Marzec, wiosenne roztopy, przyroda budzi się do życia. Idealny czas dla wędkarzy – pora rozpocząć sezon spławikowy! Przed wyruszeniem na połów, należałoby się solidnie przygotować do wytęsknionej przepływanki. Jak to zrobić?

Jaki sprzęt na płocie wiosną – przepływanka?

Na początek należałoby zebrać ekwipunek. Pakujemy więc spławiki, przy czym najlepsze będą te o wyporności 1,5-2 gramy, w kształcie kropli. Oprócz nich bierzemy ze sobą także mały podbierak, przypony, śruciny, około czterometrowe wędzisko z niewielkim kołowrotkiem, żyłkę (idealna będzie 0,15-0,18 mm) oraz przynętę – mogą to być białe robaki, małe dżdżownice i tym podobne żyjątka. Na wszelki wypadek możemy dorzucić też zanętę. Może okazać się przydatna w miejscach, gdzie bardziej od przepływanki, pasować będzie przystawka. Miejsca takie są godne uwagi i możemy im poświęcić więcej czasu i cierpliwości niż pierwotnie zamierzaliśmy.

Nie zapominajmy o własnym komforcie, spakujmy termos z gorącym napojem oraz jakiś prowiant. Uzbrojeni w ekwipunek i cierpliwość, ruszamy w poszukiwaniu łowiska. Wczesną wiosną warto wziąć pod rozwagę rzeki, bo istnieją większe szanse na to, że nie będzie oblodzona. W tym okresie dobrym wyborem będzie mała rzeka (która później traci na atrakcyjności).

Wiosną cieszy każda ryba
Wiosną cieszy każda ryba

Gdy już dotrzemy nad wodę, nie szukamy wygodnego zakątka. Zamiast tego rozpoczynamy wędrówkę brzegiem, poszukując potencjalnych łowisk. Pamiętajmy o nieprzemakalnych butach i ciepłym ubraniu – brodzenie w rozmokniętej ziemi, w butach pełnych wody, nie należy do przyjemności.

Gdzie szukać płoci?

Nasze poszukiwania powinniśmy skupić w miejscach o dość wolnym, delikatnym, a jednak wyczuwalnym nurcie. Istotna jest też głębokość wody, optymalne są miejsca o głębokości około 1-1,5 metra. Przy odrobinie szczęścia możemy natrafić na podmyte wodą korzenie lub krzaki i próbować zapuścić przynętę właśnie tam.

Nie możemy zapominać , że większość gatunków ryb jest jeszcze przed okresem tarła, dlatego też dobrze widziane byłoby podarowanie im wolności i wypuszczenie, przynajmniej części z nich, z powrotem do rzeki.

Być może połów nie okaże się obfity, złapiemy pojedyncze płocie czy leszcze. Nie należy się jednak zniechęcać. W końcu to dopiero początek sezonu, a i tak najważniejsze w wędkarstwie jest obcowanie z naturą, wyciszenie się i oderwanie od trosk życia codziennego.

2 KOMENTARZE

  1. Zazwyczaj tak jest wiosną że czekamy na te wielkie okazy a one nie pojawiają się 🙂 Ale co mogę dopowiedzieć to to że ryby wiosną szukaja nieco płytszych partii wody, która się szybciej nagrzewa. Nie szukajmy dołków a wręcz przeciwnie wyplyceń przy dolkach bo tam woda nagrzewa sie dużo szybciej. No i nie należy przesadzać z iloscią zanety. Bo jak wiadomo: wrzuconych kul nie wyjmiemy a zawsze możemy dorzucić 🙂