Październik to wyjątkowy czas na drapieżniki. Stosunkowo ciepłe dni pozwalają na komfortowe łowienie a spadki temperatur nocą zwiastują drapieżnikom, że czas najeść się do syta. Chyba żaden inny miesiąc nie jest tak atrakcyjny. Szczególnie, że szczupaki, okonie czy sandacze potrafią jeszcze przebywać na wodach stosunkowo płytkich do 2–3 metrów, gdzie grupuje się drobnica w poszukiwaniu ciepłej wody. Idealną metodą na ten okres jest właśnie twitching i z myślą o jego miłośnikach Robinson Europe wydał na świat woblery z serii MINNOW.

Podczas tegorocznych wypraw Minnowy udowadniały swoją skuteczność i zaznaczyć należy, że jest to produkt bez wątpienia bardzo oryginalny. Konstrukcję wewnętrznej komory, w której mieszczą się ciężarki grzechotki zrealizowano w taki sposób, by podczas rzutów przeniesienie ciężaru z jednej komory do drugiej zwiększało jego długość. Poza tym Minnowy w klasycznym twitchingu mają genialna pracę i pięknie „tańczą” z jednego boku na drugi. Większość brań notujemy w przerwach prowadzenia woblera i są to najczęściej ataki atomowe, które dosłownie czuć w łokciu. Producent zadbał o dobrą jakość materiałów i m.in. uzbroił przynęty w kotwice renomowanej firmy VMC oraz dodatkowo wzmocnił lakier woblera, który stał się bardziej odporny na szczupacze zęby.

Robinson Minnow występuje w czterech wariantach kolorystycznych i trzech długościach. Poniżej charakterystyka ich pracy:

– Robinson Minnow 70 mm, waga: 5 g        tonący             głębokość: 0–1 m

– Robinson Minnow 90 mm, waga: 7 g        pływający        głębokość: 0–1,2  m

– Robinson Minnow 120 mm,            waga: 22 g      pływający       głębokość: 0–2,5 m

Zapraszamy do przetestowania tych woblerów na Waszych łowiskach – październikowe wody czasem milczą jak zaklęte a Minnow potrafi być kluczem, który je otworzy.

Autor: Mateusz Pustuła