Do 1 czerwca obowiązuje okres ochronny na sandacze, ale po tym czasie już nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je łowić. Podobno łowienie sandaczy jest podobno “jak przechytrzenie lisa”, czyli nie najprostsze. Jak się przygotować do tego trudnego zadania, jakim jest łowienie tych ryb na spinning w rzece?

Gdzie szukać sandaczy?

Sandacze najłatwiej znaleźć przy twardym dnie, pokrytym kamieniami, piaskiem albo żwirem. Drapieżniki te chowają się często w różnych podwodnych obiektach np. wśród zatopionych pni lub korzeni. Jest to doskonałe miejsce, w którym można czyhać na swoje ofiary. Warto więc obłowić takie miejscówki nieco dłużej.

Spinningowy zestaw

Żeby złowić sandacza na spinning nie potrzeba tak naprawdę wiele. Wystarczy wędzisko o szczytowej akcji o długości 2.70 – 3 metry, o ciężarze wyrzutowym do 25-30 gram i koniecznie z solidnym dolnikiem dla poprawy skuteczności zacięć. Należy dopasować do tego kołowrotek, współgrający z naszym kijem. Jego rozmiar zależy od indywidualnych predyspozycji wędkującego. Na kołowrotek oczywiście nawijamy plecionkę w rozmiarze 0.10-0.12 mm. Zastosowanie plecionki pozwala na lepsze czucie prowadzonej przynęty i poprawia zacięcie. Sandacze należą do płochliwych ryb. Wygodnie łowić je więc z łodzi.

zestaw na sandacza

Na co i jak biorą sandacze?

Polując na sandacze najlepiej używać gum. Do dalekich rzutów z reguły używa się gum w rozmiarze 7-9 cm, a do trollingu nieco większych, bo w rozmiarze 12-15 cm. Generalnie na rynku jest kilka ciekawych modeli. Większość produkowanych gum jest raczej na tym samym poziomie. Nie mniej jednak warto czasami zmieniać przynęty na które łowimy sandacze. Ryby też potrafią się przyzwyczaić do czegoś bardzo szybko, a potem znudzić, co może wpłynąć na skuteczność połowów.

Gumy na sandacza
Do moich ulubionych gum należy model Ohio od Relax Lures
przynety na sandacza
Zaletą tej gumy jest praca, dzięki większemu ogonkowi

W kwestii kolorystyki, podobnie jak w kwestii wyboru gum nie ma złotego środka. Sandacze chętnie atakują bowiem wiele kolorów gum. Ewentualnie, łowiąc czasami w pochmurne dni, albo późną wieczorową porą można pokusić się o wybór nieco bardziej jaskrawych modeli, które będą po prostu lepiej widoczne.

Chyba jednak porównanie sandaczy do chytrych lisów jest trafne. Ryby te nie tyle należy przechytrzyć jak się do nich po prostu dopasować. Jedyne czego nam potrzeba to odrobina cierpliwości.

2 KOMENTARZE

  1. Moim zdaniem pletka powinna być nieco mocniejsza. Często łowimy w nocy a wówczas warunku są zdecydowanie trudniejsze. Co do miejscówek, to zanim trafimy w 10 to oczywiście trzeba rzekę zbadać i często mieć w nogach te kilka kilometrów.