Ten wyjazd planowaliśmy z kolegami od dawna. Po dużych ulewach nastąpiły gorące dni. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, rozstawiliśmy cały sprzęt,  następnie założyłem na haczyk swojego karpiowego ,,pewniaka’’ i czekałem. Czekałem, czekałem, aż … zasnąłem. O 4 nad ranem coś zaczęło się dziać… Niestety, mój sen był tak głęboki, że nie słyszałem dzwoniących sygnalizatorów. Z opresji wybawił mnie mój kolega, który zaczął szarpać mnie z całych sił. Wyskoczyłem z łóżka, trochę oszołomiony podbiegłem do wędki, zaciąłem i już wtedy wiedziałem, że z pewnością będzie to największy okaz w moim życiu. Po kilkunastu minutach holu, na macie wylądował ogromny karp. Szybko pobiegłem po wagę. Przeczuwałem, że ciężar karpia przewyższy moje najśmielsze oczekiwania. I jest! 18 kg 200 dag! Moja największa ryba, po prostu życiówka! Którą w zasadzie przespałem! Oto zdjęcie kolegi z karpiem życiówką.

karp życiówka

12 KOMENTARZE