Sandacz…hmm jakby go opisać w paru słowach – gatunek z dużą inteligencją. Jestem amatorem, bo do zawodowców nie należę, o ile tacy są…  Sandacz na Podhalańskim zbiorniku Czorsztyńskim pojawił się dobrych parę lat temu gdzie większość wędkarzy nie miało pojęcia o jego występowaniu i ilości. Informacja ta obiegła w szybkim czasie cała Polskę. Opowiem Wam o swoich doświadczeniach w połowie tego mądrali.

Od paru lat staram się zrozumieć zachowanie tej ryby i uczę się każdą wyprawą pojąć jego wahania nastroju.

Późną jesienią wybraliśmy z kolegami na nasz Zbiornik Czorsztyński w poszukiwaniu dużego jesiennego sandacza, pływając trzy dni szukaliśmy jak najlepszego terenu dla mętniaka, każdy z nas łowił na przynęty różnej wielkości wzorach i gramaturach. Pierwszego dnia wypłynęliśmy o godzinie 6 rano gdzie każdy widząc nasze zamiary pukał się przysłowiowo w głowę. Ale jak to zawsze powtarzam jesteśmy wariatami. Na zewnątrz -7 stopni wiatr wschodni. Po pierwszym rzucie Piotr stwierdził że miał branie. Troskę dziwnie na niego popatrzyłem bo rzucił praktycznie w brzeg gdzie głębokość wynosi ok. 2 metrów, o tej porze raczej spodziewałem żerowań na głębszej wodzie. Piotr nadal twierdził że coś tam jest. Śmiejąc się do mnie powiedział „spróbuj ty”. Więc oddałem rzut w to samo miejsce i nagle trach…  Zaczep twardy jak skała. Zerwałem zestaw. Po paru sekundach Piotr zaczął się śmiać stwierdził ,,a nie mówiłem” widząc wygiętego kija śmiejąc się odpowiedziałem – to jest to.  I nagle po tej jednej rybie nie mieliśmy nawet dotknięcia przez 4 godz. Około 11 coś zaczęło się dziać i brania były całkiem intensywne, tylko ze nadal pojawiał się problem zacięcia. Ten inteligentny trącał nasze przynęty i zostawiam ślad zębów na ołowiu. Piotr z 7 centymetrowej gumy zmienił na 12, i chociaż dorzucił główkę 35 gr co wydawało mi się trochę śmieszne bo woda nie przekraczała 15 metrów ale może tego potrzebuje nasz cel. Teoretycznie sandacz w później porze jesiennej powinien być bardziej leniwy. I tu teoria się nie potwierdziła. W tym dniu Piotr złapał 4 dorodne sandacze uczepiając je na bardzo szybkiej pracy przynęty, ja natomiast nadal borykałem się z problemem zacięcia. Musiałem znaleźć sposób na niego przez noc bo ten cwaniak wygrywa ze mną ;).

Nie zrażając się następnego poranka wypłynęliśmy na wodę, tylko ze tego dnia uparłem się iż będę łowił na koguty, koledzy zaś nadal łowili na podobne przynęty. Przebrałem prawie całe pudełko kuraków i nic. Po paru godzinach pomyślałem ze może dzisiaj sandacz ma foch hahaha… Założyłem podstawowy kolor czarno-biały. Na główce 15 gr. Na efekt czekałem 3 rzuty. Nie zmarnowałem go dzisiaj. Po wyciągnięciu mętniaka zauważyłem ze nadal nie chce agresywnie brać. Guma zahaczona była daleko pod pyskiem, wręcz ją przydusił do dna, jak to kiedyś nazwał znajomy wędkarz Kamil Walicki to był GNIECIUCH haha. Nie wiem co mnie ruszyło do otwarcia ponownie pudełka z kogutami ale stwierdziłem ze to porusza moje kochanki z dna i zaczną brać należycie. Po poszukiwaniu koloru wreszcie trafiłem w kilera. Kogut na główce 33 gr. Czekoladowy z fioletowym kapturem. Brania nie odpuszczały na moment trafiłem na wiele krótkich mętniaków ale były też 4 średniaki. Tego dnia kogut był górą, na koniec dnia trafiła się jeszcze niespodzianka z setkami zębów, szczupak nie był duży ale satysfakcja jak zawsze jest wielka.

Trzeciego dnia popłynęliśmy w te same miejsca i dostaliśmy niezłą lekcję. Widząc na sondzie przylepione za wzniesieniami drapieżniki nie mieliśmy już na nie sposobu. Zero zetknięcia z sandaczem przez cały dzień. Więc powiedzcie mi jak to jest. Kochamy ten gatunek a czasami sandacz zachowuje się jak kobieta w ciąży ;). Podsumowując moje doświadczenia prócz historii jaką Wam przytoczyłem łowiąc mętniaka musimy uzbroić się w cierpliwość, ponieważ metody połowu z godziny na godzinę zmienia się bardzo. Przytaczając do tytułu całej historii mogę stwierdzić że sandacz jest jak kobieta… Chociaż wahania nastroju doprowadzą nas do szału, nadal będziemy za nim szaleć, mimo że będzie miał ,,ciche dni”. Dlatego tez kochamy ten gatunek. Pozdrowienia. ,,  DZIUBAS”

23 KOMENTARZE