – mogę tak przesiedzieć trzy noce z rzędu. Stalka do 03-30 obowiązkowo na zestawie, chyba ,że chcecie dokupić trochę nowych przynęt wędkarskich- co też nie jest najgorszym rozwiązaniem. Cisza ,cisza i raz jeszcze cisza. Nie razem, chyba ,że towarzysz nocnego łowienia Boleni siedzi 50m od Was, Pamiętajcie również, że Bolenia w nocy nie widać i nie słychać. Jest subtelny, cichy a jak już się pokaże to pomyślicie ,że niewielka rybka dotknęła powierzchni wody. Ile złowiłem Boleni w Nocy. Nie liczyłem. Powiem krótko DUŻO I BARDZO DUŻO. Co najmniej ponad 30szt. Najważniejsze, najmniejszy nocny Boleń miał 73cm.

O sprzęcie nie piszę bo jak zawsze znajdą się ZA, znajdą się PRZECIW. Niech każdy robi jak uważa. Kto chce niech wierzy, kto chce niech nie wierzy. Zdjęcia ryb robione w nocy nie kłamią. Pozdrawiam Nocnych Boleniarzy. I do zobaczenia nad wodą. Kto chce więcej informacji szukajcie ze mną kontaktu przez fb. Pozdrawiam Piotr Cezary Tokarz

1 KOMENTARZ