Wydawałoby się, że spinning należy do tych najmniej absorbujących metod wędkarstwa. W końcu nie musimy zaprzątać sobie głowy przygotowaniem zanęty, martwić się o żywe przynęty, taszczyć namiotów, rod-podów, stolików, krzeseł i innych akcesoriów nad łowisko, a tak naprawdę wystarczy chwycić pudełko najskuteczniejszych przynęt i ruszyć nad wodę… Ale czy na pewno wybór tych najbardziej łownych jest taki prosty? Jak dojść do kompromisu, dobrać najefektywniejszy zestaw i zdecydować się na te konkretne przynęty? Myślę, że do tych wniosków dochodzi się z czasem, ale sami pomyślcie czy wy też nie macie kopca gum, woblerów, obrotówek itp., które nosicie ze sobą choć rzadko z nich korzystacie? Ach jakże trudno czasem się zdecydować…

 

Poprzedni artykułNie tylko dla wyczynowców!
Następny artykułWeekendowy Raport Wędkarzy #48
Wychowałam się nad jednym z mazurskich jezior. Jestem wędkarką z dziedziczenia po Dziadku i Tatku, kontynuuję ich przygodę z wędką. Pisuję czasami do czasopism wędkarskich, byłam testerką sprzętu wędkarskiego MegaBaits i Dragon, obecnie współpracuję z firmą Genlog oraz prowadzę swoją stronę na Facebooku i konto na Instagramie, a można mnie znaleźć pod nazwą Wędkuj ze Szpulą. Również tworzę rysunki o tematyce wędkarskiej, w których licytacji można wziąć udział od czasu do czasu. Pasja wypełnia mój czas całkowicie nie pozostawiając chwili na nudę.