Wydawałoby się, że spinning należy do tych najmniej absorbujących metod wędkarstwa. W końcu nie musimy zaprzątać sobie głowy przygotowaniem zanęty, martwić się o żywe przynęty, taszczyć namiotów, rod-podów, stolików, krzeseł i innych akcesoriów nad łowisko, a tak naprawdę wystarczy chwycić pudełko najskuteczniejszych przynęt i ruszyć nad wodę… Ale czy na pewno wybór tych najbardziej łownych jest taki prosty? Jak dojść do kompromisu, dobrać najefektywniejszy zestaw i zdecydować się na te konkretne przynęty? Myślę, że do tych wniosków dochodzi się z czasem, ale sami pomyślcie czy wy też nie macie kopca gum, woblerów, obrotówek itp., które nosicie ze sobą choć rzadko z nich korzystacie? Ach jakże trudno czasem się zdecydować…