Złowić i wypuścić – wydaje się że nie ma niczego prostszego. Wszystko należy jednak robić z głową, by nieświadomie popełnione błędy nie przekreślały sedna tej godnej jak najszerszego propagowania zasady.

Jednak nie ma co ukrywać. Jak na razie, ryby wypuszczają tylko nieliczni wędkarze. Jak wiadomo, wypuszczanie ryb, czyli jeden z elementów Catch&Release budzi wiele wątpliwości.
Zwolennicy jednakże przekonują, że to podstawa etycznego wędkarstwa. Z kolei przeciwnicy myślą, że to tylko bezsensowny zwyczaj. Czyli jak można zauważyć wędkarze różnie podchodzą do tej zasady. Większość z nich uważa jednak, że warto wypuścić rybę, chociażby z tego względu żeby móc ją jeszcze raz złowić. W ten sposób działają karpiarze, wypuszczając swoje zdobycze gdyż są po prostu mało licznym gatunkiem.
W ten sposób staramy się szanować ryby. Natomiast podstawą skutecznej idei ,,złów i wypuść” jest w głównej mierze umiejętność obchodzenia się ze złowioną rybą. Dłuższy hol ryby może doprowadzić do jej skrajnego wyczerpania i nie będzie już miała sił żeby odpłynąć. Zatem jak dobrze holować żeby ryba czuła się dobrze w miarę możliwości i żeby miała jeszcze trochę energii w zapasie? – otóż skutecznym i dobrym sposobem jest skrócenie holu do minimum. Starajmy się nie trzymać długo ryby zaczepionej na haku, gdyż w ten sposób ją męczymy. Nie zawsze jednak jesteśmy w stanie pozwolić sobie na szybki i siłowy hol, ale zwykle są to tylko wyjątkowe sytuacje.

Bywają niekiedy sytuację gdy ryba jest wyczerpana nie za sprawą przedłużającego się holu z winy wędkarza lecz z innych powodów. Jak wiemy różne gatunki ryb mają odmienną odporność, jak na przykład okoń czy też płoć. Takie ryby mogą ulegać dekompresji. Dekompresja może spowodować znaczne rozszerzenie się pęcherza pławnego, niezdolność do zanurzenia się po wypuszczeniu, zatory gazowe, wewnętrzne lub zewnętrzne krwawienia i w konsekwencji śmierć.

Równie ważnym czynnikiem jest temperatura powietrza. Ryby bardzo źle znoszą tęgie mrozy jak i duże upały. W takich warunkach pogodowych powinniśmy skracać wszelkie czynności związane z przebywaniem ryby poza wodą. Wymęczona ryba, która po włożeniu do wody nie przejawia chęci odpłynięcia, potrzebuje pomocy z naszej strony. Wtedy wystarczy sprawić aby woda obmywała jej skrzela. Po krótkiej chwili powinna odpłynąć już bez żadnych problemów. Natomiast silna ryba w momencie wypuszczenia swoją gotowość do odpłynięcia zasygnalizuje nam ogonem, jak na przykład robi to szczupak.

Tak więc zachęcam was do wypuszczania ryb. Oczywiście jeżeli wędkarz chce zabrać do domu swoją zdobycz, a jest to dozwolone to nie ma w tym nic złego . Ja sam od czasu do czasu zabieram jakąś rybę. Reguła C&R to zwyczajna procedura mająca głównie na celu oszczędzanie populacji ryb:)

Pozdrawiam i zachęcam do czytania kolejnych artykułów które pojawią się być może na moim profilu.

12 KOMENTARZE

  1. Dobry artykuł . Mi też zdarzało się , że wzięłam jakąś rybę do domu . ( Choć bardzo rzadko ) Jak już złapałam to zapuszczałam je do stawku naprzeciwko domu . Teraz są już rezultaty po kilku latach , płotka się pojawi , nawet szczupak pobije . Wujek wpuścił 2 sumiki 😉 i nadal rybki rosną . Nie rozumiem wędkarzy którzy zabierają te ryby , nie patrząc wgl na regulamin ( ilość , wymiar) i potem wszystko konsumują lub sprzedają . Wstyd … Ale pozostaje tylko żal w sercu po widoku pakowanych do samochodu wielu kilogramów ryb . Rozumiem zabrać , 2 , 3 sztuki np. płotek . Ale troche powagi tak . A potem się dziwią , że ryb nie ma w rzece . Sami do tego doprowadzają .. sorki za rozpisanie , poniosło mnie troszke.. Pozdrawiam

    • ależ nic nie szkodzi cieszę się że mogę poznać Twoje zdanie na ten temat . a z tym stawkiem koło domu to fajna sprawa jest nawet ;P zamiast zjadać rybkę można obserwować jak rośnie np . ja niedaleko siebie mam oczko malutkie ale tam tylko karaśki trzymam na żywca 🙂

  2. Dokładnie. Większość ludzie uważa wędkarstwo jako pozyskanie tylko mięsa. Nie liczy się dla nich pasja i hobby. Idą tylko na tani zarobek lub pozyskanie mięsa. No jasne że każdy z nas zabiera jakąkolwiek rybe do domu, to rzecz normalna, bo przeciez płacimy składki i czasami z miłą checią zje sie rybkę. Ale czasami ludzie to mięsiarze. Jeżeli ludzie chcą rywalizować to zapraszam na zawody tam jest fajna rywalizacja, emocje, wypuszczamy rybki (to jest najważniejsze) no i mozna zgarnąć cenne nagrody. A wracajac od artykułu to super 🙂 Ale szczerze mówiąc nie słyszłem o dekompresji. Czy mógłbyś wytłumaczyć na czym to polega bo nie bardzo rozumiem 🙂

    • Po prostu gaz zgromadzony w pęcherzu pławnym może zwiększyć swoją objętość(nawet kila razy [przykładowo do 2] ), nie mieści się w brzuchu ryby i może wyskoczyć na zewnątrz. Ryba jest w stanie regulować ilość powietrza w pęcherzu ale potrzebuje na to czasu. Gdy wędkarz holuje rybę zbyt szybko ryba nie jest w stanie wypuścić nadmiaru gazy i pęcherz się powiększa.Nie jest to dokładnie taka dekompresja jak w przypadku nurków, ale powiedzmy, jej rybia odmiana 😉

  3. No i napisałem artykuł o etyce wędkarskiej 😛 Kolega widze wyprzedził mnie z pomysłem ale może uda mi sie rozwinąć jeszcze wątek bo jest ciekawy. Nie licząc skrajnych sytuacji kiedy na lekki spining zapniemy poltorametrowego suma to przeważnie stosuje się sprzęt adekwatny do wielkości ryby. więc na suma np nikt nie idzie z żyłką 0.16 i nie holuje ryby po 3 godziny. Dlatego po szybkim wyholowaniu ryby szybka fotka i do wody. W ogole jestem za górnymi wymiarami ochronnymi itd. Łowiąc metrową samicę i dając jej przysłowiowo w łeb przyroda traci osobnika będącego w stanie wyprodukować ogromną ilośc ikry. Jakie to ma znaczenie dla ekosystemu, tłumaczyć nie muszę. Ale jeśli ktś w rybnym jeziorze złowi kilogramowego szczupaka… No nie oszukujmy się. Taka rybka ma wyborne w smaku mięsko idealne na grila. I dlaczego Taki wędkarz ma go nie zabrać? Wolno mu i nie ma się co dziwić że bierze rybę. Jednak żyjemy w polsce gdzie ryba jest kojarzona jedynie z posiadaniem mięsa i ości. I jest traktowana jak kolejny produkt do jedzenia. Jak jabłka-zerwać,oskrobać,zjeść-za rok urosną nowe. Ot taka mentalność narodu. Dlatego dobrze że złów i wypuść jest promowane i coraz modniejsze szczególnie wśród młodych. Ze ryba jest pokazywana jako żywa istota którą należy szanować jak całą przyrodę.

    • dokładnie tak jak mówisz , podzielam Twoje zdanie . Może i wyprzedziłem Cię o parę chwil dosłownie ale nie rozpisywałem jakichś większych szczegółów, tylko tak ogólnie żeby uświadomić jak należy postępować . Wątek jest naprawdę ciekawy i jeszcze sporo rzeczy można dopowiedzieć 😉

  4. Dzięki za wyjaśnienie 🙂 NO jasne że tak Tomasz Świder 🙂 Przecież każdy mozę zabrać tyle ile regulamin pozwala 🙂 nikt nikomu nie broni 🙂 a poza tym w naszym Okręgu juz są górne wymiary szczupaka, sandacza i bolenia 🙂

  5. Tak tak Panowie. I wszystko jasne. U mnie natomiast trwa wojna tych co zabierają i tych, którzy wypuszczają. I jak sięgnę pamięcią to temat złów i wypuść wraca co ok. 5 lat jak zły sen i zmora środowiska wędkarskiego. Moim zdaniem jeżeli regulamin przewiduje możliwość zabrania ryby i jest stosowany to bardzo dobrze. Niedopuszczalne jest natomiast obrzucanie się impektywami, np. jak smakowała, jesteś mięsiarzem, co gorsze jesteś kłusolem. A kto traci na bezsensownej wojennce w środowisku- MY WSZYSCY PASJONACI WĘDKARSTWA. Należy przy temacie uważać aby nie wyleć dziecka- ryby z kąpielą. Możecie mi wierzyć jak tak dalej pójdzie to czeka nas wędkarzy USTAWKA W LESIE dwóch obozów. A moim zdaniem wszystko jest dla ludzi wedle obyczaju i zdrowego rozsądku, którego niestety brakuje wędkarzom. Byłem świadkiem wiele razy obrzucania się błotem wędkarzy, bo jeden chciał zabrać a drugi twierdził, że należy wypuścić- i kto tu ma rację. A może należałoby zastanowić się nad wielkością zarybień naszych wód. Nie tak dawno byłem na zebraniu wędkarskim i dowiedziałem się, że 60% składek przekazywanych jest do okręgu. Na zarybienia w moim kole zostało uwaga 5 tysięcy złotych na 76km odcinek rzeki górskiej, 450ha zbiornik i jeden trochę mniejszy. Mam nadzieję, że to wystarczy??? i za 100 lat nasze wody będą pełne ryb. Boje się jednak, że nawet jak będziemy wypuszczać wszystkie złowione ryby do wody to i tak przy takich zarybieniach zostaniemy z ręką w nocniku. Ale idea oczywiście słuszna.

  6. Bardzo ładnie opisana zasada C&R. Trzeba dbać o rybę zarówno podczas holu, jak i podczas sesji zdjęciowej oraz wypuszczania. Warto również (jeśli chodzi o karpiarzy) wyposażyć się w matę do odhaczania ryb oraz środek do dezynfekcji ran. Pamiętajmy również o tym, żeby mata zawsze leżała w cieniu, a rybę należy kłaść na wilgotną (a nie suchą!) matę oraz co jakiś czas polewać wodą.