Koniec kalendarzowego lata za pasem, jednak pogoda jaką mamy za oknami w ostatnich dniach iście lipcowa. Zachęca ona nas do wyprawy nad wodę celu poszukiwania wędkarskich przygód. Jako, że udało mi się znaleźć trochę wolnego czasu miałem przyjemność po raz kolejny w tym sezonie wybrać się na wędkarski szlak.

Wpadł mi do głowy pomysł aby wybrać się na zbiornik PZW Tarnobrzeg w Opatowie, gdzie panuje zasada „złów i wypuść”. Zabrałem ze sobą feedery, pozostały sprzęt i około godziny 5:45 byłem na miejscu. Poranek przywitał mnie mgłą ale był stosunkowo ciepły. Jak się okazało po opadnięciu mgły na zbiorniku byłem sam.

Wrześniowe mgły nad wodą

Wędkarstwo we mgle

Nastawiam się głównie na karasie, leszcze, niewielkie karpiki. Mam nadzieję, ze uda się coś złowić. Zabieram ze sobą zanętę firmy Sars mającą wabić głównie leszcze i krąpie. Wiadomo jednak, że pozostałe ryby karpiowate obojętnie nie przepłyną obok zanęconego miejsca. Na pierwszą wędkę daję przypon z plecionki 0,04 i haczykiem nr 10 z włosem gdzie wędruje kukurydza. Na drugą wędkę przypon dość długi z żyłki 0,115 i haczyka 12. Oba haki oczywiście bezzadziorowe, ponieważ tutaj jest to wymóg. Początkowo niewiele się dzieje, pojedyncze skubnięcia. Po około godzinie czasu zaczęły brać niewielkie leszczyki. Szczególnie na pinki i białe robaki.

Leszcz na pinkę

Po kolejnych 40 minutach mam wreszcie pierwszego karasia, po nim jest kolejne branie ale ryba schodzi z haka. Po opadnięciu mgły brania są dużo lepsze.

Karaś na białe robaki
Ryba miała dziwne oko

Jesiotr na białe robaki

Łowię niewielkiego jesiotra, karasie i znów małe leszczyki. Około 10:30 mam pierwsze branie na kukurydze na włosie. Ładne zagięcie szczytówki i czuję, że na haku jest karpik. Po kilku chwilach ląduje w podbieraku. Miarka wskazuje 45cm.

Karp 45 cm

Postanawiam zmienić nieco taktykę i spróbować łowić na czerwone robaki. Zarzucam zestaw i po dosłownie może minucie jest ładne zagięcie. Zacinam myśląc, że to pewnie karaś, jednak to co się zaczyna dziać od razu wskazuje na karpia. Odjazd z kołowrotka jakieś 30 metrów w bok i „dziękuję. Ryba schodzi z małego bezzadziorowego haka. Szybka zmiana taktyki. Większy haczyk, plecionka 0,04 i do dzieła. Zakładam 3 czerwone robaki i rzucam zestaw. Po pięciu może dziesięciu minutach branie. Zacinam i … zabawa się zaczyna. Jest konkret na haku. Rybka odjeżdża mi w bok, ale mogę sobie pozwolić na to, ponieważ raz że nie ma tu zaczepów, a dwa że nie ma obok mnie żadnego wędkarza. Piękny odjazd. Po chwili ryba zmienia taktykę i zaczyna wyprzedzać do brzegu. W głowie rodzi mi się myśl, że może to amur, bo przecież one tak lubią. Jest godzina 12 z nieba się leje żar, żadnego cienia nad wodą, a ja walczę z rybą na delikatnym feederku już jakieś 15 minut i nie wiem co to do końca jest. Co da się podprowadzić pod brzeg to od razu odjazd i tak wydawać by się mogło bez końca. Feeder wygina się mam wrażenie do granic wytrzymałości. Wreszcie po jakimś czasie moim oczom ukazuje się ładny karp. Na oko ma jakieś 70-80 cm. Myślę sobie, że dobrze że go zobaczyłem, jeśli się nie uda wyholować przynajmniej będzie o czym opowiadać. Po jakimś czasie ryba słabnie, podbierak już gotowy w wodzie, ale jestem zdany tylko na siebie. W pewnym momencie ryba wykłada się lekko na bok, łapie powietrza i udaje mi się ją podebrać. Jest w podbieraku. Patrzę na zegarek, hol trwał prawie 25 minut, a ze mnie pot leje się strumieniami. Ostrożnie wyciągam karpia na brzeg, miarka wskazuje 75 cm.

Karp 75 cm na czerwone robaki

Tyle zostało z przynęty
Tyle zostało z przynęty

 

Niestety nie mam wagi ani też maty bo przecież nie nastawiałem się na takie wędkowanie. Szybkie fotki i ryba bezpiecznie wraca do wody. Cóż udało się, jestem zadowolony. Powoli przygotowuję ponownie zestaw z czerwonymi robakami. Po zarzuceniu wędki szybko chowam się pod parasol by trochę ostudzić emocje i odpocząć. Jednak przez głowę przechodzi mi taka „głupia” myśl „A co by było jakby za chwilę wziął jeszcze jeden taki karp?” Przecież to nie możliwe. Czy aby na pewno? Nie mija 5 minut i znów branie na tę samą przynętę i tę samą wędkę. Po braniu widać że znów jest karp. Wędka ponownie gnie się bardzo mocno a ja lekko uśmiecham się sam do siebie kręcąc głową, że to nieprawdopodobne.

Wędzisko feeder

Hol karpia

Karp 60cm

Po 10 minutach holu w podbieraku mam kolejnego karpia. Miarka wskazuje 60 cm. Również kilka zdjęć i ryba bezpiecznie wraca do wody. Czy coś mnie jeszcze dzisiaj zaskoczy? Kolejne dwie godziny wędkowania mijają spokojnie, udaje mi się wyholować jeszcze kilka karasi i jesiotra 74 cm. Walczył bardzo ładnie, wyskakując dwa razy z wody.

Jesiotr 74cm

Wracam do domu zadowolony. Wniosek nasuwa się sam, karpie tego dnia miały ochotę na „mięso”. Dlatego też czerwone robaki były bardzo skuteczne. Mam nadzieję, że kolejne wyjazdy będą obfitowały w podobne emocje.

1 KOMENTARZ